„NIMFOMANKA – CZĘŚĆ I” – „Nymphomaniac”

 

 

Nimfomanka

 

Lars von Trier to bardzo specyficzny twórca filmowy. Reżyser, który potrafi zadziwić swoimi filmami w każdym okresie. Jest też druga strona – potrafi zaszokować, potrafi zniesmaczyć, potrafi odrzucić. Ilu widzów, tyle opinii. Każdy tytuł wzbudza na swój sposób kontrowersje – ale to właśnie jest tym clou twórczości von Trier’a. Cecha twórczości jakiej brak u wielu.

Ostatnie dzieło duńskiego twórcy weszło do kin z niemałym wydźwiękiem. „Nimfomanka – część I” , to póki co pierwsza odsłona jaką widziałem kilka dni temu.  Powiem szczerze, już nie mogę się doczekać części II, by zakończyć tą opowiedzianą historię.

W zimowy wieczór stary kawaler Seligman znajduje na wpół przytomną, pobitą Joe.  Przyprowadza dziewczynę do swojego mieszkania, ogląda jej rany i próbuje zrozumieć co takiego mogło się wydarzyć, że ta kobieta jest teraz w tak złym stanie.  Mężczyzna uważnie wysłuchuje historii, jakie Joe zaczyna mu opowiadać. Historii obfitujących w wiele fascynujących momentów z jej życia, bogatych w dziwne, intrygujące zdarzenia.

Przed samą premierą części I, wielu myślało, iż von Trier stworzył film porno bez zahamowań. Plakaty filmowe, teasery, mogły troszkę zmylić odbiorcę, a z drugiej strony bardzo zaciekawić – na tym też polega dobra promocja. Jakie mogło być rozczarowanie u wieli, gdy okazało się, iż tytuł jest tak naprawdę poetycką opowieścią o życiu erotycznym młodej kobiety. Tytuł ukazujący erotyczną podróż, która ma prowadzić do poznania swojego ciała i przyjemności. Uważam, iż ten tytuł nie ma w sobie nic z wulgarności, zniesmaczenia, odrzucenia. Obraz jest idealnie przemyślaną mapą życia kobiety, która przeżyła je bardzo bogato. Kobieta nadal jest w młodym wieku, co powoduje, że jej historia się jeszcze nie skończyła. „Nimfomanka”  to przede wszystkim psychologiczny portret osoby, która kocha przyjemność. Wszystko prowadzi do tego, by zaspokoić swoje żądze, z jakim to będzie skutkiem – zależy tylko od strony przeciwnej. Twórca jednak nie poszedł na łatwiznę i wszystko przedstawione jest na zasadzie dialogu dwójki ludzi, których dzieli czas przeżycia lat. Ona młodsza, On dużo starszy. Każdy z nich można przypuszczać, mógłby mieć inne spojrzenie na sferę sexu, przyjemności, miłości. Między tą dwójką, wiąże się bardzo ciekawa więź zrozumienia. Analiza jaka wychodzi podczas rozmowy, ukazuje inną twarz młodej kobiety i jej zrozumienie swojego „złego” (jak sama uważa) zachowania. „… jestem złą osobą..” – powiedziała na początku Joe. Jednak czy po całej rozmowie z Seligmanem dalej będzie tak uważała? Życie kobiety zostaje „rozebrane” ( całkowicie nieświadomie ) na poszczególne etapy, jakie przeszła w ostatnim okresie począwszy od młodych nastoletnich lat. Każda sytuacja czy scena, jaka zostaje opowiedziana przez kobietę, uruchamia u mężczyzny odruch analizy na podstawie wielu porównań. Może się wydawać, iż są one bardzo absurdalne, jednak jak wgłębimy się w sens, otrzymujemy bardzo trafne spostrzeżenia, które ukazują obraz człowieka o swoich potrzebach. Wręcz możemy przypuszczać, iż zostajemy rozgrzeszeni za to co zrobiliśmy. Cała rozmowa może przywołać w nas obraz – pacjent : psycholog – zapewne taki zarys mógł być specjalnie wprowadzony. Jednak przełożenie tego na pokój sypialny przypadkowego kawalera, dodaje mocniejszego wczucia się w sens życia. To tak, jak by młoda kobieta nieświadomie wdarła się w spokojne życie mężczyzny. Istotne jest natomiast to, że każde z nich nadal trzyma do siebie pewien dystans i nie ingeruje w sferę własnego życia. Opowieść, to analiza, a co za tym idzie zrozumienie siebie. Właśnie to zrozumienie siebie, zaakceptowanie własnego „Ja” jest sensem Nimfomanki.

Nie chcę zbytnio już pisać na temat tego tytułu, by po prostu za wiele nie zdradzać sensu. Wspomnieć należy jeszcze o świetnej grze tej pary jaka uczestniczy w całej opowieści. Charlotte Gainsbourg  w roli Joe i Stellan Skarsgård w roli Seligmana. Ta dwójka aktorów, świetnie się zgrała i całkowicie zrozumiała reżysera. Ważne jest to, by wiedzieć po co się gra w filmie, po co się odgrywa daną opowieść. Widz musi poczuć historię na własnej skórze, by zrozumiał sens i przesłanie twórcy. Ta para iskrzy tworząc zapalnik, który może wybuchnąć, jednak nie wiemy kiedy to nastąpi i jaki finał będzie się z tym wiązał. Uzupełnieniem aktorów jest młoda postać Joe grana przez Stacy Martin. Na niej spoczywa obrazowość opowieści. „Nimfomanka”  to zapewne bardzo ciekawa odskocznia od kina, jakie spotykamy na co dzień. Z resztą von Trier nie często gości na ekranach kin, więc tym bardziej warto zobaczyć jego nowe dzieło.

https://www.youtube.com/watch?v=XKHOSRqk11M

Jedna myśl na temat “„NIMFOMANKA – CZĘŚĆ I” – „Nymphomaniac”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s