„WIELKIE OCZY” – „Big Eyes”

 

 

Wielkie

 

 

film oparty na prawdziwej historii malarki Margaret Keane. W latach sześćdziesiątych XX wieku świat zachwyca się intrygującymi portretami kobiet i dzieci o tajemniczych, wielkich oczach. Autorstwo obrazów przypisuje sobie niezwykle ambitny Walter Keane. Jednak za genialnymi pracami stoi żyjąca w jego cieniu żona Margaret. Kobieta walczy o prawdę, uznanie i wyzwolenie się spod wpływu bezwzględnego despoty oraz z roli, którą narzuca jej społeczeństwo.

Po dwóch latach przerwy na ekranach kin  Tim Burton wraca z nowym tytułem, jednak dla większości fanów tego wizjonera współczesnego kina, może to być za mało i zapewne będzie pojawiał się niedosyt. Każdy kto zna jego twórczość … „Frankenweenie„, „Mroczne cienie„, „Alicja w Krainie Czarów„, „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” … to wie, że będzie pysznie w kolorach, wizjach, cuda będą się po prostu prześcigać. To właśnie lubię u tego reżysera, on przekracza pewne granice swojej wyobraźni i tworzy świat za każdym razem inny. Powrócę jednak do nowego tytułu „Wielkie oczy”.  Tym razem to nie jest nic „dziwacznego” czy też „tajemniczego”. Otrzymujemy film trzymający się prawdziwej historii, która miała miejsce w latach sześćdziesiątych. Jest to biograficzna opowieść pewnego malarza i jego żony. Film prosty w odbiorze i jak najbardziej zrozumiały. Ja osobiście bardzo lubię oglądać filmy biograficzne, więc tytuł przypadł mi do gustu. Na pewno nie jest nudny, wręcz przeciwnie, przyciąga nas do siebie ta historia i z czasem wkurza, gdyż chcielibyśmy, by wreszcie ktoś utarł nosa Panu Keane. Burton pokazał w tym filmie także jedną rzecz – przemoc w rodzinie. Nie zrobił tego w nachalny sposób, by całość nie przerodziła się w ciężki dramat. Mamy stopniowanie całej sytuacji. Ten nacisk, który pokazuje życie w kłamstwie wobec siebie, wobec córki, wobec społeczeństwa. Ten ciężar, który przygniata człowieka od środka niszczy z czasem całe piękno, od którego się wszystko zaczęło. A może to była tylko jedna wielka mistyfikacja tego mężczyzny? Plan idealnie zrealizowany, by osiągnąć sukces oraz czerpać zyski. Wszystkie kolory zawarte w filmie Burtona mieszają się z traumatyczną rzeczywistością głównej bohaterki tego filmu. Pognębiająca się samotność, która prowadzi do bezkresu przestrzeni.

Jak długo można wytrzymać w świecie stworzonym tylko dla jednego człowieka, gdy ten drugi jest zakładnikiem? Czy po raz kolejny pozostaje tylko ucieczka?

Na wiele pytań znajdziecie w tym filmie odpowiedzi. Film wzbogaca świetna gra aktorów. Naprawdę dobrze wypada ten duet – Amy Adams jako Margaret Keane oraz Christoph Waltz w roli Waltera Keane. Świetna gra powoduje, że odczuwamy wszelkie emocje jakie panują między tą dwójką. Szczerość, miłość, zaufanie przeradza się w złość, niechęć, samotność … Tylko przełamanie się w sobie, pozwoli na reakcję, która spowoduje że będzie można być wygranym. To forma Feniksa, który powstaje na nowo.

Dla mnie film na piątkę, który warto zobaczyć. Przy okazji poznajemy pewną historię, o której mogliśmy nie wiedzieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s