„ŚMIERĆ SUPERBOHATERA” – „Death of a Superhero”

 

 

Śmierć superbohatera

 

Piętnastoletni Donald jest śmiertelnie chory. Strach przed śmiercią ukrywa pod maską obojętności i buntu. Z tą przerażającą wizją stara się walczyć tworząc komiks, w którym obsadza siebie w roli superbohatera. Jego rodzice, zaniepokojeni lekkomyślnymi wybrykami syna wysyłają go do kolejnych psychiatrów i terapeutów. Wizyty te nie przynoszą zamierzonych efektów, aż do czasu poznania dr. Adriana Kinga . Donald początkowo mu nie ufa, jednak z czasem się z nim zaprzyjaźnia…

Film wyreżyserował Ian Fitzgibbon i miał on tylko premierę na świecie 10 września 2011 roku. Można powiedzieć tylko – szkoda. Nie wiem dlaczego często się dzieje, iż filmy, które są wartościowe i coś sobą niosą odrzuca się w przedbiegach. Jednym słowem, przelicznik finansowy rządzi. Trudno się mówi i trzeba szukać często filmów na różne inne sposoby, jak nie możemy zobaczyć ich w kinie. Dobrze, że zawsze pozostają nośniki DVD czy Blue Ray.  „Śmierć superbohatera”  to nie jakiś tam sobie film o problemach. To produkcja, która ma swoją głębie i dotyka tematu dla niektórych bardzo drażliwego – choroba a na koniec śmierć. Twórca jednak pokazuje nam tą stronę jako coś nieuniknionego, coś z czymś w niektórych sytuacjach musimy się pogodzić. Wszystko jednak ubrał w pozytywny oddźwięk życia. Przecież nawet jeżeli wiemy, że jest coś nie tak, to nadal żyjemy i mamy całkowite prawo do tego by korzystać z tego życia w sposób jaki tylko chcemy. Nic nie ukrywając, żyjemy dalej, gdyż to nasze życie.

Historia tego chłopaka chorego na raka, pokazuje nam stadium człowieka, jego zmian zachodzących pod wpływem chwil, uczuć, ludzi. Co tak naprawdę w życiu jest ważne? Co potrafi zmienić nasze nastawienie do życia? Co może nam dać szczęście, nawet gdy trwa ono nie zbyt długo?  Jest wiele pytań, ale jest tez wiele odpowiedzi. W bardzo przyjemny sposób przedstawia nam się podejście do człowieka chorego. Wyciągamy z przesłania na pewno jedno bardzo ważne stwierdzenie – nie skreślajmy osoby chorej, póki jeszcze żyje i dotyczy to każdego! Każdy ma w swoim życiu momenty załamania, momenty zachwiania emocjonalnego, momenty dołujące, gdzie widać tylko destrukcję. Z każdego jednak stanu można wyjść i to w sytuacji dla nas niespodziewanej. Przypadkowe spotkanie, przypadkowa przyjaźń, przypadkowe zauroczenie … pomocna dłoń, te przyjemne chwile potrafią stawiać na nogi i zmieniają życie, nastawienie do sensu życia.

„Death of a Superhero”    to tak naprawdę (ja tak uważam) film o pięknych momentach życia jakie potrafią się pojawić w każdym czasie. Bez względu w jakim jesteśmy wieku. Osoba młoda, starsza, kobieta, mężczyzna, chłopak, dziewczyna … każdy na swojej drodze spotka kogoś, kto nawet na chwilę odmieni drogę losu i sprawi, że poczujemy się inni, szczęśliwi, warci uwagi, zauważalni. Każdy z nas, bez względu na wiek może się stać w jednej chwili superbohaterem. Rzecz jasna nie zawsze musimy brać to dosłownie, wystarczy, że poczujemy to w sobie, a to potrafi uskrzydlić człowieka. Tego typu kino zawsze jest potrzebne, gdyż może otwierać oczy na różne sprawy jakie wiążą się z życiem.  Film życiowy, z przesłaniem dobroci, po prostu warty zobaczenia.

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s