„POJMANI” – „The Captive”

 

 

Captive

 

 

Bohaterem thrillera, a zarazem dramatu,  jest pewien ojciec, którego córka osiem lat temu została porwana i uznano ją za zmarłą. Po 8 latach pojawiają się jednak poszlaki, które wskazują, że dziewczyna może ciągle żyć. Tak można w skrócie opisać historię jaką oglądamy na ekranie. Reżyser Atom Egoyan przedstawia nam zakazany świat, który niestety istnieje na całym świecie. Ten „zły dotyk” może dotknąć każdą rodzinę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż stróże prawa w tym świecie zawsze są o krok do tyłu. Oprócz tego,  rozwijająca się technologia idealnie sprzyja tego typu przestępstwom. Kamery, podsłuchy, internet, globalny dostęp do każdego kanału … to środowisko sprzyjające anonimowemu i  potencjalnemu przestępcy, by uprowadzić każde dziecko. „Pojmani” to produkcja kanadyjska ukazująca jedną tragiczną historię z życia spokojnej kochającej się rodzimy. W jednej minucie wszystko się sypie jak domek z kart. Kolory , szczęśliwy świat staje się mroczną udręką prowadzącą do upadku. Każdy rodzic w takiej sytuacji nigdy się nie podda i walczy do samego końca. Jeżeli jest tylko najmniejszy trop, to zawsze się go chwyci. Tylko czy każdemu wystarczy siły na taką walkę?

Na świecie film miał premierę 16 maja tego roku, w polskich kinach przewidziana jest na 21 listopada 2014 roku. Miałem okazję zobaczyć ten film dużo wcześniej i  tym sposobem, wyrazić swoją opinię. Mimo dobrego tematu, odpowiedniej atmosfery, film moim zdaniem niestety nie do końca się broni. Po pierwsze jest zbyt długi, 1 godzina 52 minuty dają się we znaki. Niepotrzebne przedłużanie, potrafi widza czasem zirytować. Wpadamy w sinusoidę emocji. Gdy ciekawość wzrasta i zaczyna nas coś wciągać i chcemy więcej, czekamy na  rozwój, to niestety, w jednej chwili następuje spadek i monotonnia. Przynajmniej o 30 minut skrócił bym ten tytuł, by stał się ciekawym trzymającym w napięciu thrillerem. Główna rola męska grana przez Ryana Reynolds‚a absolutnie nie powala. Mam wrażenie, że aktor nie odnalazł się w roli ojca, który cierpi po wielkiej stracie dziecka. Przez prawie dwie godziny obserwujemy mierną (niestety) grę. Tylko dwie role są naprawdę dobre w tym filmie – Mireille Enos, grająca matkę oraz rola porywacza, którego gra Kevin Durand. Te dwie postacie mają swój charakter, który nas zaciekawia i jakoś trzyma w ryzach całej historii.

Jest to niestety taki średniak na półce filmowej w obecnej chwili. Uważam, że zmarnowano dobry temat i można było go nakręcić w inny sposób, by widz siedział zaciekawiony i miał burzę emocji w organizmie podczas oglądania. Temat ciężki ale na czasie i nie wykorzystano potencjału. Naprawdę mogło być z tego dobre kino, cóż nie każdy reżyser potrafi wydobyć to coś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s