„CZAROWNICA” – „Maleficent”

 

 

 

Maleficent

 

 

 

 

Zrealizowany z wielkim rozmachem film „Czarownica”, z udziałem Angeliny Jolie w roli tytułowej, został zainspirowany postacią znaną z disneyowskiej „Śpiącej królewny” – Diaboliną. Tytułowa Czarownica była niegdyś piękną i dobrą dziewczyną. Jej radosną młodość przerwała wojna, podczas której bohaterka z oddaniem broniła swojej ojczyzny. Jednak zdrada, której doświadczyła, zmieniła jej czyste serce w kamień… Żądna zemsty rzuca klątwę na Aurorę, nowo-narodzoną córkę następcy tronu wrogiego królestwa.

Tym razem Disney się postarał i oddał nam produkcję, która jest naprawdę dobra. Baśń, która żyje. Jest ciekawa, wciągająca, intrygująca, zabawna, a czasem nawet przerażająca. Robert Stromberg przedstawia nam swoją wizję bardzo wszystkim znanej śpiącej królewny. Oglądając ten film, nie mamy wrażenia, że oglądamy już coś po raz setny. Owszem, pamiętamy jak wszystko się zakończyło. Jednak to nie ma znaczenia, gdyż sami musicie sprawdzić ile w tym tytule jest śpiącej królewny jaką znacie z dzieciństwa. Wkroczcie w ten zaczarowany tajemniczy świat z pozycji dorosłego i dajcie się uwieść Diabolinie. Tutaj wszystko skupia się na niej i powiem szczerze, wcale się nie dziwię !  Ta rola jest rewelacyjna. Angelina Jolie daje z siebie wszystko co najlepsze i robi to bez najmniejszego wysiłku. Rola czarownicy wręcz jest dla niej stworzona. Wszystko jest „naj” w tej postaci. Dzięki Angelinie, tą historię oglądamy z innego pryzmatu czasu i przestrzeni. Wszystko się zaciera. Mocnym uderzeniem czarów zostajemy omotani przez diaboliczną Maleficent. Nie często udaje mi się zobaczyć dobrą ekranizację baśni fantasy – w tym przypadku nie musimy się obawiać „kaszany”. To mocna pozycja, którą naprawdę warto zobaczyć i dać się porwać w wir zaczarowanego świata.

Przez 1 godzinę 37 minut nie mamy czasu na nudę. Każda minuta jest wypełniona czymś co przyciąga naszą uwagę i każe się śledzić. Czy zawsze tylko trzeba wybierać repertuar stricte poważny na popołudnie czy wieczór ? nie 🙂 sięgnijcie po tą familijną opowieść fantasy i oderwijcie się na ten czas od rzeczywistości. Może tak naprawdę, ta opowieść jest prawdziwa i śpiąca królewna nie potrzebowała swojego królewicza … ? Ja ją już poznałem, teraz kolej na Was.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s