„POWTÓRNIE NARODZONY” – „Venuto al mondo”

 

 

powtórnie narodzony

 

 

Jest rok 1984, Sarajewo. Gemma jest studentką, zaś Diego bardzo przystojnym amerykańskim fotografem. Para spotyka się przypadkiem i zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia. Ich związek bardzo szybko przeradza się w płomienny romans. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Radość przyszłych rodziców nie trwa długo, Gemma traci dziecko. Tymczasem w mieście wybucha wojna domowa, która zmusza zakochanych do przeprowadzki do Włoch. W nowym miejscu wcale nie są szczęśliwsi. Gemma bezskutecznie próbuje zajść w ciążę, a posiadanie dziecka staje się jej obsesją. W końcu znajduje kobietę, która zgadza się zostać surogatką. Tyle że w pochłoniętym wojną Sarajewie. Mimo niebezpieczeństwa, Diego i Gemma decydują się wyruszyć w podróż, która odmieni ich życie na zawsze.

Powiem szczerze, nie często piszę coś takiego, ale ten obraz jest jednym z piękniejszych filmów jakie widziałem o miłości , wielkiej namiętności, silnej pasji, oddaniu i wszystkim, co tak naprawdę napędza życie człowieka. Tutaj wzruszenie jest stanem, który trzyma widza do ostatniej minuty. Raz jest przeplecione szczęściem, a z innej strony strasznym dramatem. Jest to z pewnością dosyć mocne kino poetyckie, któremu trudno się oprzeć. Reżyser  Sergio Castellitto, przede wszystkim skupił się na człowieku, na jego historii, która została wplątana w konflikt bałkański. Co jest bardzo ważne i istotne, wojna nie gra tutaj pierwszych skrzypiec. Ona nie przyćmiewa wydarzeń, jakie się dzieją między głównymi bohaterami. Owszem, dzieje się w tle i zapewne wzmaga nasz odbiór całej historii. To co widzimy zawsze będzie przerażające – wojna to dramat, wielki dramat. Uważam, iż jest to dobrze skonstruowane kino mające kilka płaszczyzn, co czyni z tego historię bardzo głęboką. Melodramat wojenny ukazany w prawdziwy sposób. Tutaj ból miesza się ze szczęściem. Uśmiech ze łzami. Ocalenie i strata. „Venuto al Mondo”  to tytuł bolesny w odbiorze, bardzo emocjonalny. Szczęście, które do którego dążą bohaterzy filmu jest wręcz nieświadomie destrukcyjne. Samowolnie niszczy ich od środka. Coś co wydaje się dobrze obranym kierunkiem, obraca się przeciwko nam samym. W którymś momencie życia, mur jaki zostaje zbudowany jest coraz wyższy i ciężko go w kolejnym etapie przeskoczyć. Gdy dochodzimy do momentu, że nie ma już możliwości staje po środku nas i odgradza na zawsze. Mur = człowiek.

Na pierwszy rzut oka jest to kino, które kojarzy się nam z wieloma innymi tytułami. Na szczęście reżyser znalazł swój złoty środek i potrafił wejść głębiej w problemy jakie stawały na drodze bohaterom. Wszystko ubrane jest w szara pelerynę, która z każdą minutą się zaciska powodując brak oddechu. Takie można odnieść wrażenie, podczas oglądania   „Powtórnie Narodzonego”. Przez 2 godziny jesteśmy przykuci do fotela i chłoniemy historię życia, ludzi z początku bardzo szczęśliwych, których połączył los, a tak naprawdę rozdzieliło dziecko i wspólne życie. Nie mogę Wam zdradzić wiele, gdyż straciło by to sens. Twórca zadbał także o to, byśmy nie byli w stanie przewidzieć zakończenia, a tym bardziej wątków jakie wychodzą w trakcie oglądania. Jest wiele zaskoczenia w tym obrazie, co czyni go jeszcze bardziej ciekawym. Mocnym uderzeniem jest także to, iż reżyser ukazał ludzi starających się żyć swoim życiem, każdym celem jakie mieli czy mają, pomimo panującej wojny, a nie żyli wojną, jednak ta wojna wydzierała swój haracz na każdym kroku. Nie powiem chciałbym, by w naszym rodzimym kinie znaleźli się reżyserzy którzy potrafią ukazać w bardziej subtelny sposób taki okres mówiący o historii naszego kraju. Jednak do tego chyba trzeba dojrzeć. Kino to nie tylko ukazywanie wszystkiego w czarnym lub białym kolorze, tak jak kawa na ławę, bohaterowie ze spiżu. Kino musi być czasem emocjonujące, wielopłaszczyznowe, które dotrze w podświadomość człowieka i pozostawi ślad. Dla mnie ten obraz jest takim kinem. Historia niby banalna, a jakże mocno prawdziwa, boleśnie ludzka.

„Powtórnie Narodzony”  to także świetne kreacje aktorskie – Penélope CruzEmile HirschAdnan HaskovićSaadet Aksoy. Tutaj wszystko zaczyna się od tych bohaterów i na nich się kończy. Życie splata się w jedność, raz dając wielką radość, a z drugiej strony przykre i bolesne doznania, zamieniające się w przerażający dramat. Aktorzy oddali wiele z siebie emocji, które uderzają widza po twarzy. Postacie bardzo mocne z krwi i kości, prawdziwe do granic możliwości i wytrzymałości ludzkiej. Każdego z nich łączy Ona – Penélope Cruz – grająca Gemmę. Kobieta, którą spotyka chyba wszystko co jest możliwe z bycia z kimś.

Musicie sami sprawdzić, czy moje słowa są adekwatne do tego co widziałem. Mój odbiór tego filmu był właśnie taki. Wielkie emocje, różne emocje, historia lekka, a zarazem ciężka. Siła, którą trzeba znaleźć w sobie może pokonać wiele, jednak pozostawia to wielka ranę w środku.

2 myśli na temat “„POWTÓRNIE NARODZONY” – „Venuto al mondo”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s