„LIKWIDATOR” – „The Last Stand”

 

 

Likwidator

 

 

Co tu wiele mówić – Arnold powrócił. Na początku tego roku w styczniu miał premierę film z jego udziałem o tytule  „The Last Stand”.  Spokojnie myślę, że film przeznaczony jest dla nieco starszych wyjadaczy kina akcji. Nie oszukujmy się, produkcja nie stara się rywalizować ze współczesnymi obrazami akcji i nie próbuje być też czymś, czym nie jest – to się chwali twórcą. To po prostu typowe, klasyczne kino akcji, z niezniszczalnym bohaterem jakie znamy z czasów lat 80 i 90.

Pokrótce pisząc o fabule … Arnold Schwarzenegger gra szeryfa z małego miasteczka, położonego na granicy meksykańskiej. Za miasteczkiem tym znajduje się wąski kanion, rozdzielający USA i Meksyk. I to właśnie miejsce wybrali sobie bandyci, którzy pomagają w ucieczce bossowi narkotykowemu. Uwalniają go z transportu, który wiózł go do celi śmierci, wyposażają w super samochód i specjalnie dla niego budują most nad kanionem, aby szef mógł przejechać do Meksyku i uratować życie.

Proste, nieskomplikowane, zabawne. Takie mam wrażenie po obejrzeniu tego filmu. Siedziałem i się na nim bawiłem. Obraz nie jest przepełniony efektami specjalnymi, co bardzo cieszy. Za to mamy mnóstwo pościgów, strzelaniny na ulicach miasteczka czy też walki wręcz a to wszystko okraszone fajnych humorem. Myślę, że podstawowa zasada to wyłączyć się i nie myśleć zbytnio na  „likwidatorze”   ( co za głupie tłumaczenie filmu) po prostu przyjmować to co widzimy i się bawić na starej dobrej akcji.

„Likwidator”  w reżyserii Jee-woon Kim to kawał filmu akcji z niezłym klimatem, wykonany w humorystycznej konwencji. Oczywiście może ktoś powiedzieć – ale takich podobnych filmów jest wiele! jasne,  zgadzam się. Jednak sam Arnold jak i reszta aktorów świetnie stworzyła swoje postacie, co powoduje, że mamy wrażenie, iż oglądamy klasykę akcji. Nawet taki aktora jak Forest Whitaker świetnie się wpasował w konwencję, grając agenta FBI i pokazuje klasę. Film w całości tworzy fajne uderzenie z ekranu, co daje nam dobra rozrywkę.

Zgodnie z kultową sentencją Arnolda  pojawiającą się w niejednym filmie –  „I will be back”   – twardy Austriak powrócił, i to nie w byle jakim stylu. Teraz tylko czekajmy, jak ponownie były gubernator zacznie buszować na ekranach kin.

 

 

 

 

 

 

2 myśli na temat “„LIKWIDATOR” – „The Last Stand”

  1. Coś w tym jest, czuje się sentyment do Arnolda. Film do kawałek dobrej starej akcji. Bawiłem się przednio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s