„U NIEJ W DOMU” – „Dans la maison”

 

 

U-Niej-w-domu-plakat

 

François Ozon powraca w wielkim stylu na nasze ekrany kin swoim filmem  „U Niej w domu” . Tego francuskiego reżysera chyba nie muszę przedstawiać szerszemu gronu czytelników. To dość ciekawy reżyser, a zarazem scenarzysta, który potrafi zaskakiwać swoimi filmami. To w jaki sposób buduje atmosferę filmu czyni go mistrzem w swoim fachu. Do dnia dzisiejszego pamiętam Jego filmy takie jak – „Basen” z 2003 roku, „5×2” z 2004 roku, „Czas, który pozostał” z 2005 roku czy „Angel” z roku 2007. Później nastąpiła dziwna przepaść w twórczości. Nie była spowodowana brakiem filmów, ale brakiem dobrego pomysłu. Kolejne jego tytuły nie przyciągały. Teraz ten tytuł  „Dans la maison”  to powrót do tego stylu jaki znamy z przed lat.

Bohaterem najnowszego dzieła Françoisa Ozona jest nauczyciel literatury w liceum, który przestaje wierzyć w sens swego zawodu, dopóki nie trafi na  wypracowanie, które wydaje mu się co najmniej obiecujące. W pracy ucznia jest coś niepokojącego, może nawet niewłaściwego, niestosownego, opisuje on bowiem dość obcesowo dom jednego z kolegów i jego domowników. Mimo to zaintrygowany i zauroczony talentem młodzieńca Germain, zachęca Claude’a, by pisał dalej. Proste zadania literackie zaczynają jednak coraz bardziej wpływać na życie nauczyciela, a także innych.

Reżyser fantastycznie buduje atmosferę tego filmu. Wszystko analizujemy na bieżąco, nie mamy czasu na zastanawianie się – co by było gdyby. Obserwujemy i pochłaniamy. śmiało mogę powiedzieć, iż twórca przypomina cierpliwego pająka. Misternie, krok po kroku buduje skomplikowaną sieć, w którą schwytani zostają nie tylko bohaterowie filmu, ale i widzowie. Świat wyobraźni w filmie, jawi się jako strefa pełnego upojenia. Bohaterowie i to, co im się przydarza, są jak narkotyk. Sam twórca jest niczym magik odsłaniający tajemnicę wszechświata zamkniętego w ścianach budynku.

„U niej w domu” to film o różnych relacjach ludzi, postaci, gdzie wszystko się „miesza” –  rzeczywistość-fikcja, mistrz-uczeń, twórca-widz czy wydawca-pisarz. Cała historia jest ułożona z  niezwykłą precyzją. Ważne w tej historii są również kobiety i ich odmienne wizerunki. Jedna jest zimną brunetką, druga zmysłową blondynką. Gdy dochodzimy w tym wszystkim do finału reżyser podkreśla przypominając nam, że życie jest nigdy niewysychającym źródłem opowieści, które można przetwarzać wedle własnej woli.

To niezwykła historia o powstawaniu historii, wyrastających w umysłach swoich twórców. Wszystko rozwija się umiarkowanie i stabilnie, jesteśmy prowadzeni, a zarazem sami podążamy za tym co nas zaciekawia. Wszystko po to, by w niepowstrzymanej chęci uzyskania dramatyzmu,  intrygujących postaci, zakończyły się dramatem swoich bohaterów, jak i samych kreatorów, sztucznie i nachalnie stwarzających  świat swojej wyobraźni. To jest potęga tego tytułu. Wyobraźnia a rzeczywistość – co jest tu i teraz, a co było lub może się zdarzyć.

Film ciężko jest  włożyć w ramy konkretnego gatunku. Na pierwszy rzut oka, mamy do czynienia z typowym thrillerem w którym jest punkt wyjścia. Natomiast z drugiej strony widzimy analizę tego, co przed chwilą obserwowaliśmy, co powoduje że się śmiejemy. Tak naprawdę obnaża przed widzami zasady rządzące opowieścią, dzięki czemu szybko zapominamy, iż każda historia dokądś musi zmierzać. Podczas oglądania jesteśmy pochłonięci szkicem opowiadania do tego stopnia, że po czasie tak jak główny bohater, nie dostrzegamy konsekwencji ograniczonej percepcji.

Całość uzupełniają wspaniałe kreacje aktorskie wybrane naprawdę wyśmienicie. Każda postać jest realna w swoim przesłaniu a zarazem mocna w wyrazie. Rewelacyjny Fabrice Luchini grający nauczyciela, wręcz wyczuwamy, iż ta rola jest stworzona dla niego. Każdy jego ruch, mimika twarzy, reakcje dają nam pełny obraz człowieka, który poszukuje jeszcze czegoś w swoim życiu poprzez postać młodego ucznia. Oprócz tego mamy dwie ważne postaci kobiet –  Kristin Scott Thomas grającą Jeannę, żonę nauczyciela i  Emmanuelle Seigner jako Esther. To kobieta wzbudzająca pożądanie w formie fizycznej i literackiej młodego człowieka o imieniu Claude grającego przez Ernst Umhauer. Każda postać tworzy swoją historię i zarazem każda postać łączy się z kolejną następną. Spoiwem jest ten młody chłopak budujący swój świat na podstawie tego co roi się wewnątrz umysłu.

Możliwe, że Ozon nie jest dla każdego. Nie mnie to oceniać. Zetknąłem się z tym nazwiskiem lata temu na festiwalu Era Nowe Horyzonty w Cieszynie. Od tej pory śledzę działania tego reżysera.  „U Niej w domu” dopiero teraz wchodzi do naszych kin w Polsce, a już na tegorocznym festiwalu w  Cannes był wyświetlany jego najnowszy film pt.  „Jeune et Jolie” .

Osobiście polecam tytuł dla samej formy w jakiej został nakręcony. Ciekawej, nieprzewidywalnej, zakręconej … co będę opowiadał – sami zobaczcie i stwierdzicie.

 

 

 

 

 

 

 

 

2 myśli na temat “„U NIEJ W DOMU” – „Dans la maison”

  1. Fantastyczny! Uwielbiam Ozon’a. Jego filmy mają klimat, który budowany jest od podstaw w sposób intrygujący. Mistrz powrócił

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s