„L’étrange couleur des larmes de ton corps”

 

 

 

Poster

 

 

Akcja filmu rozgrywa się w secesyjnej kamienicy, do której wraca główny bohater po podróży służbowej. W swoim mieszkaniu nie zastaje żony i zaczyna jej poszukiwania. Jak się okaże, podążając za tropami nie będzie musiał wychodzić poza obręb kryjącego tajemnice i zamieszkanego przez ekscentrycznych lokatorów budynku. Nie da się jednak powiedzieć, żeby stopniowe odkrywanie przez niego rozwiązania przypominało dochodzenie po nitce do kłębka.

Pierwszy raz spotykam się z tym duetem twórców Bruno Forzani i Hélène Cattet i powiem szczerze, sam nie wiem czy chcę nadal sięgać po ich inne tytuły. Wcale to nie oznacza, iż są beznadziejne. Każde kino musi znaleźć swojego odbiorcę. Dla mnie taka psychodeliczna jazda bez trzymanki jest po prostu czymś miałkim nie dającym nic ciekawego w odbiorze. Dla mnie nawet najbardziej pokręcona historia musi mieć jakiś sens lub nawet gdy mam możliwość wyciągnięcie sensu samego w sobie z obrazów. W tym przypadku film obejrzałem z ciekawości, a to spowodowane było trailerem. Sama w sobie historia jest ciekawa, wszystko zamknięte w jednym tajemniczym budynku, gdzie zamieszkują dziwni lokatorzy. Poznajemy ich tajemnice, które są mocno strzeżone. W trakcie już zaczyna się nam wszystko zacierać. Cała historia opowiadana jest w sposób skrajnie chaotyczny i czasem niezrozumiały, główny wątek miesza się z jakimiś opowiadanymi anegdotami i retrospekcjami przytaczanymi przez postaci drugoplanowe. Tak naprawdę dochodzimy do momentu, gdzie nie jesteśmy w stanie ocenić,  co jest jawą, a co snem lub gdzie kończą się alkoholowe albo narkotykowe urojenia i zwidy, a gdzie zaczyna rzeczywistość. Brak przejść w minimalnym stopniu widocznych może zaburzyć odbiór. Te pomieszanie i zacieranie granic miesza wszystko podczas oglądania. Trzeba być bardzo skupionym na tym filmie, by nie pogubić się, a można to zrobić bardzo szybko. W tym przypadku bardzo ważne są szczegóły na które zwraca się uwagę. Istotna jest kolejność scen pojawiających się w tytule, kolory które uderzają w nas z ekranu i kiedy się to dzieje, nawet momenty, gdzie jedna scena wychodzi z innej – takie znaki twórców, które niby powinno się wyłapywać. Prawdopodobnie nic w tej historii nie jest przypadkowe i jest dobrze przemyślane. Oprócz tego zwracać należy także uwagę na wiele przedmiotów, jakie przewijają się w poszczególnych scenach, gdyż mają swoje znaczenie. Znaczenie nawet wyciągnięte z metafory.

Przypuszczam, że gdybyśmy zaczęli rozbierać ten film na czynniki pierwsze, to nie znaleźlibyśmy głębi i podwójnego dna tej opowieści. Po prostu taki jest zamysł stworzenia tego filmu, by nam widzom jak najwięcej zamieszać w głowach. Forma na pewno znajdzie swoich odbiorców i bardzo dobrze. Na takie kino także jest miejsce. Ja akurat nie jestem fanem, co nie oznacza, że nie polecam Wam tego tytułu. Samemu trzeba sprawdzić na ile jesteśmy wytrzymali i co chcemy przyswajać. Ten obraz jest swoistym wytworem sztuki filmowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s