„NON-STOP”

 

 

 

Non Stop

 

Po Indyjskiej podróży, wsiadłem do amerykańskiego samolotu. Czasem i takiej rozrywki potrzeba, więc startujemy!

Szeryf Powietrzy USA Bill Marks ma za zadanie bronić bezpieczeństwa pasażerów linii lotniczych. Nie znosi latać, a swoją pracę traktuje jako zło konieczne. Ale dzisiejszy lot będzie daleki od rutyny. Chwilę po starcie na jego szyfrowany telefon przychodzi wiadomość z żądaniem 150 milionów dolarów okupu. W przypadku odmowy co 20 minut ginąć będzie kolejny pasażer. Wkrótce okaże się jednak, że przestępcom nie chodzi o pieniądze. Stawka jest znacznie wyższa. 13000 metrów nad Atlantykiem, w pędzącej z prędkością 800 km/h maszynie rozpoczyna się gra o życie 146 podróżnych. Jeden z nich jest nieuchwytnym zabójcą.

Jaume Collet-Serra daje nam niezłą dawkę emocji, która dzieje się na wysokościach. Jest to typowe kino akcji i co jakiś czas się ciekawie dzieje. Nie przeczę, podobają mi się filmy, które mają swoją akcję w powietrzu. Zamknięta przestrzeń, zagrożenie, niepewność. To budzi wielkie emocje i daje kopniaka widzowi. Klimat filmu utrzymany na odpowiednim poziomie, a temperatura ani na sekundę nie spada. W obrazie znajdziemy także element zaskoczenia, więc jest naprawdę dobrze. „Non-Stop”  zapewne nie jest kinem odkrywczym, ale jest kinem ciekawym i wciągającym, a to się liczy, by widz był zaspokojony od strony emocjonalnej – adrenalina musi podskoczyć. Reżyserowi udaje się budować wszystko stopniowo, co pozwala nam na obserwacje i zastanawianie się kto za tym stoi. W rolę Szeryfa wciela się Liam Neeson, który to ostatnio ma jakieś parcie na tego typu bohaterów. Nie mówię, iż to coś złego, gdyż nawet filmy z jego udziałem są bardzo udane. Jednym zdaniem, nie może wyjść z roli agentów itp. U jego boku widzimy Julianne Moore, która stara się pomagać w zlokalizowaniu przestępcy.

W tym przypadku, można zauważyć, iż wszyscy wiedzieli co mają robić i jak ma wyglądać ten film. Nie zawsze reżyser potrafi poprowadzić swoją „trzódkę” do zamierzonego celu. Wizja była jedna i każdy ją zrozumiał. Dobrze się stało, iż także nie przesadzono z efektami specjalnymi, co spowodowało większy realizm wielu scen.

Ten obraz pokazuje nam przy okazji kolejną obsesję jaką mają amerykanie na punkcie bezpieczeństwa i zagrożenia atakami terrorystycznymi. Tak naprawdę, w rzeczywistości, nikt nie byłby w stanie poradzić sobie z podobną sytuacją (tak myślę). Wszystko jest tak rozwinięte, że agenci na pokładach samolotów, mało zdziałają. Co rusz tylko słyszymy ile dokonuje się zamachów terrorystycznych (niestety) na świecie i rzadko kiedy udaje się im zapobiec. Jedynie możemy wziąć to przez pryzmat spokoju pasażerów – jest z nami ochrona, więc co może się stać, jesteśmy bezpieczni.

Jest to film warty polecenia na dobrą rozrywkę na pułapie 13 000 metrów nad ziemią. Chcecie się oderwać? W takim razie zbierajcie brygadę i wejdzie na pokład tego samolotu.

2 myśli na temat “„NON-STOP”

  1. Mini Spoiler alert: Pierwsza śmierć w tym filmie dla mnie była jedną z bardziej niespodziewanych w filmach które oglądałam w 2014 🙂 Bardzo fajnie to wymyślili:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s