„POMPEJE” – „Pompeii”

 

 

Pompeii

 

 

Jest 79 rok naszej ery. Rzymskie miasto Pompeje znajduje się w rozkwicie i na pozór nic nie zapowiada nadchodzącej katastrofy. Milo, niewolnik i gladiator, przybywa do miasta, by stoczyć walkę, która może dać mu wolność i prawo do ubiegania się o rękę ukochanej Flavii. Jego szanse są nikłe, bo dziewczyna została już przeznaczona skorumpowanemu rzymskiemu generałowi. Wkrótce jednak potęga natury odmieni losy wszystkich mieszkańców Pompei. Kiedy Wezuwiusz wybucha, wyrzucając z siebie potoki śmiercionośnej lawy, Milo musi wydostać się z areny, aby uratować życie ukochanej kobiety, podczas gdy majestatyczne Pompeje pochłania żywioł.

Jednym zdaniem to bardzo ekscytujący temat. Lubię oglądać filmy katastroficzne, gdyż po prostu się w nich wiele dzieje. Oprócz tego, wszystko mamy oparte na historii, którą znamy, która się wydarzyła i była tragiczna w skutkach. Podobnych filmów powstaje wiele w ciągu każdego roku. Jednak większość potrafi przepaść,  a wszystko to przez złe podejście do tematu. Większość stawia na efekty specjalnie, które przyćmiewają całą fabułę – a przecież, to jest równie ważne. Tym razem otrzymujemy naprawdę świetne kino katastroficzne z akcją. Reżyser Paul W.S. Anderson dokładnie wiedział jak chce poprowadzić swój film i udało mu się to w 100 % (przynajmniej ja tak uważam po obejrzeniu tego obrazu). Sam scenariusz jest równie mocną stroną tego tytułu, który broni się w każdej minucie. Postawiono na dialogi, opowieść dziejąca się w filmie jest ważna, postaci bardzo charakterystyczne i do tego cały dokładny opis katastrofy jaka wydarzyła się w Pompejach. Michael Robert JohnsonJanet Scott BatchlerLee BatchlerJulian Fellowes – to grupa scenarzystów, którzy po prostu wczuli się w klimat tego co chcieli napisać. Wizja tych panów jest mocno widoczna na ekranie, którą potrafił dobrze uzupełnić reżyser.

„Pompeje”   to przede wszystkim film o tym miejscu i ludziach, którzy tam żyli w owych czasach. Na tej podstawie możemy sobie wyobrazić, jak się to miasto rozwijało i w jakim chciało iść kierunku. Przez 1 godzinę 42 minuty nie jesteśmy w stanie się nudzić, każda minuta filmu jest naprawdę ciekawa, co mnie bardzo cieszyło i przykuwało moją uwagę. Historia niewolnika wpleciona w historię miejsca, mocno zarysowana ale nie przyćmiewająca całości. Film jest niezwykle wyważony, nic nie przebija się na pierwszy plan i nie dominuje nad najważniejszym punktem – wybuchem wulkanu. Jest oczywiście miłość, są walki gladiatorów, relacje między ludzkie, niechęć do Imperium Rzymskiego i zemsta, która trzyma przy życiu głównego bohatera. Całość tworzy mocną fabułę o ciekawym zarysie. Świetnym posunięciem jest także to, iż nie czekamy do samego końca na kulminację, tylko rozpoczyna się już ona w połowie filmu. To wszystko jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę obrazu poprzez dziejące się w tym czasie sytuacje. Jest wiele momentów, które podnoszą człowieka z fotela podczas oglądania. Świetne walki na miecze między Atticusem a Proculusem w ruinach areny gladiatorów, jak i walka między senatorem Corvusem a Milo. Ta druga dzieje się w mieście, gdy z nieba atakuje wulkan.

Nie można nie wspomnieć o grze aktorów, która jest równie świetna w tym filmie. Moim faworytem jest postać senatora rzymskiego Corvusa, który grany jest przez Kiefer’a Sutherland‚a. Rewelacyjnie zagrał postać, którą wręcz gardzimy za swoją postawę. Senator, generał imperium rzymskiego, któremu wszystko się należy, który nie przyjmuje sprzeciwu i czuje się ważniejszy od Imperatora Tytusa. Postać o mocnym czarnym zarysie  charakteru. Kiefer dodaje smaku swoją rolą temu filmowi – wręcz go nienawidzimy, ale chcemy by był. Kolejne dobre role to Milo grany przez Kit’a Harington‚a i Atticus, w rolę którą wcielił się Adewale Akinnuoye-Agbaje. Mamy również piękną księżniczkę Cassię, która zakochuje się w niewolniku, grana jest przez Emily Browning. Nie będę wymieniał ról, gdyż było by więcej pisania. W filmie każda postać ma swoje zadanie i jest przedstawiona w odpowiednim świetle. Rozróżniamy statusy społeczne, które są odpowiednio nakreślone przez twórców. Całym uzupełnieniem filmu są świetne zdjęcia, które robią na nas wielkie wrażenie. Te ujęcia upadku tego miejsca, zagłada życia ukazana w mocny sposób. Glen MacPherson odpowiedzialny za zdjęcia, dokładnie wiedział jak to pokazać. Tym sposobem otrzymujemy mocne emocje.

„Pompeje”  to film warty uwagi, który daje niezłą rozrywkę oglądającemu. Trzyma nas w napięciu. Mimo, iż wiemy jak ta historia się zakończyła to do końca chcemy by się udało. To film katastroficzny z przytupem. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s