„BABYCALL”

 

baby

 

Szukałem czegoś dobrego i znalazłem. Obejrzałem film dzięki aktorce, która zawsze mnie zaskakuje swoją chłodna grą i nigdy nie zawodzi. Wystarczy sobie przypomnieć trylogię Millenium w której zagrała. Tym razem ponownie stworzyła świetną kreację aktorską, na której to opiera się cały film, tworząc przy tym chłodny klimat thrillera psychologicznego. Hm … nawet można pójść szerzej, gdyż reżyser Pål Sletaune tak stworzył film, iż miesza się tu wiele konwencji – od dreszczowca, przez horror, po kino społeczne. Reżyser, a zarazem scenarzysta tego obrazu, traktuje ikonografię poszczególnych gatunków z szacunkiem, a przy tym  uzyskuje nową jakość. Wyczuwa się świetną umiejętność zacierania granic między porządkami dramatu i thrillera, między tym, co prawdziwe i złudne, rzeczywiste i metafizyczne.

Naprawdę warte uwagi jest to, iż by nagrać dobry, zaskakujący i wciągający thriller w czasach niesłabnącej popularności gatunku, nie jest sztuką łatwą. Skandynawskim filmowcom udało się sprostać temu wyzwaniu w 100 %. Chyba ośmielę sie powiedzieć, iż mamy nową jakość tego gatunku. No, może nie każdy się z tym zgodzi, ale pozostanę przy swoim zdaniu.

O czym jest ? …. Oto roztrzęsiona, zaniedbana trzydziestokilkuletnia kobieta o imieniu  Anna wprowadza się do nowego mieszkania wraz z synem. Jej były mąż, ojciec małego Andersa, został niedawno ukarany przez sąd z zakazem zbliżania się do rodziny. Powodem była agresja wobec żony i dziecka. Sterroryzowana koszmarnymi wspomnieniami Anna nie próbuje udawać, że zachowuje spokój. Boi się zostawić syna samego nawet na moment. W końcu decyduje się na zakup elektronicznej niańki… od tego czasu zaczyna się dziać coś dziwnego. Widzimy przemiany głównej bohaterki w jej nowym życiu.

Forma nakręcenia samego filmu jest bardzo ciekawa, a przy tym chłodna i odpychająca w swojej rzeczywistości. Przestrzeń „Babycall” jest światem oglądanym z perspektywy głównej bohaterki. Przez praktycznie cały film, my jako widzowie snujemy domysły w tym co się dzieje.  A i na to szanse mają jedynie ci najwytrawniejsi – gdyż film nie jest łatwy w odbiorze poprzez swój spokój i monotonność zdarzeń. Nawet jeśli uda Wam się jakimś cudem przewidzieć zakończenie, żadną miarą nie można przecenić przyjemności z oglądania scen, które do niego prowadzą. Mamy taką subtelną grę, reżysera z odbiorcą tego filmu co może zasysać. Ciekawostką jest również to, iż pojawiające się co rusz nowe drobne wątki i tropy utrudniają rozwikłanie sedna nurtującej sytuacji. Tak jak byśmy już czuli, że jesteśmy na dobrej drodze myślenia … a tu balonik pęka i cofamy się do punktu wyjścia.

Film może wywoływać w nas niepokój i dyskomfort, nie dzięki taniemu efekciarstwu, a zestawieniu normalnego z pozoru życia z nieakceptowalnymi zachowaniami społecznymi bohaterów. Reżyser poruszył w nim istotny problem przemocy w rodzinie i osamotnienia osoby dotkniętej traumą podobnego doświadczenia. Na tym wszystko się buduje i idzie swoim tropem. Myślę, że wobec tego filmu nie można przejść obojętnie. Ta zimna historia, opowiedziana w kolorze błękitów i szarości, osadzona w pustej przestrzeni wyostrza naszą wyobraźnie w szerokim pojęciu.

Noomi Rapace grająca Anne dodaje temu filmowi naprawdę sporo animuszu. Świetnie przedstawia stany bohatera w jakim się znajduje w danym momencie . Jest ciekawość, w którą stronę iść –  obłędu, lęku, paranoi?  To wszystko, może okazać się silniejsze od racjonalnego oglądu sytuacji. Emocje jakie widzimy na twarzy są naprawdę mocne i oddają klimat każdej sceny. Śledząc jej życie w tej historii, śledząc ją samą –  wychudzoną postać, pełne przerażenia spojrzenia, nerwowy chód, jej zlęknioną posturę – to  sprawia, że zupełnie jak Anna mamy wrażenie, iż  zło czyha za każdym rogiem. Powoduje u nas mętlik myśli –  tak jak ona,   też nie wiemy, co jest prawdą, a co nie. To świetny film, który sprawdza się jako opowieść o umyśle naznaczonym traumą – nieufnym, zwichrowanym, wątpiącym, niestabilnym i to wszystko z twarzą Noomi.

Ja mogę Wam polecić ten film, ze względu na to, że mało takie formy jest w kinie do tego w norweskim klimacie.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s