„MAGIA, KTÓRA TRWA … JUSTYNA STECZKOWSKA”

 

 

Justyna Steczkowska

 

 

Minęły już dwa dni od czasu ostatniego koncertu we Wrocławiu na całej trasie Justyny Steczkowskiej – „Magia trwa …” – a Ja nie mogę o tym zapomnieć. Każdy koncert tej artystki jest wielkim przeżyciem emocjonalnym, tym bardziej jak są to koncerty biletowane. Wtedy dostajemy niesamowitą dawkę kosmicznej siły. 25 listopada 2014 roku w Imparcie odbył się koncert, który promował również najnowszą płytę artystki „Anima” (dusza) oraz przypomniał utwory z przebiegu 20 letniej pracy artystycznej. Był to niezapomniany czas, który odbił się mocno w duszy człowieka. Na koncerty biletowane przychodzi dojrzała publiczność, która wie po co chce się znaleźć w takim miejscu. Tutaj nie ma przypadków i też tak było podczas tego koncertu. Sala wypełniona po brzegi z wielkim skupieniem wsłuchiwała się w przepiękny anielski głos Justyny Steczkowskiej. Gdy głos cichł, rozlegały się burzliwe oklaski … jak inaczej można wyrazić podziw w trakcie koncertu jak nie oklaskami.

Osobiście czułem magię, jaka została wprowadzona do tej sali. Wszystko wypełnione było wspaniałym głosem i dźwiękami, które można było tylko chłonąć, wręcz należało chłonąć. Słyszymy Ją w telewizji, radio, na płytach, jednak występ na żywo jest czymś, coś co jest miarą artysty. W przypadku Justyny, jest to sztuka pięknie ubrana w śpiew, dźwięki oraz samą postać. W momencie gdy wyszła na scenę, już byliśmy w świecie magii, która miała się zacząć niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Podążaliśmy ścieżką jaką znamy od wielu lat tej artystki. Któż nie zna „Dziewczynę Szamana” , „Wrogu Mój” , „Sanctuarium” , „Oko za Oko” , „Daj mi chwilę” … mógłbym tak wymieniać i wymieniać tytuły otworów jakie słyszeliśmy tego wieczora ze sceny. Każdy z osobna był inną podróżą w głąb naszej duszy. Pieszczeni dźwiękiem i słowem oddawaliśmy się we władanie divy.

Justyna wyglądała olśniewająco tego wieczoru we wszystkich specjalnie uszytych kreacjach na potrzeby tej trasy koncertowej. Piękna kobieta o wspaniałej sylwetce przyciągała naszą uwagę. Natomiast jej głos górował nad wszystkim i wszystkimi. Kilka razy przebierała się w trakcie koncertu i przedstawiała inną postać, która błyszczała i przyciągała jak ciało astralne. Wspaniała oprawa muzyczna dodawała smaku całemu koncertowi. Wszystko na scenie było jednością.

25 listopada, to data premiery najnowszego albumu „Anima” i mieliśmy również okazję wysłuchać kilku utworów z tej płyty, co było wielkim rarytasem. Te utwory nikt wcześniej z nas nie słyszał przynajmniej większość (ja już byłem po odsłuchu kilkakrotnym tego dnia nowej płyty), więc i zapewne sama artystka mogła się zastanawiać jak zostaną przyjęte. Nie mogło być inaczej, widownia była zachwycona. Sam jestem zakochany w utworach takich jak „Terra” , „Wybaczcie Mnie Złej” , „Leć” , „Szachmistrz” , „To co jest Ci dane” czy „Kochankowie syreny”. Usłyszałem te utwory na żywo i byłem zachwycony nowym odkrywaniem trip hopowych dźwięków przez samą artystkę. Sam pierwszy utwór „Terra” wyśpiewany w świetlistej sukni, był wrotami w świat kosmicznej otchłani, które zostały dla nas otwarte. Później ubrana w skrzydła złotego anioła, unosiła nas dźwiękami i odkrywała nowy świat, który stworzyła. Anima porwała ludzi swoją świeżością, co było widać po emocjach.

Na zakończenie z przytupem wysłuchaliśmy „Grande Valse Brillante” oraz przepiękną balladę z płyty Daj Mi Chwilę o tytule „Wracam Do Domu”. Nie jedna osoba na widowni uroniła kroplę łzy podczas tego utworu. W nieprawdopodobnie emocjonalny sposób został przez Justynę wyśpiewany.

Życzę każdemu takich emocji na koncertach artystów jakie myśmy przeżywali podczas tej muzycznej podróży. Ponad 2 godziny muzyki, która unosiła nas na skrzydłach. Była radość, był smutek, była zaduma, melancholia … był też rock, którego nie mogło zabraknąć. Emocje sięgały zenitu i wybuchały w nas jak fajerwerki. Na koniec były długie oklaski i owacje na stojąco. Komuś takiemu jak Justyna Steczkowska należy się uznanie. Będę długo wspominał ten wieczór z nadzieją na kolejne spotkanie za jakiś czas.

Steczkowska 3 Steczkowska 2

Jedna myśl na temat “„MAGIA, KTÓRA TRWA … JUSTYNA STECZKOWSKA”

  1. Byłam w Poznaniu i wiem o czym piszesz. Była, jest i będzie zawsze prawdziwą magią gdy tylko widzimy Ją na scenie. Przeżycie, które zostaje na długo w pamięci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s