„13 GRZECHÓW” – „13 Sins”

 

 

13 Grzechów

 

 

 

Eliot jest pogrążony w długach i wszystko wskazuje na to, że nie prędko uda mu się je spłacić. Pieniądze są mu potrzebne jednak bardziej niż kiedykolwiek – wkrótce ma zamiar poślubić miłość swojego życia. Pewnego dnia odbiera telefon. Tajemniczy głos informuje go, że jest filmowany przez ukryte kamery i bierze udział w grze. Jeżeli Eliot wykona 13 zadań, wówczas wygra 6,2 miliona dolarów. Pierwsze zadanie jest proste – zabić muchę latającą po pokoju. Jednak każde następne z pozostałych 12 to kolejny krok bliżej piekła. Już wkrótce Eliot przekona się, że może dopuścić się najbardziej przerażających i ekstremalnych zachowań. 

11 kwietnia tego roku w naszych kinach miał premierę film „13 Grzechów” i z ciekawości postanowiłem go zobaczyć. Sam opis dystrybutora jest tajemniczy i ciekawy, więc rozrywka może być udana. Przez to, iż film jest produkcji amerykańskiej, to też nie liczyłem na zbyt wiele pod względem rozłożenia ludzkiej natury na poszczególne płaszczyzny psychologiczne w momentach ekstremalnych. Sam film właśnie spokojnie mógłby pod to podchodzić. Jednak musiałby być zrobiony albo w europie, ale przez niezależnego twórcę amerykańskiego. Pomijając tą kwestię, czy taki przytyk, to film sam w sobie mi się podobał. Stricte jest to kino rozrywkowe i tak na nie musimy patrzeć. Na pewno konwencja gatunku trzyma się w ramach thrillera i to jest wielki plus.

„13 Grzechów”  to tytuł z akcją, tajemnicą, zaskoczeniem. Jak na taki poziom filmowy, to jestem zdania, iż obraz jest ciekawy i można fajnie spędzić czas na oglądaniu tej historii. Reżyser Daniel Stamm daje widzowi emocje, jakie powinny występować w takich momentach. Jest to 1 godzina 28 minut podążania za człowiekiem, który ma możliwość polepszenia swojego bytu, poprzez wykonywanie różnych, często nieprzewidywalnych zadań. Sami możemy sobie zadać pytanie – do czego bylibyśmy zdolni, by otrzymać takie pieniądze?  Jak daleko posunęlibyśmy się by stać się niezależnym? Na ile nasza wola jest silna by powiedzieć – stop? Jest to ciekawy przekrój osobowości ludzkiej. To, jak bardzo możemy być podatni na zewnętrzne bodźce, nie zwracając uwagi na to, jakie niesie za sobą konsekwencje dany popełniony czyn. Taki własnie jest ten film. Film o słabości wewnętrznej. Obraz rozrywkowy, pokazujący z drugiej strony, naturę każdego człowieka w sytuacji gdy znajduje się w podbramkowym momencie życia – wtedy zrobimy wszystko.

Film oglądałem na pewno z ciekawością, gdyż często nastawiam się na coś dobrego, a potem wychodzi z tego kaszana. Myśląc o kategorii „B” tego tytułu, nie nastawiłem się na fajerwerki. Wybuchów owszem nie było, ale całość wciągała i nie narzekam, że go zobaczyłem. Dla mnie wypadło to wszystko prawdziwie i realnie. Każdy z nas mógłby zostać tak schwytany w pułapkę własnej chciwości, bez zastanawiania się, jaką cenę możemy za to zapłacić. Nic mnie nie zanudziło, wręcz przeciwnie. Oczekiwałem końca historii, która nawet potrafiła mnie zaskoczyć w fazie ostatecznej. Jak na blockbuster to tytuł wypada bardzo przyzwoicie i spokojnie można go polecić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s