„ANNA KARENINA”

anna

Tym razem krótko … Zobaczyłem wreszcie nową ekranizację „Anny Kareniny”. Powiem więcej, Ja po prostu  chciałem ją zobaczyć. Miałem ochotę wciągnąć się w tą miłość, szaleństwo, przepych Rosji … Niestety nie otrzymałem tego. Oczywiście nie rozważam w tym przypadku czy film był dobry czy zły. W tej sytuacji trzeba samemu to stwierdzić po obejrzeniu tego obrazu.

Ogólnie rzecz biorąc ta konwencja do mnie nie przemawia. Nie działa na mnie ta magia, jaką znamy z rosyjskich ekranizacji 🙂  – właśnie tej magii mi brakowało. Jak mi się wydaje, reżyser Joe Wright chciał tchnąć chyba nowego i świeżego ducha w tą historię, jednak po co? Jak mało która opowieść, ta akurat broni się sama dość mocno i nie wydaje mi się by trzeba było ją pokazywać w takiej formie. Do tego wplątano w to  znane nazwiska w obsadzie takie jak Keira Knightley czy Jude Law.

Jednak same nazwiska nie wystarczą by ratować coś pokazanego w sposób nie jadalny dla każdego. Samą Keire uważam za dobrą aktorkę, a mam wrażenie jak by  nie zrozumiała swojej postaci a co za tym idzie – nie oddala jej. Anna Karenina to symbol kobiecości, powabu, klasy. Na tle tego aktorka grająca  Annę  jest niczym podmuch, muśnięcie tego wszystkiego czym zwykła być Anna. To niszczy wszystko niestety. Do tego postać grana przez Jude’a, który jest  niewiarygodny w roli zazdrosnego męża targanego wielkimi namiętnościami, których kompletnie nie potrafił pokazać na ekranie.

Bardzo lubię klasykę w kinie. Jeżeli jest jeszcze pokazana z rozmachem, pięknem, prawdą, muzyką, strojami, uczuciami to już szczęście 🙂 Mnie nie urzekło nic w tym filmie, był męczący i sztuczny. Znajomy, który oglądał go ze mną zasnął … to tez jakiś znak. Obejrzyjcie sami, bo może ta konwencja reżyserska Wam się spodoba i klaśniecie wołając świetny. Tego Wam życzę. Na pewno czego nie można odmówić reżyserowi, to wywołanie żywnej dyskusji na temat tytułu i to chyba jedyne emocje.

3 myśli na temat “„ANNA KARENINA”

  1. To kolejna recenzja, którą czytam/słyszę, że miał być hit i uczta dla wielbicieli „carskiej Rosji” a wyszedł… Może nie kit. Nikt tak nie napisał/powiedział. Raczej rozczarowanie, że matuszka Rosja trochę zbyt hollywoodzka. Nie oglądałem, i po takich recenzjach chyba sobie odpuszczę. Dzięki za recenzję! 🙂

  2. Dopóki nie przeczytałam tej recenzji, miałam ochotę iść do kina na ten film 😉 Ale chyba nie jest on aż tak bardzo godny polecenia 😉 Jestem ciekawa, czy widziałeś „Django” i zamierzasz ten film zrecenzować.

    1. „Django” jeszcze nie widziałem, ale już go mam w kolejce filmów do obejrzenia. Myślę, że lada dzień zobaczę jak na mnie wpłynie ten tytuł i zapewne podzielę się z tym na swoim blogu z Wami 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s