„ADWOKAT” – „The Counselor”

 

 

Adwokat

 

Wybierając ten tytuł nie miałem zielonego pojęcia jaka jest jego fabuła. Tym razem przyciągnęła mnie tylko obsada i reżyser w postaci Ridleya Scotta. Miałem ochotę zobaczyć kryminał i wydawało mi się, że ten obraz zaspokoi moją potrzebę.

Pewien uznany prawnik, którego imię nie jest ujawnione, zostaje skuszony możliwością zarobienia łatwych pieniędzy. Mimo ostrzeżeń ze strony Westraya oraz podejrzanego charakteru sprawy arogancja bierze górę nad rozsądkiem. Adwokat jedną nieprzemyślaną decyzją wplątuje się w tajemnicze, ciemne interesy, podejmując współpracę z ekstrawaganckim właścicielem klubu nocnego, Reinerem. Na horyzoncie pojawia się również Malkina, bezwzględna socjopatka i dziewczyna Reinera. Wraz ze swoją piękną narzeczoną, Laurą, Adwokat musi zmierzyć się z niebezpieczeństwami narkotykowego podziemia, z którego ucieczka zdaje się przerastać jego możliwości.

Tak jak sobie zażyczyłem, tak zrobiłem i obejrzałem kryminał w reżyserii tego dobrego reżysera. Pech chce (moim skromnym zdaniem), że tego kryminału nie otrzymałem. Film pogmatwany, nudny, chaotyczny, nawet można się w nim pogubić poprzez brak konsekwencji. Sam nie wiem co Ridley Scott miał na myśli kręcąc ten obraz. Po co taki film zrobił? Sama fabuła jest pusta, powielona już „miliony” razy.  „Adwokat”  to ani kryminał, ani sensacja, ani dramat … kurcze sam nie wiem pod co podciągnąć ten tytuł. Prawie 2 godziny słuchamy o interesach, pieniądzach, narkotykach i tak naprawdę mało co z tego wynika. Akcji praktycznie żadnej, już nie wspomnę o jakimkolwiek napięciu, którego w tym filmie nie ma.  Elementu zaskoczenia też zbytnio tutaj nie znajdziecie … no chyba, że pod koniec filmu jest jeden to muszę przyznać niespodziewany. Jednak ogólnie twórca nie zbudował tajemnicy, zwrotów akcji, zmyłek … itp. Kolejną rzeczą jaka mnie zastanawia to fakt takiej obsady aktorskiej. Czym przyciągnięto takie gwiazdy? gażą? hm. Nazwiska potrafią przyciągać, to fakt (sam się jak widać nabrałem) – Michael Fassbender, Penélope Cruz, Cameron Diaz, Javier Bardem, Brad Pitt – wszyscy ich znamy i widzieliśmy w nie jednym świetnym filmie, ten zapewne do takich nie zaliczam.

Jest jeszcze druga strona, ta lepsza strona tego filmu. Potrafiłem znaleźć postać, dla której warto było zobaczyć ten film.  Rola Malkiny, tajemniczej kobiety która pojawia się u boku dziwaka Reinera. Gra ją Cameron Diaz i powiem szczerze pierwszy raz widziałem tą aktorkę w takiej roli. Pojawia się stosunkowo rzadko w całym filmie, ale za to siła tej postaci wypełnia mi obraz. Kobieta zdecydowana, ostra jak żyleta, chłodna, niedostępna, wyuzdana … kobieta w lamparciej skórze, która rozdaje karty. Zazwyczaj kojarzona prze zemnie z roli lżejszych, dramatyczno-komediowych, tutaj pokazała świetną tajemniczą grę, która potrafi pochłonąć widza. Dla mnie najbardziej wyrazista rola w całym filmie, a co za tym idzie warta zobaczenia. Oprócz niej jeszcze może zwrócić uwagę Javier Bardem jako egocentryczny milioner Reiner. Już jego sam wygląd wzbudza nasze zainteresowanie. Ta para tworzy w filmie również parę, powiedzmy kochanków. Na tym zakończę peany na temat tego filmu.

Coś mam ostatnio pecha do dobrych filmów, co drugi to ślepy strzał. Jednak tak już jest w kinie, nie wszystko nam trafi w gusta. „Adwokat”  dla mnie to słaba kopia kryminału, przy którym nawet nie stał. Ridley Scott chyba miał słabszy dzień – zdarza się. Sami zdecydujecie czy zobaczycie ten film. Nie przeczę, komuś się film może spodobać. Jednak stwierdzicie to tylko wtedy jak go zobaczycie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s