MICHAŁ WITKOWSKI – „ZBRODNIARZ I DZIEWCZYNA”

 

 

Witkowski

 

 

WIELKIE ROZCZAROWANIE 2014 ROKU.

Jestem świeżo po przeczytaniu kolejnej książki Pana Michała Witkowskiego. Teraz to ja już sam nie wiem, kim tak naprawdę jest Pan Michał Witkowski. Celebrytą? blogerem lub (jak siebie nazywa) blogerką modową? Pisarzem? … chociaż co do tego ostatniego to już sam mam wątpliwości. Kilka dni temu oglądałem wywiad w TVN w programie Xięgarnia i ku mojemu zaskoczeniu Witkowski powiedział, iż nie chce być postrzegany jako pisarz. Po prostu chce dać produkt i na tym się jego rola kończy. W takim razie kim Pan jest ? Jako czytelnik można mieć mieszane uczucia.

Nie należę do fanów Witkowskiego, jednak czytam książki różnych autorów. Tak się jakoś składa, iż na swojej półce posiadam wszystkie tytuły autora, o którym jest ten wpis – „Fototapeta” , „Lubiewo” , „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” , „Margot” , „Lubiewo bez cenzury” , „Drwal” , „Zbrodniarz i Dziewczyna”. Oprócz tego posiadam audiobooki do tych książek, z racji tego, iż książka sobie, a tekst czytany przez autora odbierany jest inaczej. Przykład … choćby „Lubiewo”  , książka nie jest opowieścią śmieszną, raczej przykrym i smutnym światem ukrytego świata PRL. Natomiast, gdy czyta to Michał Witkowski, tekst wydaję się wręcz zabawną opowieścią. Zderzenie, które może zaskoczyć. Jednak wrócę do tytułu o którym mowa – „Zbrodniarz i Dziewczyna” . Książka wydana w tym roku, na którą chyba czekało wielu fanów Witkowskiego. Kontynuacja książki „Drwal” (podobno ma to być trylogia kryminalna – i już się boję jak będzie wyglądać ta III część). I właśnie … Już sam Drwal, był dla mnie nudnym przeżyciem i kryminału w nim zbytnio nie było. Teraz podobno według jednak wielu, jest to bardziej udany kryminał, gdyż trup ściele się gęsto – jednak według mnie proszę państwa to nie wszystko.

Wpadamy na książki naprawdę świetne i takie, które są słabe. Niestety, książkę „Zbrodniarz i Dziewczyna” uważam za najgorszą powieść jaką przeczytałem w okresie jednego roku. Jako czytelnik (nie fan) mam zdrowe i nie uprzedzone podejście do autora, więc mogę wyrazić swoje zdanie na temat przeczytanej książki. Czytając ten tytuł, miałem już wrażenie, iż autor po prostu nie ma pomysłu na to jak ma wyglądać ta opowieść. Nawet gorzej, czy tak naprawdę Pan Michał Witkowski potrafi pisać inne książki? Wcześniejsze tytuły, były udane –  „Margot” zabawna i lekka czy też „Lubiewo” gorzkie ale prawdziwe. Każda z  tych książek dotyczy świata związanego z podziemiem homoseksualizmu lub po prostu otwartego świata gejów. Właśnie, czy tak naprawdę Michał Witkowski potrafi napisać coś, co nie będzie miało w swoim mocnym narzucającym tle kręgosłupa gejowskiego? Wychodzi na to, że to zawsze będzie podstawą. Osobiście nic przeciwko temu nie mam, jednak wychodzi na to, iż autor nie będzie się rozwijał, a każda próba stworzenia czegoś nowego i tak będzie przygnieciona tym światem.

