„NIEBO W GĘBIE”

niebo

 

 

Dzisiaj podzielę się z Wami moim odczuciem na temat filmu ” Les saveurs du Palais” co w tłumaczeniu dystrybutora brzmi „Niebo w gębie”. Na samym wstępie napiszę, że jest on zaskakujący od pierwszej sceny i jest filmem na tyle lekkim, przyjemnym oraz subtelnie wzruszającym, że ma szansę uwieść rzesze różnorodnych widzów. Sam film był dla mnie tak przyjemny jak wieczorna przekąska i łyk dobrego wina na zakończenie dnia.

Wczoraj wybrałem się do kina na ten tytuł, gdyż bardzo mnie zainteresowała ta historia. Przyziemna, prawdziwa, wzruszająca … taka bliska w odbiorze. Własnie dla takich filmów słowo kino ma znaczenie. Oglądanie ma być przyjemnością wchłaniania obrazu ukazanego okiem reżysera. W tym przypadku ta recepta nie zawodzi. Wrzucę krótki opis tej historii …

Film inspirowany jest prawdziwą historią prezydenta Francji Francois Mitteranda i jego szefa kuchni Hortense Laborie. Jest Ona mistrzynią kuchni z  Dordonii, która to otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Obejmie stanowisko osobistego kucharza prezydenta i przejmie odpowiedzialność za menu w Pałacu Elizejskim. Pomimo zazdrości kolegów po fachu, którzy nie życzą nowej szefowej najlepiej i dzięki swojej sile charakteru, Hortense jednak szybko zyskuje autorytet. Jej niezwykłe potrawy, trafiają nie tylko do podniebienia, ale i do serca prezydenta. Niestety, to inne szczyty władzy,  inni ludzie …  to wszystko powoduje, że trzeba uważać na wiele pułapek.

Całość oprócz tego jest tak skonstruowana, iż widzimy kucharkę w dwóch odsłonach czasowych. Raz jesteśmy w kuchniach Pałacu Elizejskiego,  kiedy indziej przenosimy się do bazy na Antarktydzie, gdzie kobieta z uśmiechem na ustach pichci dla francuskich polarników. Dlaczego w taki sposób? dowiecie się z filmu sami.

Ta historia od samego początku przekonuje do siebie. Bez trudu Hortense staje się naszą znajomą z ekranu, którą chcemy poznać. Mamy smaczną ochotę brnąć w świat prostej kuchni ukazanej w wykwintny sposób. Kobieta, która na początku trochę się obawia, z czasem nabiera wprawy i twardą ręką trzyma się swojego planu. Wszędzie stara się zdobywać jak najwięcej informacji na temat smaku prezydenta, nawet nie zawaha się w prost powiedzieć co myśli samemu przywódcy. Oprócz tego poznajemy tęsknotę prezydenta za kuchnią domową jak również jego fascynacją tworzenia potraw. To wszystko ukazuje nam na ekranie zabawne sytuacje, przyjemne w odbiorze. Raz pojawia się śmiech, potem melancholia a nawet łza obróci się w oku.  „Niebo … ” to również obraz kobiety silnej, która wie czego chce i na pewno nie da się ugiąć  w kuchni rządzonej przez samych mężczyzn. Uwielbiam takie filmy, które ukazują proste historie w nieskomplikowany przyjemny sposób. Takie filmy są odpowiednim zakończeniem nie specjalnego dnia. Po wyjściu z kina, uśmiech nie schodził mi z ust a moje nastawienie było przyjemnie pozytywne.

Polecam Wam ten film (jeżeli się na niego zdecydujecie) na lekkie wieczory, jest miło, zabawnie, smacznie,pachnąco … z lekkimi elementami przytupu 😉

Jedna myśl na temat “„NIEBO W GĘBIE”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s