„28 POKOI HOTELOWYCH” – „28 Hotel Rooms”

 

 

 

28 pokoi

 

 

Ona jest mężatką. On ma dziewczynę. Zaczyna się od niewinnego spotkania w hotelowej restauracji podczas podróży służbowej, a później wspólnej nocy w pokoju hotelowym. Jeszcze nie wiedzą, że ta noc powtórzy się 28 razy i że za każdym razem będzie inaczej…

Reżyser filmu Matt Ross stworzył dość ciekawy obraz dwojga ludzi, którzy są dla siebie obcy. Wszystko zaczyna się od niewinnego spotkania, gdy mężczyzna zainteresuje się tajemniczą samotną kobietą siedzącą przy stoliku. Stopniowo rozwija się cała akcja tego filmu. Akcja, to może złe słowo w tym wypadku. Bardziej pasuje wspólna historia. Ciekawe w tym obrazie jest to, że tak naprawdę nie poznajemy życia tych dwojga. Twórca nie podaje nam gotowego obrazu jak Oni żyją po za pokojami hotelowymi. Wszystkiego możemy się tylko dowiedzieć z rozmów między nimi, krótkich wstawek, szybkich opowieści. Na tym potrafimy sobie zbudować obraz życia prywatnego Jego i Jej. Każdy widz zapewne zbuduje sobie swoją wizję życia, ale chyba też o to właśnie chodzi.

„28 pokoi hotelowych”  to można powiedzieć obraz psychologiczny ludzi, którzy czegoś potrzebują. Nie dlatego, że im wiele brakuje do szczęścia tylko dlatego, że tego chcą, lub bardzo pragną. Z początku myślimy – to tylko świetny sex. Jedno spotkanie, udany sex i pozostawiony numer, na który Ona nigdy nie oddzwoni. A jednak …

Film jest zbudowany na zasadzie aktów jak w przypadku teatru, a każdy akt to kolejny pokój hotelowy. Każdy pokój to inna historia, która wiąże tych dwojga ludzi. Szczęście, przyjemność, złość, nienawiść a na koniec gdzieś miłość. Miłość która się broni, wymyka, ucieka a z drugiej strony jest ciągle obecna. Wyczuwamy ją z obrazu. Widzimy ją w ich oczach. Czy Ono wspólnie walczą o tą miłość?

Z pewnością jest to dramat i można powiedzieć, nie należy do lekkich. Śledzimy życie pary, która chce być ze sobą, a z drugiej strony musi się ukryć. Ile pokoi tyle odsłon, tyle minut spędzonych ze sobą. Większość oparta na sexie. Ta opowieść to jedna wielka burza, która krąży. Raz się uspokaja, a z drugiej strony nadchodzi ze zdwojoną siłą.  Warto zwrócić uwagę na parę aktorów odgrywających rolę kochanków – Marin Ireland i Chris Messina. Emocjonalnie ukazują nam stany w jakich się znajdują w danym momencie życia. To wszystko iskrzy między nimi. Wzajemnie się przyciągają i odpychają. Potrafimy dostrzec wiele zaprzeczeń w jednym momencie. Dzięki nim film jest naprawdę dobry i wciąga. Ważne tak samo jest to, iż nie przesadzono ani z muzyką, ani z otoczeniem. Barwy stonowane i chłodne równoważą się z gorącym uczuciem kochanków. Raz wchodzimy do pokoju hotelowego i wychodzimy z niego dopiero po 1 godzinie 25 minutach.

„28 pokoi hotelowych”  to specyficzny film, który będzie się podobał lub nie. Wszystko zależy od nas samych, jak podejdziemy do tematu. Spokojnie może być to historia wzięta z życia, gdyż nie znamy ani dnia, a ni godziny. Na pewno jeden z lepszych filmów produkcji USA jaki ostatnio widziałem.

 

 

 

 

 

 

 

 

5 myśli na temat “„28 POKOI HOTELOWYCH” – „28 Hotel Rooms”

  1. Nie jest to może arcydzieło, ale należę do grupy, której film się podoba:) podobają mi się emocje – tak naprawdę można je przełożyć na różne związki, nie tylko takie przypadkowe i związane ze zdradą. niepewność drugiej strony pomimo silnego przywiązania, czy może chemii…pięknie pokazane.

  2. Greetings! Thhis is my 1st comment here so I just wanted to give a quick shout out and tell you
    I truly enjly reading your posts. Can you recommend any other blogs/websites/forums tthat go over tthe same subjects?

    Thanks for your time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s