„DIAZ” – „Diaz: Don’t Clean Up This Blood”

 

 

Diaz

 

 

Napiszę tak, każdy film, każda opowieść może być mocna w przekazie. Jednak te historie, które napisało życie są najmocniejsze i wbijają w fotel. Film  „Diaz” jaki właśnie obejrzałem, jest jedną z takich opowieści. Po projekcji pozostaje nam w głowach i zastanawiamy się nad jednym – jakim cudem to wszystko mogło się wydarzyć w europejskim kraju w XXI wieku.

W 2001 roku, w ostatnim dniu szczytu G8 w Genui, tuż przed północą, ponad 300 policjantów zrobiło nalot na szkołę Diaz, szukając terrorystów wśród znajdujących się tam demonstrantów. Wewnątrz szkoły 90 aktywistów – głównie studentów z całej Europy, którzy przyjechali do Genui na antyszczyt pod hasłem „Inny świat jest możliwy” – wraz z garstką zagranicznych dziennikarzy szykowało się do snu. Kiedy policjanci wdarli się do środka, manifestanci podnieśli w górę ręce w geście kapitulacji. Nie bacząc na to funkcjonariusze zaczęli ich masakrować pałkami, zarówno młodych, jak i  starych, mężczyzn i kobiety – wszystkich bez wyjątku. Potem demonstrantów przewieziono do koszar policji w Bolzaneto, gdzie przez trzy następne dni przetrzymywano ich bez postawienia zarzutów i poddawano dalszym torturom.

Jest to mocna i nieprawdopodobna historia, która wydarzyła się w kraju uważającym się za demokratyczny. Tylko się słyszy, iż w najdalszych zakątkach świata łamie się prawa człowieka, nie robiąc sobie nic z tego. Okazuje się jednak, iż w Europie również dochodzi  do podobnych sytuacji usprawiedliwiając to „bezpieczeństwem” lub „odwetem w akcie terroryzmu”. Film  „Diaz”  to przede wszystkim  relacja z wydarzeń z perspektywy różnych osób ze sobą nie związanych. Widzimy manifestantów różnych narodowości, organizatorów antyszczytu, dziennikarzy, policjantów, całkowicie przypadkowego starszego mężczyznę szukającego noclegu, a nawet przypadkowego biznesmena. To właśnie Ich losy przecinają się w bazie noclegowej, tytułowej szkoły. W tym obrazie nie mamy głównego bohatera wydarzeń, wszystko ma swoje miejsce, każdy ma swój czas tworząc całość dramatycznego obrazu, który naprawdę może przygnieść do fotela.

Znany włoski reżyser Daniele Vicari przedstawia owe wydarzenia w bardzo ciekawy sposób, nie nudząc przy tym widza. Można nie znać lub nie pamiętać tamtych wydarzeń z 2001 roku a i tak wciągająco śledzić kroki wszystkich postaci. To z pewnością  bardzo mocny film, gdzie w prost pokazuje nam się  pałowanie, bicie, kopanie, ciągnięcie ciał po schodach, poniżanie. Cenzura nie działa w tym przypadku. Twórca chciał pokazać w jaki sposób ci wszyscy ludzie zostali potraktowani. Widzimy tylko tych lepszych, mających władzę i tych gorszych – ofiary. Policję natomiast przedstawiono jako hordę wściekłych zwierząt, które chcą rozszarpać wszystko co napotkają na swojej drodze. Nie ma litości, jest tylko przemoc. Widzimy również jak władza wykorzystuje swoją pozycję dla polepszenia „notowań” podkładając dowody, przekręcając zeznania … Wszystko tylko po to by dobrze wypaść w mediach – władza się nie myli, władza wie jak robić by był porządek.

Z filmu „Diaz”  wyłania się obraz pozbawionych skrupułów urzędników oraz funkcjonariuszy, którzy nie przejmują się krzywdą innych, są tylko po to by zwalczać, walczyć posuwając się często do nagięcia prawa. Myślicie, czy ten obraz jest przesadzony, skrzywiony?  Ciężko stwierdzić. Jednak biorąc pod uwagę, że we włoskim kodeksie karnym nie uwzględniono konwencji ONZ o zakazie stosowania tortur. Samo nasuwa się pytanie, czy nie zrobiono tego celowo, zostawiając sobie w ten sposób furtkę, do pewnego rodzaju działań i to wedle prawa. Skandal! Z ponad 300 policjantów do dnia dzisiejszego tylko kilkunastu usłyszało zarzuty – czy to normalne?

Powiem Wam, iż film oglądałem ze skupieniem. Czasem sam nie mogłem patrzeć na sceny jakie widzę. Obraz tamtych wydarzeń, tak brutalnych potrafi pozostać w pamięci na długa. Sceny w szkole jak i  w komisariacie policji są uderzające. Gdy zamykają się drzwi takiego budynku, obowiązuje tylko jedno prawo – prawo policyjne. Tutaj robi się z więźniem to na co ma się ochotę. Bije, maltretuje, poniża, ośmiesza. Nie masz żadnego prawa do bycia człowiekiem. Mocne, naprawdę mocne.

Doceniam twórców, którzy nie boją się pokazać w swoich filmach prawdy. Nawet gdy jest to prawda bolesna, przerażająca i bijąca w narów. Takie obrazy docierają do ludzi ze zdwojoną siłą i dają do myślenia.

„Diaz”  to historia, którą naprawdę warto zobaczyć. Tylko przygotuj się na coś co może boleć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3 myśli na temat “„DIAZ” – „Diaz: Don’t Clean Up This Blood”

  1. szokujące…..brutalna prawda o tzw brudnej Italii, nie tylko korupcja, nieszanowanie prawa, ale też obojętność wobec innych. Obozy pracy, brutalność Policji włoskiej to częste

  2. …jakaś cenzura zblokowała pisanie, ale przecież Don’t Clean Up This Blood mówi samo za siebie.
    Powinniście obejrzeć ten film, aby zrozumieć… różność tego świata. „DIAZ” to mocne sceny. Film warty aby poświęcić czas w całości, bez toalety i przerwy na kolację. Przygotuj się do niego w pełni, zrozumiesz na końcowych napisach o co mi chodziło. Teraz bez reklam w spokoju można zobaczyć go na Ale Kino +. Ja jestem właśnie po seansie… ,gdy pojawiły się napisy poczułem spokój. A obraz pozostanie. Film dla wszystkich dorosłych psychicznie. Te obrazy trzeba przeżyć, a nie tylko zobaczyć. To tyle…………………

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s