„OSTATNIA MIŁOŚĆ PANA MORGANA” – „Mr. Morgan’s Last Love”

 

 

Ostatnia miłość

 

 

Matthew Morgan (Michael Caine) jest emerytowanym profesorem filozofii, który mieszka na stałe w Paryżu. Po śmierci ukochanej żony doskwiera mu samotność: nie ma wielu przyjaciół, a z rodziną prawie nie utrzymuje kontaktu. Pewnego dnia poznaje w autobusie młodą i pełną optymizmu nauczycielkę tańca, Pauline (Clémence Poésy). Morgan zaprzyjaźnia się z dziewczyną, która stopniowo zaczyna zmieniać jego cyniczne podejście do życia.

„Ostatnia Miłość Pana Morgana”  to film który niesie za sobą niezwykle silną dawkę optymizmu, choć nie daje nam prostych czy też  łatwych odpowiedzi na to, jak odnajdywać się w relacjach z ludźmi, jak radzić z samotnością, presją otoczenia, upływającym czasem, emocjami które przychodzą nagle, szczególnie gdy tracimy kogoś bardzo bliskiego swemu sercu. Pozostajemy we własnej samotności bez awaryjnego wyjścia. Tracimy poczucie przynależności do kogoś i wszystko przestaje istnieć. To co otacza traci jakikolwiek sens istnienia. Mało co cieszy, mało co interesuje, każdy dzień jest wielką pustką, którą już ciężko wypełnić. Jesteśmy MY i na tym się wszystko kończy , a ścieżka prowadzi tylko do jednego smutnego zakończenia – śmierci. Jest jednak czasem jakieś światło, które może pojawić się w mało spodziewanym momencie. W tym przypadku jest to tramwaj i nagła znajomość z młodą nauczycielką tańca cha cha. Świat potrafi stanąć na głowie i spowodować, iż pojawia się w naszym życiu szczelina, którą jeszcze nie potrafimy ocenić czy tez zrozumieć. Może to jakiś znak?

Reżyser oraz scenarzysta Sandra Nettelbeck przedstawia nam niezwykle ciepłą wzruszająca historie pewnego starszego mężczyzny, który w swoim mrocznym i samotnym świecie odnajduje światełko chęci do życia. Film nie jest nachalny i zrobiony sztucznie. Cała historia jest niezwykle wysublimowanie nakręcona i zagrana. Naturalne odruchy jakie widzimy podczas gry aktorów, powodują u nas wiele emocji. Raz jest to uśmiech, raz zaduma, raz smutek. Wszystko jest zrównoważone i zrobione z głową. Tytuł trwa, aż 1 godzinę 56 minut, jednak ani sekundy nie nudzi. Emocje jakie towarzyszą podczas oglądania trzymają nas od początku do samego końca tej historii. Wcale nie jest potrzebny wielki rozmach w filmie, by widz interesował się opowieścią. Wystarczy odpowiednie podejście twórców, by stworzyć coś pięknego na ekranie. Ten film zaliczam do perełek kina, który ukazuje etap przyjaźni ratujący człowieka z otchłani samotności i zrezygnowania z życia. Jeżeli ktoś myśli, że zobaczy w tym filmie romans między tym dwojgiem ludzi – to nie liczcie na to. To jest właśnie coś dobrego, że reżyserka nie uciekła do tak banalnego podejścia, które widzimy w wielu filmach.

Wspaniała gra aktorska tej pary jest wielkim plusem. Starszego mężczyznę gra Michael Caine, który niesamowicie oddaje kogoś, kto stracił cień nadziei na istnienie w świecie do którego już nie pasuje. Towarzyszy mu Clémence Poésy, w roli młodej nauczycielki. To właśnie Ona stara się tchnąć w życie tego człowieka uśmiech i chęć stąpania po ziemi. Razem odkrywają pewne sfery, których do tej pory także sami nie rozumieli. Ciekawe dialogi w filmie potrafią dać widzowi wiele do myślenia, co jest dodatkowym atutem. Całość jest niezwykle płynną opowieścią, którą naprawdę warto zobaczyć. Ja spędziłem ten czas bardzo przyjemnie i POLECAM Wam ten tytuł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s