CHRISTINA AGUILERA – „LOTUS” (Deluxe Edition)

 

Można powiedzieć, iż czekałem na premierę tego albumu. Zżerała mnie po prostu ciekawość co do kolejnego twórczego dziecka Christiny Aguilery. Mocniejsze było to jeszcze ze względu na  poprzedni albumu. „Bionic” niestety nie sprzedał się w wielkim nakładzie, o ile się nie mylę to ponad trochę 1 miliona kopii. To nic satysfakcjonującego szczególnie dla artysty.  Osobiście poprzedni album mi przypadł do gustu, myślę że z powodu dźwięków i różnorodności utworów. Teraz mamy kolejny już 5 album w dorobku artystki. „Lotus”  będzie miał swoją premierę 13 listopada, jednak ja miałem przyjemność posłuchać go jako przedpremierowo. Album był czy nadal jest promowany kawałkiem dość pobudzającym o tytule ” Your Body”. Uważam, iż to był dość dobry wybór na pierwszy singiel – zwracało się na niego uwagę.

Powróćmy do albumu. Przesłuchałem wersję Deluxe, co świadczy o tym, iż było na nim więcej utworów. W całości 17 kompozycji, no może nie licząc remixu w bonusie to 16 utworów. W jednym z wywiadów promujących zapytano artystkę o wydawnictwo min. odpowiedziała – „‘Ten album to sposób na wyrażenie mnie samej i celebracja wolności ‘W ostatnich latach bardzo dużo wydarzyło się w moim życiu i ta płyta odzwierciedla moje odrodzenie. To płyta o wolności i powrocie do moich korzeni, do tego kim naprawdę jestem i do tego ,co kocham najbardziej’. Myślę, że coś w tym jest prawdziwego. Wszystko układa się w świetna całość. Różni się od poprzedniego samymi dźwiękami, stylem. Mamy tutaj mało mroku, elektroniki, cięższych dźwięków. Lotus to faktycznie płyta jak kwiat odrodzenia – tak odebrałem ten album. Mamy kawałki taneczne, które od razu porywają nogi do skoku jak np. „Let There Be Love” czy „Around The World”. Później wpadamy w coś spokojniejszego w klimatach fortepianowych jak „Blank Page” (świetny kawałek) czy kolejna ballada „Sing For Me”. Na płycie znalazły sie również dwa duety z mężczyznami Ceelo Green i Blake Shelton.

Głos Christiny naprawdę elektryzuje przy słuchaniu, ja nawet pogłaśniałem muzykę, gdyż wtedy miało to efekt jeszcze większy. Skala, barwa głosu robiła swoje. Nie jestem fanem tej artystki, jednak ten album ląduje na mojej półce z płytami gdyż mi on odpowiada.  Już po pierwszym kawałku „Lotus” spokojnym wprowadzającym nas w płytę, atakowani jesteśmy kolejny pogodnym „Army Of Me” i tak mamy z kolejną odsłoną –  inne doznania słuchowe.  Płytę polecam na jesienne dni, by trochę je zelektryzować!

Polecam

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s