„CZŁOWIEK ZE STALI” – „Man of Steel”

 

 

Człowiek ze stali

 

Sam nie wiem, co tak naprawdę mogę napisać na temat tego filmu. To kolejny na przestrzeni krótkiego okresu czasu film z rozmachem Hollywood jaki obejrzałem. Któż nie zna historii Supermana, która to już była wałkowana z tysiąc razy? Chyba każdy na tej planecie!  W tym wypadku chyba mamy jednak przerost formy nad treścią, to moje odczucie po obejrzeniu całości.

Młody chłopiec dowiaduje się, że jest nie z tej ziemi i posiada nadprzyrodzone moce. Jako młody mężczyzna podróżuje, aby dowiedzieć się, skąd pochodzi i jaka jest jego misja. Ukryty w nim bohater musi się ujawnić, jeśli ma ocalić świat przed zagładą i stać się symbolem nadziei całej ludzkości. W takim skrócie brzmi to co już znamy.

„Człowiek ze stali”   tak naprawdę nie ma historii, ok, no historię ma jednak została ona zarżnięta wszystkimi efektami specjalnymi jakie tylko można było sobie wymyślić. Zastanawiam się, co reżyser filmu Zack Snyder chciał nam pokazać na ekranie? Trudno jest zapewne pokazać to, co już znamy w nowy świeży sposób. Jeżeli jednak już ktoś się chciał zabrać za nakręcenie czegoś ponownie, uważam, że powinien to zrobić rzetelnie i przekonywająco. Przynajmniej w taki sposób, by z przyjemnością sięgnąć po historię bohatera, którego dobrze znamy. Stwierdziłem sam – czemu nie. Z przyjemnością obejrzę ponownie „bajkę” o supermenie w  świeżym wydaniu. To był błąd. Przez 2 godziny 23 minuty po prostu się męczyłem, chyba dokończyłem film z przyzwoitości, przez cały czas wiercąc się w fotelu. Nowa wizja reżyserska, mnie powaliła w złym znaczeniu tego słowa. Film kompletnie do mnie nie przemówił. Był nudny, typowo amerykański, sztuczny, płaski, wypluty z emocji … obraz dla widza, który kompletnie nic nie wymaga od tego co ogląda. Cała fabuła utonęła w oceanie efektów specjalnych, jakaś masakra. Gra aktorska słaba, z resztą nawet za bardzo ani Russell Crowe czy Kevin Costner nie mieli możliwości się zbytnio wykazać – robili bardziej za tło. Główna postać, grana przez Henry Cavill była miałka i nijaka, w prost bez emocji. Zagrana automatycznie bez zbędnego wysiłku, co bardzo widać podczas oglądania i mi osobiście to przeszkadzało.

Twórcy filmu jak by zapomnieli co chcą pokazać, albo z góry mieli założenie, iż „nowy” superman to nic innego jak kolejna wielka produkcja do zarobienia pieniędzy, grubych pieniędzy. Ewidentnie film jest nastawiony na widza, który uwielbia wielkie bum na ekranie kin. Myślę, że osoby, które pamiętają historię supermana chciały by zobaczyć nową odsłonę z dobrze zagranymi rolami i przedstawioną historią tego chłopaka z innej planety. Można było coś takiego zrobić, skupiając się na bohaterze, a nie jak widzimy na walce kosmosu z ziemią i takie tam bzdury.

„Człowiek ze stali”  jest dla mnie nieudanym filmem, przerostem nad treścią, z kulejącą grą aktorską i przesytem efektów specjalnych. Nic nie wnosi ciekawego ta nowa wersja, ani też nie do końca przedstawia tego co już znamy. Nowy / Stary Superman jest do kitu 😦  – co jest przykre i szkoda, że zmarnowano szansę na naprawdę dobre kino. Polecić nie mogę, sami zdecydujecie czy chcecie go zobaczyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jedna myśl na temat “„CZŁOWIEK ZE STALI” – „Man of Steel”

  1. Była to dla mnie strata czasu w kinie. Miałam dosyć tych wybuchów, wiecznie walących się budynków, całej tej masakry. Taki Superman do mnie nie przemawia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s