„TAM, GDZIE ROSNĄ GRZYBY”

 

grzyby

Wczoraj byłem w kinie Nowych Horyzontów na filmie głębszym w przekazie, poprzez obrazy, muzykę, grę. Kino, które mnie jednym słowem pociąga. Reżyserzy filmu Cortlund i Halperin opowiadają Nam o miłości, która zobowiązuje do szanowania wolności drugiego człowieka. Sięgają do kulinarnej metafory, by opowiedzieć o międzyludzkiej bliskości, w której symbioza od czasu do czasu przeradza się w emocjonalne pasożytnictwo. Dalej idąc za tym tropem widzimy przekaz tego życiowego obrazu. Natura, przyroda przenika w życie. Wszystko się przekłada.

Podchodzi się do  bohaterów przekornie – Lucien to osoba, która uporczywie szuka pomysłu na życie. Na siłę biegnie za niezależnością. Brakuje zakotwiczenia, chwyta dorywczą pracę za grosze i ciągle duma nad bogactwem przyrody. Nie dostrzega, iż staje się tej pogoni niewolnikiem. Widzimy jak jego bunt wobec tego, jak kręci się świat, okazuje się coraz bardziej naiwny i rozpaczliwy.

Można wszystko, czym żyjemy, odrzucić, a i tak recepty na spełnienie nie znaleźć.

Grzybiarska pasja mężczyzny daje mu  mniej szczęścia, niż kulinarne „dzieła” Reginy jego kobiety, jego partnerki.  Ona szuka w życiu emocji, on uporczywie je chowa. Jest scena w filmie, gdzie jeden z właścicieli restauracji mówi o bohaterach, że są jak rodzeństwo – dla Luciena to niemal obelga, ale coś w tym jest: widać, że w tym związku buzuje namiętność, tyle że doskonale zagłuszana. Oboje wiedzą już, gdzie rosną najlepsze i najbardziej oryginalne gatunki grzybów. Ale nie mają pojęcia, gdzie iść. W końcu dotrzeć do miejsca, gdzie można żyć w świecie, a nie przeciwko niemu, za to po swojemu – najtrudniej. Pozostaje obraz, gdzie relacja tych dwojga opiera się już tylko na wspólnym stylu życia, niż na głębokiej więzi uczuciowej. Wszystko z czasem obumiera, samoistnie się zatraca. Ktoś bliski sobie zaczyna oddalać się niepostrzeżenie. Uczucia gasną, potrzeba siebie umiera.

Film z jednej strony to dokument, z drugiej fabularny obraz o uczuciach i miłości. Porównywanie życia ludzkiego do życia przyrody jako celowy zabieg w tej historii pozwala zagłębić się w otchłań życia. Jak bardzo podobnego – nie ważne czy jesteś zwierzęciem, rośliną, człowiekiem. Czasem naprawdę nie trzeba wiele, by zrobić świetny film o relacjach między ludzkich. Trzeba dobrego pomysłu i wirtuozerii oka by przekazać taką życiową sytuację w sposób odmienny od znanych nam pomysłów.

Film zapewne nie dla każdego, jednak warto zagłębić się w taki pomysł przekazu.

Polecam

 

 

 

 

3 myśli na temat “„TAM, GDZIE ROSNĄ GRZYBY”

  1. Pomyslałam sobie- coś takiego nie może być dobre… film o grzybach?! ale przyznam, że zarówno Ty jak i trailer bardzo mnie zaciekawiły. Jeszcze mi powiedz słowo o zakończeniu- czy da się je przewidzieć? Czy jest dobrze przemyślane? Myślę, że tego typu film łatwo zepsuć właśnie przez końcówkę…

    1. Nie będę Ci psuł zakończenia. Uważam, ze film się broni w całości. Duet reżyserski wiedział co robi do samego końca i pokazał nam genezę pewnego związku. Jak się on zakończy …? Zobacz Sama 🙂 Jest to zakończenie odpowiednie do całej sytuacji związku tych dwojga ludzi.Bardzie jw tym filmie (uważam) chodzi o wszystkie zależności jakie wynikają z relacji między kobieta i mężczyzną, ich podejściu do życia wspólnego jak i z osobna. Może ktoś po obejrzeniu, będzie miał inne zdanie jak ja. Ma do tego prawo 🙂 Jednak ja uważam, że całość od początku do końca jest prowadzona na odpowiednim poziomie i ten poziom nie opada. Ja życzę sobie więcej takich filmów na ekranach kin. Filmów mówiących o relacjach między ludzkich w ciekawy sposób ale nie nachalny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s