„FURIA” – „Fury”

 

 

Furia

 

 

Pod koniec II wojny światowej, w kwietniu 1945 roku, wojska alianckie przygotowują swój ostateczny atak na europejskim teatrze wojny. Zahartowana w boju załoga czołgu Sherman pod dowództwem sierżanta Wardaddy’ego (Brad Pitt) znajduje się na tyłach wroga. Żołnierze podejmują heroiczną decyzję przeforsowania linii ognia i wkroczenia do serca nazistowskich Niemiec. Wardaddy i jego ludzie muszą stanąć do walki z liczniejszymi oddziałami wroga.

Wczoraj widziałem film „Furia” i powiem, że jestem niezmiernie zaskoczony w jaki sposób zrobiono ten tytuł. W tym przypadku nie przeczytałem ani jednej recenzji na temat tej produkcji. Nie wiem czy została zjechana czy też była chwalona. Podszedłem do niej totalnie na chłodno, tak jak temat jaki został poruszony – chłodny do szpiku kości. Powiem szczerze, ten czas nie był stracony. Te 2 godziny 14 minut warto poświecić, by zobaczyć „Furię” w reżyserii Davida Ayera, który z resztą także jest scenarzystą. Produkcja w którą wmieszały się Chiny, Wielka Brytania oraz Stany Zjednoczone, potrafi zrobić wrażenie na widzu samym podejściem do tematu jakim jest wojna. Jeżeli ktoś myśli, że uświadczy tutaj patosu czy też estetyki przemocy, to jest w błędzie – nie tym razem proszę państwa. Ta historia, w której uczestniczymy, jest tak naprawdę wyprana z mocnych czy też wielkich emocji. Nie stawia się na bohaterów, nie stawia się na zwycięstwa … stawia się natomiast na ludzi, którzy żyją ze sobą, tworząc tym samym pewnego rodzaju „dom” w blaszanej kupie złomu.

Każda z postaci w tym tytule jest niezwykle mocno zarysowana, tworząc tym sposobem całość w postaci tej brygady walczącej u swego boku. Nie ważne, czy zawsze się ze sobą zgadzają. Nie ważne, czy mają te same poglądy. Ważne, że się szanują i ufają sobie na śmierć i życie. Przedstawioną mamy przy tym niezwykle mocną męską przyjaźń, szorstką ale stalową. Ludzie, którzy ze sobą stoczyli wiele walk, przez wiele lat, zawsze pójdą za sobą. Jak pamiętni muszkieterzy – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Przez ten cały czas obserwujemy zderzenia osobowości, które wplątane są w sytuacje czasem bez wyjścia. Śmierć towarzyszy im na każdym kroku, tracąc przy tym swoich bliskich kompanów. Póki jednak są razem, pójdą zawsze do przodu, bez względu na to co ich spotka. Zimna krew i opanowanie to ich dewiza.

Ważne jest także to, że twórcy udały się w tym całym dramacie stworzyć doskonałe kino batalistyczne, które na pewno nas nie będzie usypiało. W filmie dzieje się naprawdę wiele, a sytuacje jakie zostały przedstawione, potrafią przyciągać do ekranu.  „Furia” to kawał naprawdę dobrego męskiego kina, o męskiej przyjaźni, o istocie ludzkich odruchów, o dążeniu do wolności. Role w filmie są moim zdaniem mocne i warte poznania. Przede wszystkim  Brad Pitt w roli sierżanta, który scala swoją drużynę i nie pozwala na to by coś się stało. Trzeźwo myślący, dobry taktyk. Oprócz tego Shia LaBeouf w roli Boyd „Bible” Swan, Michael Peña jako Trini „Gordo” Garcia, Jon Bernthal w roli Grady „Coon-Ass” Travis oraz Logan Lerman, który gra Normana Ellisona. Ta ostatnia postać jest takim łącznikiem między świeżością, niewinnością, nie wiedzą, strachem, a tym co już trwa złością, odwagą, obojętnością, siłą – to wszystko tworzy całą Furię jaką oglądamy na ekranie. Fantastyczne połączenie umysłów, które eksplodują co jakiś czas. Rzadko się zdarza zobaczyć takie kino i tym samym jest okazja w tym roku, by coś przeżyć innego. Osobiście polecam Wam ten film, gdyż warto dać się wciągnąć w tą szarość wojny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s