„Zbrodniarz i Dziewczyna”  ma 429 stron, niestety stron nudnych, mało wciągających, bez klimatu, bez mocnej opowieści. Dla mnie absurdem było umieszczenie siebie jako jednej z głównych postaci, a nawet po prostu głównej postaci, wokół niej własnie wszystko się obraca. Tym bohaterem jest Michał Witkowski. W takim razie – to ma być kryminał czy tez lekka opowieść z życia wzięte autora? Gdyby został stworzony po prostu bohater, który z niczym nam się nie kojarzy było by to PRAWDZIWE. Podczas czytania mamy tylko w swojej głowie, cały okres życia Michała „Michaśki” Witkowskiego, który pisze swoją prozę. Wszystkie jego upodobania do płci tej samej, gdzie bywa, co robi … Wieczna egzaltacja swoją osobą jest męcząca i to bardzo. Zatarto wszystko to co wiązało lub miało się wiązać z opowieścią kryminalną. Pani Prokurator, Studencik, sam zbrodniarz i jego morderstwa … Oni są po prostu w tle. Gubią się w cieniu Michała Witkowskiego, który bryluje na salonach swojej książki. Niby w połowie kryminał, w połowie obyczaj. Jedno bez drugiego nie może istnieć, gdyż kryminał to realizm – owszem, mogę się z tym zgodzić. Jednak Kryminał musi być kryminałem, ze swoim klimatem i napięciem. Podczas czytania musi zżerać czytelnika ciekawość, który chce brnąć w ciemność i poznawać każde następne kroki zbrodniarza jak i policji. Tam musi się coś dziać na tyle stron!  Niestety ani ciekawości, ani napięcia, ani ciemnej strony. Kryminał został zatłuczony obyczajowością i wszystkimi opisami, jakie miały miejsce. Osobiście bardzo mnie nudziło to, jak co rusz na każdej stronie, było mnóstwo odnośników do różnych powieści, autorów. Po prostu przegląd literacki – czy to jest potrzebne w kryminale? Każde takie opisy wybijają czytelnika z rytmu. Oprócz tego niepotrzebne (dla mnie bzdurne) opisy jak np tagi – po wrzuceniu czegoś na Instagram czy Facebooka.  W książce jest tak wiele niepotrzebnych zapisów, że to męczy podczas czytania, a co gorsza jeszcze bardziej nudzi. Dla mnie książka jest bardzo nijaka i słaba – niestety. Nic ciekawego nie wnosi w świat książek. Raczej pokazuje, iż Autor utracił w sobie „pisarza”  i nie potrafi stworzyć czegoś na dobrym poziomie. Powieść jest jakby prawdziwą twarzą, którą pokazuje, iż Pan Witkowski jest nie rozwijającym się autorem.

Brnąłem przez tą książkę, tylko dlatego by zobaczyć, jak ona się skończy, co zostanie wymyślone – a co ważne, by mieć pełny obraz tego co przeczytałem, aby móc wyrazić swoje zdanie na ten temat. Gdy tak czytałem, to tak naprawdę, dopiero po 400 stronie nastał krótki zryw akcji. Wyglądało to tak, jak by autor musiał coś zrobić, by czytelnik nie zasnął i w kolejnym rozdziale podkręcił opowieść, autentycznie takie miałem wrażenie. Tak jak by ktoś przyłożył mi w twarz. Po czym te chwilowe emocje znowu opadają, by na koniec dojść do strony 429 i … no właśnie, pozostaje i …

Jestem bardzo rozczarowany, zawiedziony zmarnowaniem tematu. Przeczytałem opowiadanie Michała Witkowskiego o Michale Witkowskim, który egzaltuje się wszystkim dookoła, wszystkim co Go otacza.  Podrywanie chłopców, chodzenie do lokali, uczestniczenie w śledztwie, uczestniczenie w sekcji zwłok (zgrozo – te porównania późniejsze w wielu scenach do narządów wewnętrznych człowieka, były niepotrzebne) … Wszystko to co działo się w okresie, gdy Michał Witkowski mieszkał na Wojnowie, mamy w tej opowieści. Książka jest dla mnie tylko zwykłym obyczajem, który nie ma w sobie ciekawości. Przypuszczam, że większość z Was ze mną się nie zgodzi (zapewne przede wszystkim fani autora). Jednak po przeczytaniu tej książki, znalazły się osoby, które podzieliły moje zdanie, o którym rozmawialiśmy. Każdy jest czytelnikiem, każdy ma prawo wybrać do czytania co chce, później rodzą się opinie. Opinie skrajne zawsze będą istniały. Nawet gdy jestem „fanem” jakiegoś autor, to nie przyćmiewa to mojego trzeźwego spojrzenia na to co w danym momencie zrobił.

