„OLIMP W OGNIU” – „Olympus Has Fallen”

 

 

Olimp w Ogniu

 

 

 

„Olimp w ogniu”  to kino dla osób mało wymagających i stawiających tylko na „rozrywkę”  w stylu Hollywood.  Jednak czy to coś złego? absolutnie nie. Nie raz przyznałem się do tego, że lubię obejrzeć czasem film, przy którym nie muszę myśleć, a po prostu się bawić tym co widzę. Wczoraj właśnie miałem taki dzień. Chciałem obejrzeć coś dobrego, ciekawego. Jednak wszystkie tytuły jakie próbowałem zobaczyć mnie odpychały – za spokojne, za psychologiczne, za masakryczne …. po prostu nie miałem dnia na trudniejsze kino. Ewidentny znak, iż potrzebuję (jak to nazywam) pop papki 🙂 na odmóżdżenie się.

Agent Secret Service – Banning – popada w niełaskę prezydenta USA po tragicznym w skutkach wypadku. Zostaje odsunięty od służby bezpośrednio przy głowie państwa i oddelegowany do najmniej prestiżowych zajęć. Wszystko ulega zmianie, gdy Biały Dom zostaje zaatakowany przez terrorystów uzbrojonych w niesamowitą technologię, unieszkodliwiającą cały lokalny system obrony. Wszystkie próby odbicia budynku, przeprowadzone przez Pentagon, kończą się niepowodzeniem. Ostatnią szansą na uratowanie prezydenta jest Banning, który po latach służby zna Biały Dom jak własną kieszeń.

Fabuła prosta, banalna, oklepana, ale jak zawsze chwytliwa. Mamy wielkie bum na Biały Dom. W tym wszystkim jest jeden niezwyciężony a’la Bruce Willis 🙂 który zawsze będzie górą. Co tu dużo pisać.  „Olympus Has Fallen”  to film  szybki, wybuchowy, efekciarski. Akcja toczy się od samego początku i nie popuszcza przez całą historię. Twórcy filmu dobrze wiedzieli co chcą pokazać i pokazali to w każdym szczególe. Tytuł dla dużych chłopców lubiących gadżety, efekty wplecione w kino akcji. Mnóstwo broni, strzelaniny, wybuchów, pościgów … itd. Można powiedzieć, iż to kolejna letnia propozycja dla lubiących sensację w stylu amerykańskim.

Jeżeli jeszcze popatrzę na ten tytuł z drugiej strony, to mógłbym powiedzieć iż, film może mieć drugie dno. Nawet w takim gatunku można go znaleźć. Wszystko obraca się wokół terroryzmu i zagrożenia z nim idącego.  Czy w 13 minut można zdobyć Biały Dom?  Ile potrzeba czasu na to by świat rzucić na kolana? Ile warte są wszystkie zabezpieczenia?  … pytań mnóstwo a i tak brak odpowiedzi. Wiadomo – film jest tylko filmem, jednak mógł by być to scenariusz prawdziwy i do zrealizowania. Jak widach reakcja odpowiednich służb może być zbyt wolna na sytuacje jaka dzieje się na tu i teraz. Po WTC pozostała w amerykanach obawa, iż już nic nie jest bezpieczne i zapewne można się z tym zgodzić.

Wracając jednak do filmu.  „Olimp w ogniu”  to na pewno męska pozycja w stylu gatunku sensacji lat 80 i 90 co rzuca się w oczy. Ogląda się dobrze i na pewno nie przynudza swoimi dwoma godzinami długości. Siadamy wygodnie i zostajemy wciągnięci w sam środek walki o życie, wolność, niezależność.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s