„THE ART OF THE STEAL”

 

 

The Art Of the Steal

 

 

Crunch Calhoun, trzeciorzędny motocyklista i były złodziej, wraca do gry, kiedy jego brat przyrodni Nicky proponuje mu udział w skoku stulecia. Celem jest jedna z najcenniejszych książek świata. Aby skok się udał, Crunch i Nicky odnawiają kontakty ze swoją dawną szajką, ale Crunch nie wie, że Nicky ma o wiele bardziej ambitne plany…

Dopiero co jestem po obejrzeniu tego filmu. Trafiłem na niego przypadkiem, gdy szukałem innego tytułu. Zobaczyłem zwiastun i mnie zaciekawił, potem jeszcze opis dystrybutora do uzupełnienia. Następnie spojrzenie na obsadę … widzę Kurt Russell, aktor tak naprawdę ma za sobą już swoje pięć minut ( a szkoda ), jednak jakoś stwierdziłem – a może wyjdzie z tego fajna rola. Reżyser Jonathan Sobol nakręcił dość fajny, lekki w odbiorze i nawet zaskakujący film. Powiem szczerze – fakt, przypadek, jednak było warto dla rozrywki zobaczyć  „The Art of the Steal”.  Fabuła, to oczywiście nic odkrywczego w kinie, jednak to jak jest prowadzona akcja w całym filmie, bardzo satysfakcjonuje widza ( takie ja mam odczucie). Mogę jedynie wtrącić, iż twórca skopiował styl przechodzenia ze sceny w scenę z serii „Ocean’s 11, 12, 13 ” ale to zadziałało na plus. Jest to 1 godzina 30 minut dobrego kina sensacyjnego z elementem komediowym, podczas którego się kompletnie nie nudzimy. Akcja jest od samego początku do końca. Uczestniczymy w misternie zaplanowanym planie kradzieży dzieł sztuki i co gorsza ( he he he ) trzymamy kciuki, by się udało. W filmie nie ma dłużyzn, nie znajdziemy w nim łatania scen w postaci miłosnych uniesień, po prostu mamy w nim konkretną akcję i to naprawdę się podoba.

Aktorzy o dziwo również świetnie dobrani i widać po filmie, iż dobrze się bawili na planie. Duet Kurt Russell i Matt Dillon dobrze wpasowali się w rolę braci, którzy mogą sobie wiele zarzucić. Jeden i drugi jednak potrafi nas zaskoczyć, jak okaże się w filmie. Towarzyszy im inny duet uzupełniający Jay BaruchelTerence Stamp, którzy pomagają w działaniach prowadzących do zdobycia fortuny.

Oczywiście muszę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, która na pewno rozbawi każdego Polaka :). Od pierwszej minuty, film zaczyna swoją akcję w Polsce, w Warszawie. Mamy więzienie we Wronkach ( przypuszczam, że to była wizja ), potem mamy Warszawę ( bardziej wyglądającą na Budapeszt). Dość zabawnie powiem szczerze. Mało co przypominało Polskę, ale cóż może Kanadyjczycy, myśleli, że jakoś to ujdzie w tłumie.  Pomijając ten akcent polski, film mimo wszystko moim zdaniem jest bardzo udany i można spędzić dobrze czas. W tym całym oceanie amerykańskich produkcji, myślę, że  „The Art of the Steal” całkowicie się broni. Spokojnie polecam wam tą pozycję, gdyż jest warta zobaczenia dla rozrywki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s