„TIME” – ROD STEWART

Rod

 

 

Ostatnio człowiek powraca do „starego – dobrego” rocka. Co by nie mówić potwierdza się pewna reguła – dinozaury rządzą! Jest wiele gwiazdeczek w światowym show-biznesie, które muszą się starać by po prostu być. Prawdziwa gwiazda może zniknąć na wiele lat, a po powrocie nadal być na szczycie. Wystarczy przytoczyć Davida Bowie i jego nowy niespodziewany album w bieżącym roku. W tym przypadku mamy innego artystę. Któż nie zna Roda Stewarta! Co prawda ostatnio serwował on swoim słuchaczom amerykańskie standardy i tym podobne kompozycje, które już wszyscy znają.  Absolutnie nie mam nic przeciwko takim kompilacją. Jego głos rekompensuje naprawdę wszystko i pasuje szczególnie do standardów itp. projektów. Pomijając wszystko, jednak była pewna tęsknota za oryginalnym Rodem ze swoimi autorskimi utworami.

Doczekaliśmy się! W 2013 roku 7 maja miała premierę najnowsza płyta Roda Stewarta o tytule  „TIME” .  To pierwszy od 20 lat album z oryginalnymi kompozycjami. Przez ostatnie dwie dekady muzyk wydał wiele albumów, między innymi kolekcję utworów świątecznych i kompilację z amerykańskimi przebojami, na autorski materiał kazał jednak czekać 20 lat. W szczególności z wielką niecierpliwością czeka się na takie albumy.

Po włączeniu krążka od razu słyszymy starego dobrego Roda, który jest nadal w wyśmienitej wysokiej formie. Utwory naprawdę porywają swoją zwiewnością, pazurem, zadziorem, skocznością ale także melancholią, zadumą, romantyzmem. Wydaje mi się, iż płyta „Time”  to album na każdą okazję. Jest tam po prostu wszystko co może być przyjemne. Można zabrać ją na imprezę jak i włączyć przy romantycznej kolacji. Niepowtarzalna chrypa Roda, po raz kolejny się sprawdza. Przesłuchałem płytę za pierwszym razem a już mam swoje ulubione kawałki.  ” Brighton Beach” to wspaniały utwór na gitarę, wręcz akustyczny, który niesie nas z każdą nutą a głos powoduje ciarki na skórze. „She Makes Me Happy”  to znowu utwór otwierający płytę. Skoczny radosny, porywający do tańca. Podobnie jest z  ” Live The Life”  – od razu tylko szukać partnerki i ją porwać w wir parkietu. Jest jeszcze jeden, wręcz spływający seksualnością – „Sexual Religion” – na parkiecie można go interpretować do woli 😉 Każdy kolejny utwór na płycie, to pewna historia, którą możemy posłuchać.  Rod powraca z oryginalnym materiałem po 20 latach w wielkim stylu i to jest naprawdę super. Jest to płyta w którą lubię się teraz zanurzyć i Wam również ją polecam.

1. She Makes Me Happy

2. Can’t Stop Me Now

3. It’s Over

4. Brighton Beach

5. Beautiful Morning

6. Live The Life

7. Finest Woman

8. Time

9. Picture In A Frame

10. Sexual Religion

11. Make Love To Me Tonight

12. Pure Love

Oprócz tego jest wersja De Luxe, która zawiera trzy dodatkowe utwory:

13. Corrina Corrina

14. Legless

15. Love Has No Pride

5 myśli na temat “„TIME” – ROD STEWART

  1. O, jak ja często wracam do starego, dobrego rocka! I to wszelkich odmian. Czasem mnie coś
    ” weźmie” i włączam Doorsów, Purpli, Zepsów itd.Uwielbiam te nasze Dinozaury! 🙂

  2. No ale swoja historie wokalisty ma 🙂 i na swoim koncie naprawdę dobre kawałki a do tego ten głos. Rock może być naprawdę różny Kajetanie 🙂

    1. Może być, ale tutaj mamy do czynienia z najzwyklejszym popikiem. Użycie gitary elektrycznej w utworze nie czyni go od razu rockowym. Ewentualnie można to nazwać pop-rockiem lub „popem utrzymanym w stylistyce rockowej” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s