„SONG FOR MARION”

 

 

 

Songs For Marion

 

 

Chyba nie mogłem sobie wybrać lepszego filmu na dzisiejsze popołudnie. Tytuł znalazłem czystym przypadkiem poprzez piosenkę tytułową śpiewaną  przez Celine Dion. Po wysłuchaniu utworu okazało się, iż pochodzi z filmu  „Song For Marion”. Moja ciekawość zawsze jest wielka i postanowiłem zobaczyć ten obraz. To był wspaniały ruch. Lubię filmy, które potrafią wzruszyć, zauroczyć, mieć przesłanie.  Tytuł mógłbym przetłumaczyć dla siebie jako Piosenka dla Marion … a w nim wszystko o tym jak warto do ostatnich chwil swojego życia mieć swoją pasję jak i o tym,że nigdy nie jesteśmy za starzy, aby zmienić swoje zwyczaje i robić coś co kiedyś wydawało nam się wręcz niemożliwe.

„Song for Marion”   uczy nas, że nigdy nie jest za późno, by znaleźć harmonię w życiu. Takiego rodzaju filmów właśnie brakuje, zbyt mało się ich kręci.
Jest to głęboko wzruszająca opowieść o miłości, przebaczenia i uhonorowanie tych, których kochamy w sposób najpiękniejszy jak tylko umiemy.

Reżyser filmu Paul Andrew Williams stworzył na ekranie piękną historię o  miłości, dobroci, relacji w rodzinie, przyjaźni a przede wszystkim wielkim wsparciu u kresu życia. Ta brytyjska produkcja naprawdę potrafi wzbudzić w nas burzę emocji tych smutnych jak i przyjemnych, które pozostawią ślad po obejrzeniu.

Marion to pogodna osobą, ale śmiertelnie chora , której jedną z radości w życiu jest uczestniczenie w lokalnym chórze, kierowanym przez optymistyczną nauczycielkę muzykiPrzy jej boku jest gburowaty mąż Artur, który tego nie pochwala ale po cichu wspiera żonę. Grupa nazywa się OAPz i ma szansę na występ w konkursie chórów. Rozpoczynają się próby, by doszlifować niedociągnięcia. Obserwujemy życie małżeństwa dwójki ludzi, którzy są różni od siebie, ale bardzo się kochają. Nie będę zdradzał reszty, gdyż jak chcecie ją poznać, to musicie sami obejrzeć film.

Na specjalną uwagę zasługuje rola Artura, która grana jest przez znanego aktora Terence’a Stamp’a. Zagrał zrzędliwego gościa, który z czasem próbuje pogodzić się z życiem, swoim synem i co najważniejsze samym sobą – dobra rola, a scena kiedy śpiewa solo, naprawdę wzrusza. Jest bardzo prawdziwy i oddaje mocno emocje całym sobą.  Przez pierwszą połowę filmu towarzyszy mu Vanessa Redgrave, która gra Marion. Ciepła osoba chcąca wykorzystać swoje ostatnie chwile na czymś pięknym i pozytywnym wśród ludzi, którzy ją kochają. Te dwie kreacje aktorskie naprawdę potrafią wzruszać i bawić.

Film jest także o pożegnaniu, rozstaniu z osobą z którą spędziło się całe życie i której czas się skończył … a my pozostajemy samotni. Zróbmy więc wszystko co tylko możemy, by ta samotność zmienić w pamięć i pozwólmy sobie pomóc.  „Song for Marion”  to 1 godzina 30 minut przyjemnej historii, którą warto zobaczyć. Jak zawsze w takich przypadkach, tytuł został pominięty i nie miał premiery w polskich kinach – a szkoda.

 

 

 

 

 

 

 

 

2 myśli na temat “„SONG FOR MARION”

  1. Piękny film, popłakałam się na nim. Rola Artura jest rewelacyjna. Taki głaz z wierzchu a w środku miękkie serce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s