„DRUGIE OBLICZE” – „The Place Beyond the Pines”

 

 

Drugie Oblicze

 

 

„Drugie oblicze”  to film, chyba sam tak do końca nie wiem jaki. Nie jest porywający, ani też też nie jest tak do końca nużący. Reżyser filmu Derek Cianfrance stworzył historię ojcostwa pokazaną na trzy sposoby i relacje jakie wynikają, gdy są spowodowane mocnymi bodźcami. Sam obraz jest jak by podzielony na trzy filmy, trzy różne odsłony ludzi, którzy są ze sobą mocno powiązani. W moim odczuciu, pierwszy „film” jest świetny. Drugi „film” jest dobry. Trzeci „film” natomiast jest nijaki i irytujący. Trzecia odsłona powinna łączyć te dwie pozostałe, ale jednak tak do końca się to pomysłodawcy nie udaje. Tempo opada z biegiem czasu, gdy wchodzimy w kolejne odsłony i brniemy w tą drogę życia bohaterów przedstawionych przez twórcę.

Film byłby dobra opowieścią, zgrabną fabułą, gdyby jednak reżyser nie silił się tak mocno na tą biblijną poetykę. To z czasem jest naprawdę irytujące i zadajemy sobie pytanie – co ja oglądam?  Patrząc na to,  mamy wręcz wrażenie, by wszystko swoją wysoką rangą problemów i mocno symbolicznym sposobem ich ujęcia przypominało Biblię. Z drugiej strony mamy mocno pokazany obraz ojcostwa i tego co ono za sobą niesie. Tą wieczną walkę w różnych sytuacjach, z którymi trzeba się mierzyć latami. Swoim przedstawionym realizmem może niektórych poruszać lub szokować. Może także skłonić  do zajrzenia w głąb siebie. Przecież każdy z nas jest czyimś synem bądź córką, każdy ma jakąś historię relacji z ojcem. Gorszą, cięższą, mroczną … One istnieją w każdym z nas.

Osobiście najbardziej przemawia do mnie pierwsza część tego filmu, lub jak to nazwać odsłona, gdzie głównym bohaterem jest kaskader grany przez świetnego Ryan’a Gosling’a. To opowieść o człowieku, o jego upadku, który po drodze swojego życia uznaje, że cel uświęca wszystkie środki. Walka wewnętrzna zaburza jego stan „normalności i moralności” i pcha bezmyślnie w kłopoty.

Sama fabuła całości to opowieść o mężczyźnie o imieniu Luce wykonującego zawód kaskadera, nie posiadającego absolutnie nic.  Kiedy  dowie się, że ma syna, zrobi wszystko, by zyskać rodzinę. Jego decyzje zmienią życie wielu osób na przestrzeni lat. Wszystko to jest ubrane w muzykę iście wzniosłą i spokojną, czasem przeszywającą sceny filmu. By dopełnić całości mamy wiele sentymentalnych krajobrazów.

„The Place Beyond the Pines”  każdy sam musi ocenić. Przypuszczam, że ilu widzów tyle odczuć co do przedstawionych historii i oceny reżysera. Mimo wszystko warto się skupić także na grze aktorskiej – Ryan Gosling, Bradley Cooper, Eva Mendes, każdy daje coś od siebie innego, oryginalnego. Ważne jest, gdy aktor daje coś postaci, która gra. W tym przypadku widzimy przemiany, tęsknotę, walkę, miłość, złość, nienawiść … w emocjach przedstawionych przez tych aktorów. 

Można powiedzieć, iż jest to ciekawa konstrukcja filmu, która umiejętnie łączy trzy opowieści w jedną tragiczną historię. Gdyby ta nieudana trzecia część, to mogło by coś z tego być spójnego. Brak pomysłu na młodych, wyczucia tych postaci spowodowało rozsypanie się układanki.

Oprócz tego mamy czas trwania filmu, to aż 2 godziny 20 minut! Ten czas wręcz hipnotyzuje widza, a z czasem może nawet przytłaczać. Nie inaczej ja wytrzymałem do końca seansu, by wyrobić własny pogląd, który przedstawiam.  Z ciekawością poczytałbym wasze odczucia jeżeli się nimi podzielicie w komentarzach na temat tego filmu.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s