Podsumowując  „Zbrodniarza i Dziewczynę” – według mnie to  kryminał, który nim nie jest. Obyczaj brzmiący jak z życia wzięte. Wyrwany okres autora książki w książce. To nawet przestało być śmieszne po kilkunastu stronach czytania. Przed oczyma pojawiła mi się po prostu farsa, jednak nie w odmianie komedii – niestety. Sami zweryfikujecie czy zgadzacie się z moim zdaniem czy też nie. Każdy ma prawo do swojego zdania na temat danego produktu – jak nazwał sam autor. Ja na obecną chwilę, jestem czytelnikiem rozczarowanym, który zmarnował swój czas na czytaniu tej książki.

7 myśli na temat “MICHAŁ WITKOWSKI – „ZBRODNIARZ I DZIEWCZYNA”

  1. Wybacz, ale czy masz wystarczające kompetencje, żeby zabierać się za literaturę jednak nieco wyższych lotów, która wykracza poza gatunkowe czytanki, czyli właśnie kryminały, fantasy, romanse?
    Po przebrnięciu przez tę „recenzję” naszpikowana bykami stylistycznymi, ortograficznymi i logicznymi, mam duże wątpliwości.
    Witkowski, wbrew temu co mówi obecnie w różnych wywiadach, nie jest dostarczycielem rozrywki dla mas. Może chciałby. Na wykręcone językowo fajerwerki pokrewne prozie Białoszewskiego nie załapie się w pełni nigdy czytelnik masowy, czego dowodzi Twój wywód.
    Zaznaczam, że nie jestem psychofanem MW, mam dużo zastrzeżeń m. in. do „Margot”, ale Drwal i Zbrodniarz to książki udane, właśnie dzięki temu, że uciekają zgranym schematom, których ci tak wyraźnie brakuje i które czynią z literatury papier toaletowy.

    1. Nie chodzi o kompetencje, jednak mam prawo do własnego zdana – a to jest moje zdanie, nawet ja nie traktuję tego jako recenzję tylko swoje zdanie po przeczytaniu czegoś nowego. Nikogo nie staram się przekonywać, tylko wyrażam swoją opinię. Dla mnie niestety te książki nie są czymś w rodzaju „wyższego lotu”. Jeżeli Tobie odpowiadają, to Witkowski widocznie do Ciebie dotarł.

  2. Widze, że jednego z czytelników tąpneło to jaką opinie wyraził blogger. Jadę teraz busem i czytałam. Też tego nie potraktowałam jako recenzję a bardziej jako swój punkt widzenia. Jak wiemy każdy ma do tego prawo. Nie wszystko musi sie podobć każdemu. Czytelnik narwanie komentuje stylistyke itp. Jak widać nie każdy musi być w tym dobry. Jednak jak przejżałam tego bloga, to podoba mi sie konsekwencja w swoim zdaniu bez wciskania czegoś na siłę. Tak trzymaj swoje Bieski Sztuki. A osoba, która komentuje niech nie naskakuje, bo niby dlaczego? Nie podoba sie Tobie wyrażanie opinii, które nie sa takie same jak Twoje? Świat taki nie jest. Tobie ta ksíążka sie podobała ale mogą być także inne osoby, którym się nie spodoba. Pozdrawiam Was wszystkich z trasy. A tego bloga będę śledziła, są ciekawe rzeczy na nich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s