„NAUCZYCIELKA ANGIELSKIEGO” – „The English Teacher”

 

 

nauczycielka angielskiego

 

Linda Sinclair  jest nauczycielką literatury w małym miasteczku w Pensylwianii. Wiedzie spokojne, samotne życie w towarzystwie dwóch kotów oraz pokaźnej kolekcji książek. Linda uwielbia czytać –  bohaterowie ulubionych powieści przeżywają wzloty i upadki, dramaty i namiętności, których jej uporządkowana egzystencja jest pozbawiona. Wszystko zmienia się wraz z pojawieniem się w mieście jej byłego ucznia, Jasona (Michael Angarano). Zdolny, pełen pasji i marzeń chłopak wyjechał do Nowego Jorku, aby tam spróbować swoich sił jako dramatopisarz. Teraz wraca na tarczy – załamany i rozgoryczony, wątpiący w swój talent. Oliwy do ognia dolewa jego ojciec, który marzy o synu prawniku, a nie literacie. Linda nie może patrzeć, jak Michael porzuca swoje marzenia i idzie za głosem rozsądku. Postanawia sama wystawić jego sztukę. To wywróci jej życie do góry nogami.

Reżyser Craig Zisk nakręcił coś, co można nazwać komediowym dramatem w obyczajowym papierze. Nie jest to do końca komedia, ani też film dramatyczny. Dotykane są sprawy ważne, jak relacje w rodzinie, kontakt ojciec-syn, samotne życie … itd. Wszystko to przeplecione jest drobnymi wstawkami na wesoło. Nie jest to złe, ani tez całkiem dobre kino. Myślę, że twórca mógł się w swoim założeniu jednak skierować ku jednemu gatunkowi, a nie zmieszać razem. Ok, film został nakręcony i możemy go zobaczyć na DVD. Trafiłem na niego przypadkiem i ze względu na tytułową rolę graną przez Julianne Moore postanowiłem „Nauczycielkę angielskiego” zobaczyć. Sama aktorka może i nie do końca jednak pasuje do tego typu roli. Bardziej lubię ją w stricte dramatycznych postaciach, wtedy daje czadu. Jednak stało się i już zagrała.

Ogólnie rzecz biorąc, całość mnie nie nudziła i spędziłem spokojnie tą 1 godzinę i 30 minut na fotelu. Sam zamysł na stworzenie prostego nieskomplikowanego filmu jest dobry. Historia nie jest męcząca, a pomału nas wciąga i chcemy poznawać każde mniejsze i większe sekrety bohaterów. Czasem smutno, czasem wesoło, czasem obyczajowo, dało mieszankę zjadliwą dla widza. Chyba nawet mogę stwierdzić, iż to historia życiem pisana. Ludzie są różni. Niektórzy mają własne stabilne i mocne życie, inni natomiast uciekają i zamykają się w swoim świecie wyobrażając sobie to czego by chcieli lub pragnęli. Zamknięty świat iluzji, może jednak się niespodziewanie otworzyć, a wtedy dla osoby mało „przystosowanej” to będzie skok przez płotki. Taka właśnie jest Linda. Kobieta żyjąca w świecie romansów, seriali i towarzystwie kota. W pewnym momencie życia, zaczyna niespodziewanie urozmaicać swoje dotychczasowe pasje związane ze sztuką, a przy tym otwiera się na uczucia. Najpierw jest to niespodziewana dzikość seksualna, która z czasem przeradza się w przyjemne uczucie. Jednak, aby do tego mogło dojść musi zaistnieć kilka nieprzewidzianych sytuacji. Będzie porażka i zwycięstwo. Będą łzy i uśmiech. Będzie upokorzenie i wyjście z twarzą. Będzie szczęśliwy finał.

„Nauczycielka angielskiego”  to film nieskomplikowany, prosty w odbiorze, nawet lekki. Gra aktorska na średnim poziomie (ale wybaczam). Czasem i takie tytuły można zobaczyć. To, że mi nie do końca spasował, nie oznacza wcale, że Tobie nie będzie się podobał 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s