„W SYPIALNI”

 

Sypialnia

 

Tomasz Wasilewski to reżyser, który wkrada się w polską kinematografię małymi krokami. Jednak nie są to kroki, których nie jesteśmy w stanie zauważyć – jeśli tylko chcemy oczywiście. Film „W Sypialni” jest jego debiutem pełnometrażowym. Przed nim zrobił etiudę „Nawiść” . Co mnie zaintrygowało, by zobaczyć ten film – sam nie wiem. Prawdopodobnie wszystko razem, plakat, dziwna historia, niezależność. Nie jest to kino, które może przyciągać masy.  Nie jest to kino, które może się wybić. Jednak jest to kino, które trzeba znaleźć by zobaczyć, że i takie filmy się kręci w Polsce.  Zapewne ktoś powie – bezsensu historia, po co coś takiego kręcić. Ok, każdy ma prawo. Może dlatego, by zrobić coś dla samej wartości kina, dla samej sztuki, dla pokazania niezależności reżysera …. Myślę, że to już punkt widzenia każdego z nas.

Sama historia dotyczy … Widzimy i obserwujemy tajemniczą kobietę, która w kawiarenkach internetowych umawia się na seks z nieznajomymi. Stary czy młody, mężczyzna czy kobieta, czarny czy biały – przedstawiająca się jako Edyta bohaterka nie gardzi żadną propozycją. A gdy dociera na miejsce schadzki, usypia niedoszłych kochanków, by potem w spokoju spędzić resztę wieczoru w ich domach i mieszkaniach. Przeszukuje szafy, opróżnia lodówki, sprawdza zawartość portfeli. Kim jest kusicielka-złodziejka? Czy tak naprawdę dowiemy się skąd jest? Jakie ma życie? … Jest tajemnica, to fakt.

Reżyser bawi się nami poprzez postać Edyty. Bardzo ostrożnie i pomału  dawkuje widzom informacje na jej temat. Wiemy tyle, że jest przyjezdna, że nie ma pieniędzy, że ktoś ciągle dobija się do niej na komórkę.  Wszystko to wyłapujemy podczas oglądania filmu, obserwowania poszczególnych sytuacji. Tak, ważne są szczegóły, które po kawałku odsłaniają nam postać kobiety. Oprócz tego w trakcie obserwacji czujemy, że Edyta pozostawiła za sobą jakąś traumę, jakieś życie które nadal trwa,  ale bez niej. Ten cały sekret jednak pozostaje dla nas tajemnicą, bez możliwości przypatrzenia się bliżej, zagłębienia w jej ból istnienia lub z drugiej strony tą beztroskę istnienia.

Jedno jest pewne,  gdy na ekranie pojawią się napisy końcowe, pozostaje nam niedosyt. Czegoś brak. Jak to, to już koniec? Dlaczego w tym momencie? … pytania się mnożą. Wreszcie naprawdę się zaczęło robić ciekawiej, zbliżaliśmy do końca i tu nagle … The End.  Zostajemy sami i tylko myśli nam buzują w głowie. Staramy się to jakoś ułożyć czy też rozwiązać.

Reżyser przedstawił swoją wizję i on wie najlepiej co chciał uzyskać. Przypuszczam, że w większości się Mu to udało. Jest tajemnica, która nią pozostaje nawet po obejrzeniu tego filmu. Główna aktorka grająca Edytę Katarzyna Herman myślę, że podołała tej roli. Jest bardzo zmienna, dziwna, tajemnicza, infantylna. Ona i świat w okół niej. Wydaje się prawdziwa i przekonywująca w sytuacjach na tu i teraz. Tylko tyle. Możemy ją obserwować i już.

Osobiście trochę się zawiodłem na tym filmie, oczekiwałem jeszcze czegoś innego. Jakiejś alternatywy, głębszego doznania, wnurzenia się w temat Edyty. To tylko moje podejście. Myślę, że każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie – jaki jest ten film. Nie przeczę, myślę, iż reżyser się dobrze zapowiada i może z czasem tworzyć naprawdę dobre filmy. Z ciekawością zobaczę jego najnowszy film, który za jakiś moment będzie wchodził do kin „Płynące Wieżowce” z Mateuszem Banasiukiem, Olgą Frycz czy Izabelą Kuną.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s