„DRUGIE ŻYCIE KRÓLA” – „Arthur Newman”

 

 

Drugie życie króla

 

 

Bohaterem filmu jest Arthur, który ma dość swojego dotychczasowego życia. Marząc o jego zmianie, pozoruje swoje samobójstwo, by w ten sposób wyrwać się od rodziny, która go nienawidzi. Kiedy przyjmuje nową tożsamość, poznaje czarującą kobietę. Ta również ma za sobą pogmatwaną przeszłość, z którą postanowiła zerwać. Rozpoczynają wspólną przygodę, włamując się do pustych domów, by udawać szczęśliwe małżeństwo, którego nigdy nie doznali w poprzednim wcieleniu.

Powiem szczerze podszedłem do tego filmu z pewną niechęcią, jednak jak już się trafił postanowiłem go zobaczyć. Owszem, ktoś powie – po co oglądać coś na siłę? Odpowiem – na siłę może nie, jednak czasem oglądam, by potem móc się wypowiedzieć na ten temat. To był taki przypadek filmowy dla mnie na popołudniowy poniedziałek. Ostatnio trafiam na filmy, gdzie jedną z głównych postaci gra Colin Firth i także z tego powodu chciałem zmierzyć się z tym tytułem, nie znając go wcześniej. Produkcja miała swoją premierę tylko na świecie 10 września 2012 roku. Do polskich kin nie wkroczyła do tej pory.

Reżyser Dante Ariola wraz z scenarzystą Becky Johnston stworzyli pewną historię człowieka i kobiety uwikłanych w swoje życia. Tak można by to nazwać w skrócie. Początek wydał mi się trochę nudnawy i jak by czegoś mi brakowało z każdą minutą oglądania. Jest jednak ale, które nie skreśla tego obrazu. Dobrze, że pozwoliłem na to, by pozostawić film i oglądać go nadal, co powodowało iż z każdą następną minutą zacząłem czuć życie tego samotnego mężczyzny i samotnej kobiety. Każde z osobna, miało swoje spokojne życie. Jednak to ich dotychczasowe egzystowanie zaczęło przygnębiać i powodować stagnację bez wyjścia. Wszystko co robili by z czymś walczyć nie dawało rezultatów. Każda decyzja zaczęła przerastać ich siłę i chęci na zmiany.

Los sprawił, że ta dwójka znalazła się nieoczekiwanie, całkowicie przypadkowo w ekstremalnych warunkach. To spowodowało, że nastał nowy początek, niespodziewany początek, który zadziałał na nich jak magnes. Dwa bieguny, które się przyciągały jak i odpychały – wszystko zależało od ich stanów emocjonalnych. Ta dwójka zaczęła w swoim towarzystwie uwalniać pewne emocje, których nie potrafili znaleźć  w sobie w poprzednim wcieleniu.   „Arthur Newman”  ( idiotyczne polskie tłumaczenie tytułu – „Drugie życie króla” ) jest jednak filmem o swojej głębi życia i o znalezieniu  drogi przetrwania w życiu. Ktoś mógłby rzec – film nudny i o niczym, hm. Fakt, sam takie miałem wrażenie. Z czasem tak naprawdę przy całości wszystko nabiera sensu. Postaci, historia, finał z puentą. Przez 1 godzinę 40 minut jesteśmy w drodze, w podróży z tą przypadkowa parą. On mężczyzna po 40 – ce, mający syna, byłą żonę, obecnie nową dziewczynę, nudną pracę. Ona kobieta po 30 – ce, z ciemną historią rodzinną, siostrą w szpitalu psychiatrycznym. Rozpad egzystencjalny, który buduje się na nowo, dzięki wpływowi na siebie. Sytuacje, czyny, decyzje … każdy z nich wprowadza coś nowego. Odnajdują przy tym także wspólne szaleństwa, które powstają w danej minucie, a sprawiają im wielką frajdę.

Oprócz tego zakrada się uczucie, które balansuje na granicy szczęścia i nieszczęścia. Nikt nie chce się zbytnio angażować, a z drugiej strony przybiera inne postacie wchodząc w ich skórę, co prowadzi do wybuchów namiętności, czasem perwersji. Jest to obraz,  o kilku płaszczyznach emocjonalnych ludzi przypadkowo związanych ze sobą – są razem, ale tak naprawdę nie są razem. To wszystko co razem tworzą, jest tylko pewnego rodzaju fikcją. Światem zamkniętym w bańce mydlanej, która może lada moment pęknąć. Stworzona przestrzeń jest dla nich pewnego rodzaju terapią, która pomaga zrozumieć dotychczasowe błędy życia. Puentą jest wyciągnięcie wniosków i znalezienie siły wewnętrznej na pokonanie własnych demonów i stąpanie po ziemi bardzo mocno.

W końcowym podsumowaniu filmu uważam, że film warto zobaczyć. Jest jednak ale, po prostu musicie przetrzymać ten początek, ten wstęp … film bardzo spokojny w odbiorze, ale z sensem i to mu trzeba przyznać. Podobały mi się te dwie kreacje aktorskie – Emily Blunt i Colin Firth. Stworzyli świetnie dwa światy, które przeniknęły między siebie. Czas nie był jednak stracony 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s