„NA ZAWSZE TWOJA” – „A Promise”

 

 

A Promise

 

 

Młody mężczyzna zostaje zatrudniony przez bogatego właściciela fabryki. Kiedy poznaje jego piękną żonę, zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, ze zrozumiałych względów ukrywając uczucia przed pracodawcą. Kobieta na pozór nie odwzajemnia jego miłości. Wszystko zmienia się, kiedy właściciel fabryki postanawia wysłać bohatera na inspekcję posiadłości w Meksyku. Wieść o przymusowej rozłące zmusza piękną żonę do wyznania prawdziwych uczuć. Składa obietnicę, że będzie czekała na ukochanego, kiedy ten po dwóch latach wróci do niej z wyprawy na odległy kontynent. Jednak wkrótce wybucha I wojna światowa i zakochani zobaczą się dopiero po 8 latach. Czy obietnica może przetrwać tak ciężką próbę czasu?

Kiedy zobaczyłem zwiastuny tego filmu, stwierdziłem, iż muszę go zobaczyć. Jednym słowem zwiastun mnie zainteresował, a sama opowieść przyciągnęła. Niestety po obejrzeniu mam już mieszane uczucia co do tego filmu. Już w trakcie po obejrzeniu godziny, chciałem przestać go oglądać i nie było we mnie zainteresowania w kierunku, jak się zakończy ta historia. Moim zdaniem reżyser Patrice Leconte w mało przekonujący sposób ukazuje to wielkie uczucie,  jakie rośnie w tej dwójce. Ludzie totalnie dla siebie obcy, odkrywający siebie w miejscu nie przyjaznym takim uczuciom. Niby chce nam się wmówić, ze pałają do siebie wielką rodzącą się miłością, ale ja tego na ekranie nie widziałem. Aktorzy, którzy odgrywali rolę kochanków Rebecca Hall oraz Richard Madden nie potrafili stworzyć magii na ekranie, która by mnie przekonywała o ich uczuciu do siebie. Było to nijakie na ekranie i lekko irytujące, gdy tak oczekiwałem kiedy wreszcie zobaczę coś, co naprawdę pokaże tą grę pod nosem męża kobiety. W momencie jak już zostało to powiedziane otwarcie i głośno, to znowu nie wyglądało prawdziwie. Jest to melodramat, przynajmniej uważam, iż taki miał być zamysł. Oczekiwałem budowania napięcia między tą dwójką, ukazania ich miłości całkowicie zakazanej, a nic takiego ja nie odczułem. Czasem lubie taki film zobaczyć i wciągnąć się w taki świat tajemniczej miłości. Nie dostałem tego, czego szukałem w tym obrazie. Poznawania siebie, zauroczenia, fascynacji, ukrycia, tajemnicy … czar pryskał, z minuty na minutę. Słowa wymawiane, nie przekładały się na odruchy, na gesty, na mimikę twarzy. Widziałem takie zaprzeczenia, które oddalały mnie od całej historii tej domniemanej miłości. Tylko rola Alana Rickman‚a  podobała mi się, jednak on był pewnego rodzaju tłem do całej historii, która miała toczyć się obok niego.

Może ktoś z Was dostrzeże coś innego w tym filmie, co go przekona do tego uczucia. Ja nic takiego nie zobaczyłem, niestety. Ogólnie film nie jest zły, tylko historia nie jest wykorzystana, co czyni z niego przeciętniaka. Mnie nie porwał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s