„JERSEY BOYS”

 

 

jersey boys

 

 

„Jersey Boys” to historia legendarnej grupy The Four Seasons, jej frontmana Frankie Valli oraz Boba Gaudio, Tommy’ego DeVito i Nicka Massi, którzy w błyskawicznym tempie stają się mega gwiadami amerykańskiej sceny muzycznej. Grupa chłopców pochodzących z rodzin robotniczych, wspina się na sam szczyt list przebojów tworząc własne teksty piosenek, własną muzykę i sprzedając 175 milionów płyt na całym świecie jeszcze przed trzydziestką.

Już nie pamiętam kiedy oglądałem coś muzycznego na ekranie. Tym razem za sprawą Clinta Eastwooda przeniosłem się w czasy lat 60. Nie ukrywam, od momentu gdy Clint zabrał się za reżyserię, to otrzymujemy co jakiś czas naprawdę świetne filmy. Facet ma do tego oko i co ważne potrafi to zrobić na bardzo wysokim poziomie. Zastanawia mnie tylko jedno … Jest to kolejny rewelacyjny film, nakręcony przez tego twórcę, który trafia do Polski już tylko na DVD. Niestety nie zobaczymy tego filmu w kinie, tak jak pozostałych świetnych tytułów, jak choćby rewelacyjny „J. Edgar. Powróćmy jednak do najnowszego dziecka Eastwooda „Jersey Boys”.  Osobiście nie znam historii tego zespołu, jednak po obejrzeniu tego filmu, dowiedziałem się, kto jest autorem niektórych utworów które po prostu znam, a nie zastanawiałem się nigdy kto jest wykonawcą.

Jak już wiem z poprzednich filmów, reżyser do każdej swojej produkcji podchodzi rzetelnie i stara się nam przedstawić jak najwięcej z życia osób których historia dotyczy. W tym obrazie mamy równie podobną sytuację. Poznajemy tą czwórkę z każdej strony. Mamy wzloty, upadki, porażki rodzinne, miłości … Nie ma tutaj ucieczki i wybielania. Nie przedstawia się nam historii tego zespołu tylko z jednej strony. Mamy obraz ludzi, którzy także są tylko zwykłymi ludźmi, a nie gwiazdami lśniącymi na ekranach telewizorów czy też na scenie odpornymi na świat zewnętrzny. Myślę, że ten film będzie przez widzów odbierany bardzo rożnie. Będzie to zależeć zapewne od wieku odbiorcy, każdy pamięta coś innego lub nie ma wiedzy o istnieniu takiego zespołu. Ja zaliczam się do tej grupy, która nie znała tej kapeli i nie boję się przyznać 🙂 . Dzięki tej historii, moja wiedza się w tym temacie zwiększyła. Jak przystało na reżysera, tytuł nie należy do krótkich, gdyż zajmie nam aż 2 godziny 14 minut. Z drugiej strony (moim zdaniem) warto poświęcić ten czas na to, by poznać tą historię. Film nie jest nudny, nie jest ckliwy, nie jest także zbyt musicalowy, jest za to konkretny i łatwo dociera do widza. Kino łatwe i lekkie, które ogląda się bardzo dobrze. Wyczuwalne jest doświadczenie reżysera, który prowadzi nas przez wszystkie etapy kariery tej czwórki z Jersey;

Smakiem w tym tytule jest postać  Angelo „Gyp” DeCarlo w którą wciela się świetny Christopher Walken. To taka rola ojca, który to krąży wokół tej paczki przyjaciół i wyciąga z opałów, gdy jest taka potrzeba. Nie odwraca się, a wspiera. W filmie nie znajdziemy więcej wielkich gwiazd i myślę, że to dobrze. Dzięki temu zwracamy uwagę na całą historię tych chłopaków, którzy realizują swoje marzenia.

„Jersey Boys”  to film wyróżniający się na tle obecnych tytułów, które królują na ekranach kin. Jeżeli macie ochotę zatopić się na moment w muzyce lat 60, to zobaczcie najnowszy tego roczny film Eastwooda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s