„Z DYSTANSU” – „Detachment”

 

detachment 2

 

„Detachment”   w reżyserii Tony’ego Kaye’na to naprawdę mocne kino w swojej formie, jakich mało w kinematografii. Jest to kino amerykańskie wybijające się na tle wielu innych rodzimych produkcji.  Czym był by ten film bez głównej postaci, głównej roli, która została zagrana przez Adriena Brody – moim zdaniem jest to Jego najlepsza rola od czasów „Pianisty” Polańskiego!

Zawsze staram się szukać dobrych filmów. Obrazów, które gdzieś są pomijane i odrzucane przez dystrybutorów, uważając, iż się nie sprzedadzą. Jakie to bolesne, gdy tak traktuje się społeczeństwo odbierając mu coś wartościowego do zobaczenia jedną decyzją. Na szczęście, gdzieś, ktoś, coś puści,  zatrzyma i da możliwość zobaczenia, by wtopić się w przestrzeń wizji reżysera, mającego coś do przekazania.

„Z Dystansu”   to film przedstawiający trzy  tygodnie z życia szkoły średniej, jej uczniów i nauczycieli oczami nauczyciela zastępczego Henry’ego Barthesa. Przemieszcza się on z jednej do drugiej szkoły, zdobywając coraz to nowe doświadczenie, ale nigdy nie zostaje zbyt długo w jednym miejscu, aby się zanadto nie przywiązać. Zamknięty w sobie Henry dąży do perfekcji w swoim zawodzie. Jednak tym razem kolejna szkoła stawia go w nowej sytuacji, a tajemniczy świat emocji budzi się w nim za sprawą trzech kobiet. Widzimy walkę wewnętrzną postaci i to prowadzi nas przez cały film.

Bardzo ciekawą formę wprowadza reżyser w swoim obrazie. Tony Kaye  nie boi się wykorzystywać eksperymentalnych formuł popularnych w wideoklipach. Fantastycznie  łączy elementy dokumentalne i fabularne. Mamy momenty gdzie,  sceny aktorskie uzupełnia wstawkami animowanymi, bazuje na pewnych  schematach gatunkowych.  Niesamowicie konsekwentnie tym wszystkim buduje osobistą, mocno przejmującą wypowiedź, której nie sposób odbierać z dystansem  – w całości dając nam obraz niesamowicie mocny w odbiorze. Na pewno co mogę rzec z pewnością – To obraz, który potrafi być bolesny w odbiorze, depresyjny i pretensjonalny. Z drugiej strony jest potężny, emocjonalny i niesamowicie szczery w tym, co przekazuje. Bez dwóch zdań tak odebrałem ten film, wpatrując się i chłonąc każdą minutę historii.

Ukazane relacje:

nauczyciel – nauczyciel ,

relacje uczeń – uczeń,

relacje rodzice – nauczyciele,

relacje nauczyciel – uczeń ….. 

Wszystko to ubrane w agresję, złość, niechęć, bezbronność, smutek, żal, niezrozumienie, brak miłości …. niesamowita ilość emocji w jednym obrazie. Taka bomba z opóźnionym zapłonem, która wybucha w najmniej odpowiednim momencie i niszczy wszystko to, co w człowieku najlepsze. Film ten, to przede wszystkim pewien obraz relacji, wcale lub rzadko pokazywanych w kinie. Jest to niesamowita osobista rozprawa z systemem edukacji oraz rodzicami, którzy zawsze postrzegają wszystko inaczej. Dostajemy możliwość obserwacji  innych nauczycieli, całego  grona pedagogicznego owej szkoły. Praktycznie wszyscy są zranieni,  żyją w poczucie oderwania od świata i od siebie. Każdy w tych ścianach, nie radzi sobie z własnym życiem osobistym, a co dopiero ze swoimi uczniami. Problemy się mnożą. Cały film jest dość ostrą krytyką systemu ale nie nauczycieli, ludzi którzy chcą czegoś dokonać, coś przekazać, być przykładem ale stoją pod ścianą nie do przebicia. System, który ogranicza i jest wadliwy. Właśnie z tym wszystkim starają się walczyć, szarpią się, próbując wpoić w swoich uczniów coś wartościowego, coś co przyda im się w życiu. Nawiązać kontakt z wiecznie nieobecnymi rodzicami ale i przezwyciężać tym  własne słabości.

Warta podkreślenia jest mocna obsada tego filmu, która potęguje swój wyraz. Adrien Brody , grający główną rolę, na nim się opieramy, obserwujemy. On spaja wszystkie poszczególne sceny. Nawet śmiem twierdzić, iż bohater, który mógłby być przeszarżowany i nieprawdziwy, w rękach Brody’ego w każdej minucie jest szczery i fascynuje. Rewelacyjnie uzupełniają go – James Caan, grający nauczyciela, którego trzyma przy „życiu” mocne poczucie humoru. Przewracanie w żart czegoś niemożliwego do przejścia, ratuje sytuacje w kontaktach z uczniami jak i nauczycielami.  Marcia Gay Harden grająca dyrektorkę, znudzona, bezsilna, utraciwszy swoją wiarę walczy o pozycję, którą traci.  Lucy Liu stoi na straży psychologii w szkole, stara się wpłynąć na młodych ludzi, naprowadzić na prostą drogę … niestety bez skutku. Walczy ze swoimi słabościami, traci siłę ale nie odpuszcza i powstaje jak feniks.  Oprócz tego mamy rolę młodej dziewczyny debiutującej w filmie  Sami Gayle. Mocna postać łącząca jak by dwa światy – życia utraconego, przegranego i świata nadziei na coś lepszego.  Jasna postać w ciemnej historii, dająca nadzieję na lepsze jutro, na wiarę w ludzi. Spoiwo między życiem osobistym głównej postaci a życiem zawodowym tego człowieka. 

Na pewno jest to film dla młodszej i starszej widowni. Mocne i gorzkie przeszywające kino z nutą nadziei na końcu, podszyte prawdziwym pięknem, które znajdziemy w każdym momencie życia. Na pewno fascynuje szczerymi emocjami, jakie przekazują nam postaci. „Detachment”  nie będzie się podobał każdemu. Z pewnością to obraz dzielący jak i widzów tak i krytyków. Jednak by mieć własne zdanie i opinię, trzeba ten tytuł obejrzeć.

Dla mnie film na 6+ w całości. Forma, gra, emocje. Daje kopa. To jest kino potrzebne. Cieszę się, iż są reżyserzy, którzy chcą coś przekazać w kinie.

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s