„ZULU”

 

 

zulu

 

 

„Zulu”  to dość ciekawa propozycja co – produkcji Francja/RPA, jednak przypuszczam, iż film może nie być „zjadliwy” dla każdego. Po obejrzeniu tego tytułu, wydaje mi się, że jest to kino, które szuka swojego odbiorcy i zapewne takiego tez znajduje.

Jako dziecko Sokhela cudem uniknął śmierci z rąk prawicowej partii RPA. Tylko on i jego matka przetrwali tę rzeź. Dziś Ali jest szefem wydziału zabójstw w południowoafrykańskiej policji w Kapsztadzie. Jednym z jego pracowników jest Brian Epkeen, biały funkcjonariusz, którego rodzina pierwotnie była zaangażowana w tworzenie apartheidu. Razem stawiają czoła zbrodni, w którą zamieszane są gangi, zarówno te lokalne, jak i z innych obszarów Afryki. Zadanie policjantów komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zostają znalezione ciała dwóch młodych kobiet.

Reżyser i zarazem współscenarzysta Jérôme Salle nakręcił dość hipnotyczne kino (przynajmniej ja takie wrażenie odnoszę). Sama w sobie fabuła jest dość gęsta w swojej historii. Gęsta, to jednak nie oznacza nudna i nie wciągająca. Wręcz przeciwnie. Sposób w jaki nam przedstawia się ową historię jest ciekawy. Gdyby się rozebrało tą opowieść, to otrzymujemy kryminał o handlarzach narkotyków, a to jest powielanie tego co już znamy. W tym przypadku, jest wszystko przemyślanie wyreżyserowane, może wręcz uknute. Wszystko dzieje się w RPA, gdzie obserwujemy różnice klasowe, a w szczególności to kim tak naprawdę jest człowiek w tym kraju. Praktycznie nikim. Nie liczy się życie ludzkie. Widzimy tą różnice rasową, jaka przewija się w filmie. Rządzi tylko pieniądz i broń. Słowa nie istnieją, zamiennikiem są kule. „Zulu”  to zwrócenie uwagi również na to, co się dzieje w tej części świata. Bezpieczeństwo? – co to za słowo? Jérôme Salle ukazuje nam przez 1 godzinę 50 minut świat, jakiego nie znamy. Jeżeli tylko zechcesz z nim walczyć, to i tak wróży to jedno – śmierć. Sprawiedliwość to słowo odległe i niespotykane w tych kręgach. Wszystko to, co dręczyło społeczeństwo w tym kraju, istnieje nadal, jednak teraz ma inną twarz. Najważniejsze jest to, by stworzyć swój własny azyl, nic innego się nie liczy.

Moim zdaniem jest to obraz z mocnym przesłaniem, które mówi, iż zawsze trzeba próbować, bez względu na cenę jaką się za to poniesie. Często ta cena jest bardzo wysoka i bolesna, co jeszcze bardziej wzmaga chęć odwetu.  Jest to kryminał na bardzo wysokim poziomie, który nakręcony jest w niezmiernie spokojnym klimacie. Tutaj nie znajdziemy nagłych zrywów akcji, pościgów czy wybuchowych efektów specjalnych. Ton tej opowieści jest często przygnębiająco ciemny, jak otchłań nieskończoności bez wyjścia. Każdy to wróg, nie wiesz kiedy ktoś nie wbije ci noża w plecy. Prawo, to coś co nigdy nie będzie istniało dla wielu. Jedna zasada – to przetrwać w tym wrogim otoczeniu. Powiem szczerze, siedziałem i oglądałem z zainteresowaniem, gdyż sposób w jakim otrzymujemy obrazy jest interesująco wciągający. Takie klimaty rzadko otrzymuję od reżyserów, tym razem dostałem kino warte uwagi. Całe napięcie w szczególności budują sami aktorzy, którzy grają w tym filmie, a gra jest na wysokim poziomie. Warto zwrócić uwagę na te dwie role detektywów, którzy grani są przez Orlando Bloom‚a i Forest Whitaker‚a. Dwie różne osobowości, skomplikowane na swój indywidualny sposób. Każdy wiele wnosi w ten obraz. Zderzenie takich bohaterów, daje nam koktajl niepewności i nieprzewidywalności. Wybuchowość, a z drugiej strony senność głównych bohaterów, tworzy coś w rodzaju mocnego spoiwa. Co tak naprawdę drzemie w człowieku? czy życie jest naprawdę istotne? ile możesz wytrzymać z drzazgą emocjonalną? … wiele pytań, nie na wszystkie znajdziesz odpowiedź. Aktorzy dla mnie bardzo przekonujący w swoich rolach co podnosi wartość tego na swój sposób trudniejszego filmu.

„Zulu”   wciąga nas podczas oglądania w nieznany świat, który nie jest do uleczenia mimo szczerych chęci. Dostajemy mały ułamek tego jak wygląda świat gdzieś daleko stąd. Polecam ten tytuł, gdyż warto takie filmy oglądać, szczególnie na swoją formę. Pokazuje się tym sposobem to, że można nakręcić coś o czymś co już było w sposób naprawdę interesujący i niebanalny.

Jedna myśl na temat “„ZULU”

  1. Dość ciekawy ten film. Zobaczyłam go z taką rezerwą, ale pomału się wciągałam w ten dziwny klimat spokoju. Podobał mi się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s