„WOLNY STRZELEC” – „Nightcrawler”

 

 

Wolny Strzelec

 

 

Mroczne oblicze amerykańskiego snu i portret człowieka, który dla sukcesu nie cofnie się nawet przed zbrodnią. Jake Gyllenhaal w życiowej kreacji wolnego strzelca, którego stać na absolutnie wszystko, żeby wspiąć się po szczeblach kariery kronikarza najniebezpieczniejszych dzielnic Los Angeles. Zobacz, jak spełnia się American Dream w czasach, gdy sumienie jest wadą, a droga do zwycięstwa nierzadko wiedzie po trupach.

Naprawdę świetne kino, które porusza nas głęboko. Dostajemy obraz człowieka, który dostosowuje się jak kameleon do nowej sytuacji. Wszystko po to, by tylko wspiąć się na kolejne szczeble statusu finansowego w społeczeństwie. Oczywiście w trakcie śledzenia całej drogi tego człowieka, widzimy, że pieniądze mu także z czasem nie wystarczają. Pojawiają się różne roszczenia wobec ludzi czy instytucji.  Zasmakowanie „łatwej” władzy i świadomość tego, że może manipulować, doprowadza do posunięć iście zwierzęcych, jednak akceptowanych w tym brutalnym świecie, gdzie liczy się tylko kariera i pieniądze. Z całą pewnością jest to bardzo dobry przekrój ukazania amerykańskiego snu. Jak można stać się kimś, gdy na początku jest się dla wielu nikim. Dostosowanie się do nowej sytuacji to tylko kwestia czasu. Jeżeli tylko wiesz jak wykorzystać to, co dostałeś, to jesteś na szczycie, nawet gdyby miało to kosztować kogoś życie. „Wolny strzelec” to przede wszystkim świetna popisowa rola Jake Gyllenhaal. Ten wychudzony mężczyzna z przetłuszczonymi włosami i dzikim spojrzeniem potrafi przyprawiać o dreszcze. Niby taki przyjemny i spokojny, a z drugiej strony obślizgły typ, który w głowie ma swój plan, jak być zawsze pierwszy w tym co robi. Aktor rewelacyjnie spaja się z tą rolą, jest bardzo prawdziwie zagrana, wręcz patrząc na niego w innym filmie będę miał przed oczami właśnie tego typa Louis’a Bloom’a.

Sam film jest debiutem reżyserskim, a za kamera stanął Dan Gilroy, który także napisał cały scenariusz. Myślę, że ta para panów świetnie się zrozumiała w tym co mieliśmy zobaczyć na ekranie. To nie jest American Dream jaki zawsze się nam pokazuje w filmach. Tutaj mamy tą ciemną stronę tego snu, który także przynosi wielkie korzyści, jednak nie dla każdego one są pisane. Cel jest jeden – wygrać. Żądza posiadania w tym filmie jest bardzo mocno nakreślona. Jak łatwo można stworzyć mechanizm, który potrafi być wprowadzony w każdej sytuacji i nikt się nie zorientuje, że może być to gra tylko jednego człowieka.

Polecam Wam ten tytuł, gdyż naprawdę warto  zobaczyć tą popisową rolę aktorską jak i całą historię stworzoną przez tego reżysera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s