„TANGO LIBRE”

 

libre

 

„Tango Libre”  to film, który wpadł mi w oko gdy był wyświetlany zwiastun przed jednym z filmów w kinie. Zwiastun tak zrobiony, że aż mną potargała dzikość tej fabuły.  Tango, czy ktoś jest kto nie wie jaki to gorący taniec? jak dziki? jak waleczny i wolny? … tango istnieje i każdy o tym wie. Wróćmy jednak do filmu. Historia mnie zafascynowała. Klimat więzienny, walka o kobietę, zdrada, namiętność, dzikość i to wszystko w rytm gorącego tanga. To właśnie zobaczyłem w zwiastunie tego filmu. A o czym jest?

Widzimy strażnika więziennego, który ma swoje  hobby – uczęszcza na lekcje tanga. Tam poznaje kobietę, która wpada mu w oko. Problem w tym, że widuje ją również w więzieniu, gdzie przychodzi na widzenia, nie do jednego mężczyzny, a do dwóch. Z oboma wiążą ją silne relacje emocjonalne. Sprawa zacznie się jeszcze bardziej komplikować, kiedy jeden z nich – jej nominalny mąż – z zazdrości o strażnika zacznie uczyć się tanga, korzystając z tego, że w więzieniu przebywa paru Argentyńczyków.

Jak sami widzicie, historia naprawdę zapowiada się ciekawie i może przyciągać osoby chcące zobaczyć ten klimat filmu. No właśnie – klimat filmu. Ja go niestety nie poczułem.  Wręcz poczułem się oszukany przez zwiastun. Oczywiście wiem, że tak się je konstruuje, by zaciekawić potencjalnego widza. Dałem się nabrać i nie byłem z tego powodu zadowolony.

Kiedy reżyser filmu Frédéric Fonteyne opowiada o samym tańcu, jego film jest prawdziwie fascynującym i porywającym widowiskiem. Uwagę przykuwają zwłaszcza sceny z więziennych lekcji tanga. Tą zaciętość, determinację, szaleństwo i siłę … to porywa. Szkoda więc, że kiedy przychodzi do opowiadania o relacjach bohaterów, gdzieś znika ta pewność, ciekawość, siła. Przestajemy być zainteresowani. Tak jak by te dwie sprawy nie były ze sobą powiązane, a przecież jedno z drugiego wynikało. Tango było właśnie tym zapalnikiem. A tak wszystko się wali. Scen więziennych z tangiem jest bardzo mało – Ja liczyłem na więcej momentów. Za to sama historia jest rozwlekła, z czasem mało ciekawa, nużąca i denerwująca. Nawet sami aktorzy mało z siebie dają. Wyglądają tak jak by chcieli grać w poważniejszej wersji tej historii, gdzie emocjonalne relacje nie byłby tak banalnie spointowane. Z każdą minutą sam nie wiedziałem czy to jest dramat, obyczaj czy tez komedia, która zaczęła być ubierana w dziwne szaty błazna. Ten film ma się nijak choćby do „Związku Pornograficznego” z 1999 roku. tego samego reżysera.

Ja z czasem upływających minut  wpadałem w monotonnie i czekałem do końca, tylko po to by zobaczyć jak się zakończy ten banał.  Było to wielkie rozczarowanie dla mnie. Jeżeli coś jest zapowiadane, jako gorąca historia rozdarcia między kobietą a mężczyzną (nawet kilkoma), ubraną w ekspresyjną siłę tanga – to chcę to zobaczyć i poczuć. Odebrano mi tą przyjemność. Reżyser skierował swój film bardziej na nudne i płaskie relacje między bohaterami, które odbywają się bez większego polotu. Tak to wszystko odczułem. Niestety nie zawsze trafi się na to, czego się oczekuje. Stąd to moje zdanie na temat „Tango Libre”. Wy oceńcie sami ten film jak do niego podejdziecie.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s