„LABIRYNT” – „Prisoners”

 

 

Labirynt

 

Jestem po obejrzeniu niesamowitego thrillera. Z pewną odpowiedzialnością można tak napisać. W dzisiejszym „bałaganiarskim” Hollywood jest naprawdę coraz trudniej o mocne, trzymające w napięciu, co ważne, nie skażone komiksami lub innymi wpływami, kino autorskie z pomysłem. Reżyserzy tak jak by się bali wziąć za coś naprawdę dobrego. Stąd jak trafiamy na coś mocnego, warto o tym głośno wspominać.  „Prisoners”  – bardzo dobrze przetłumaczony tytuł na polski, pasujący –  „Labirynt”   to solidny, trzymający w ciągłym napięciu, niepokojący i tak naprawdę niejednoznaczny film.  Ważne jest to, że jest niełatwy do rozgryzienia, a to świetny atutu tego thrillera. Szczególnie trzeba docenić  konsekwentny i bardzo  surowy styl reżysera –Denis Villeneuve , oprócz tego wielką precyzję scenariusza, który wyszedł z pod ręki – Aarona Guzikowski’ego.  Ten tytuł ma w sobie nieprawdopodobnie niesamowity, gęstniejący z każdą sekundą klimat, który świetnie napędza minimalistyczna ścieżka dźwiękowa. Dźwięki uruchamiają w nas dodatkowo zmysły postrzegania wielu rzeczy, które dzieją się na ekranie. Wszystko to jest zrobione z nie nachalnością ścieżki dźwiękowej.

Trochę o tym czego film dotyczy … Gdy 6-letnia córka małomiasteczkowego stolarza zostaje porwana wraz z jej koleżanką, zostaje wszczęta akcja poszukiwawcza, z którą policja ewidentnie sobie nie radzi. Ojciec, doświadczony myśliwy o ultrakonserwatywnym światopoglądzie, mimo iż początkowo współpracuje z organami ścigania, to zrażony ich bezradnością postanawia wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. O przestępstwo podejrzewa mężczyznę, którego więzi i torturuje w celu uzyskania odpowiedzi na pytanie, gdzie są dziewczynki.

To oczywiście tylko część tego, co widzimy w tym filmie. Akcja jest świetnie rozpracowana na cały obraz. Film tra aż 2 godziny i 25 minut, co na thriller może wydawać się zbyt długo. Jednak nie. Siedziałem i śledziłem każdą minutę. Film nie nuży, a wręcz wciąga i co równie ważne na końcu zaskakuje. Reżyser jest mistrzem wtedy, gdy potrafi trzymać widza w niepewności bardzo długo i dopiero na końcu odwrócić karty. Temu praktycznie początkującemu twórcy to się z pewnością udaje.

Filmie obserwujemy różne stany jakie zachodzą w trakcie całej sytuacji. Rodzicie porwanych dziewczynek i detektyw, który prowadzi śledztwo. Każdy widzi wszystko inaczej, bierze z innej perspektywy. Jeden drąży i widzi od razu zło, drugi błądzi po omacku szukając przyczyny. Zadziwiać może również to, iż po czasie i tak wszyscy spotykają się w jednym miejscu … jednak czy aby tak do końca? Bohaterowie  „Labiryntu”  są bardzo niejednoznaczni, wielowarstwowi, podobnie jak cała fabuła. Scenarzysta bawi się z widzem, żongluje wieloma pomysłami, intryga rozbija się na wiele wątków, pozornie niepowiązanych ze sobą, mylących, zaciemniających obraz całej sytuacji, a na koniec ostatecznie jednak składających się w spójną całość i sens.

Nie było by również świetnego filmu, gdyby nie aktorzy. W tym przypadku moim zdaniem bardzo trafiony wybór. Jake Gyllenhaal w roli detektywa to  kreacja parząca, sprawiająca wrażenie tykającej bomby zegarowej. Aktor nerwowo mruga powiekami, spina mięśnie,wytatuowany na ciele, w chwilach frustracji wpada w wybuchy furii, jednak zawsze są one kontrolowane. Widzimy jak nie pozwala na to by sprawa go wypaliła, owszem,  ma chwile słabości. Istotne jest to, że negatywną energię potrafi okiełznać i wykorzystać by dalej walczyć, szukać, wygrać i nie zawieść. Obok niego kolejne znane nazwisko – Hugh Jackman, grający jednego z dwóch ojców porwanych dziewczynek. Wyśmienicie aktor odnajduje się w desperackiej sytuacji. Jego przemiany potrafimy zrozumieć. Sam nie wiem jak bym się zachowywał, w takim momencie. Stara się wieżyc do samego końca i robić tyle ile może, nawet gdyby łamał prawo. Jest jeszcze drugi plan, który grają kobiety jak … Viola Davis czy Maria Bello, każda postać ma swoją cześć trzymającą w napięciu. Każdy się uzupełnia, co tworzy mocną tragiczną historię.

„Prosoners”  to na tle wielu ostatnich filmów bardzo mocna pozycja w gatunku thriller. Warto zobaczyć i dać się wciągnąć w świat, jakiego nie chcemy odczuwać.

 

 

 

 

 

 

 

 

5 myśli na temat “„LABIRYNT” – „Prisoners”

  1. Obejrzałam przez przypadek – i mam nadzieję, że takie przypadki będą mnie spotykały częściej. Trzyma w napięciu do samego końca i nie odpuszcza nawet wtedy. Bardzo dobry film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s