„MROCZNE CIENIE”

Zawsze z zaciekawieniem wyglądam – co też nowego Tim Burton wyreżyseruje. Prawdopodobnie nie ma osoby, która by nie kojarzyła tego magika kina. Takie filmy jak „Sok z żuka”, „Edward nożycoręki”, „Charli i fabryka czekolady” czy „Alicja w krainie czarów” to tytuły które przeszły do historii kina. Jego filmy zawsze są inne, chyba tak to mogę napisać. Jednym słowem jaki reżyser takie filmy. Czytałem trochę o życiu Tima Burtona i nie było one takie kolorowe, wręcz pokręcone. Dlatego też (tak myślę) mamy takie dzieła.

Nie jestem fanem Tima Burtona, jednak z drugiej strony bardzo lubię taką rozrywkę jaką On mi jako widza serwuje. Ostatnia filmowa podróż to „Mroczne Cienie” oczywiście ze wspaniałym jak zawsze Johnym Deppem. To bardzo udany duet filmowy moim zdaniem oczywiście. Sięgnąłem po ten film bez zastanowienia. Nie żałuję gdyż przyjemnie spędziłem czas. Wielu krytykuje ten film za brak pomysłu i powielenie tego co już było jako potraktowanie Cienie jako „The Best Burton & Depp”. Każdy ma prawo sądzić co zechce – mamy demokrację.

Film to historia … W 1752 roku rodzina Collinsonów wraz z synkiem Barnabasem wsiada na pokład statku, który płynie do Ameryki. Zakładają w nowym świecie firmę która się rozrasta wraz z miasteczkiem noszącym nazwę z ich nazwiska . Mija 20 lat. Dorosły już Barnabas  ma wszystko, czego mógłby zapragnąć. Jest bogaty i potężny. Jedyną jego wadą jest słabość do kobiet. Wszystko jednak zmienia się, kiedy bohater łamie serce pięknej Angelique , która z nienawiści zamienia go w wampira, a potem zabija. Mijają lata. Po niespełna dwóch stuleciach Barnabas znów powraca na ziemię i wtedy dopiero zaczyna na nowo poznawać świat, który wygląda zupełnie inaczej niż za czasów …. i tak naprawdę zaczyna się ta zabawna historia rodu Collinsonów.

Film nie jest horrorem, nie jest komedia a ni dramatem. Jest wszystkim po trochu i przez co ja się na nim kompletnie nie nudziłem. Podszedłem do niego light-owo i myślę, ze każdy tak powinien tak podejść gdy po niego sięgnie. Nie jest to arcydzieło filmowe ale dobre kino na miarę Tima Burtona. Jak zawsze mamy wszystko co w tych filmach lubimy – ten mrok, ten humor, te dziwaczne postaci itp. Nawet przyjemnie było zobaczyć po latach Michelle Pfeiffer w roli Elizabeth. Wszystko w całości daje przyjemny obraz nad którym piecze trzyma Johny i Tim.

Jeżeli szukasz ok rozrywki na wieczór to ja POLECAM ten film.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s