„TURYSTA”

 

 

Turyst

 

 

Po raz kolejny warto było sięgnąć po kino skandynawskie i tym razem to jest naprawdę mocne kino w swoim przekazie.

Tomas i Ebba, zamożne szwedzkie małżeństwo, jadą z dwójką dzieci w Alpy Francuskie na kilka dni na narty. Chcą spędzić sielankowe krótkie zimowe wakacje w jednym z luksusowych hoteli. Pogoda dopisuje, świeci słońce, a ośnieżone stoki narciarskie wyglądają imponująco. Gdy wszyscy jedzą lunch na tarasie restauracji, nagle prosto z gór schodzi na nich lawina. Ebba instynktownie chroni swoje dzieci, Tomas natomiast zabiera telefon i ucieka. Nikomu nic się nie stało, ale po czymś takim trudno żyć tak, jak kiedyś. Tomas i Ebba starają się ocalić związek, ale najpierw muszą przemyśleć, kim są i jakie role pełnią. Sytuacja się komplikuje, gdy na jaw wychodzą skrywane dotąd tajemnice. Czy Tomas i Ebba będą na tyle odważni, aby pokonać własne słabości i uratować ich małżeństwo?

Ruben Östlund, scenarzysta oraz reżyser tego tytułu, doskonale wiedział jak pokazać problem, który może przyjść znienacka. Ten psychodram działa na widza bardzo mocno, a od momentu wydarzenia z lawiną w tle, staramy się zrozumieć pewne zachowania, a za czym idzie możemy postawić sobie pytanie – jakie odruchy może mieć człowiek w momencie zagrożenia? Jakie odruchy powinien mieć człowiek w momencie zagrożenia? Czy tak naprawdę instynkty pierwotne przetrwania stają się priorytetowe w momencie gdy posiadamy rodzinę?

„Turysta”  nie jest filmem prostym, nie jest filmem przyjemnym czy też relaksującym. To film o złożoności psychiki człowieka oraz przynależności do siebie. Przez tą 1 godzinę 58 minut obserwujemy w aktach podzielonych na poszczególne dni wypoczynku, małżeństwo, które przeżyło ze sobą już kilka lat i najlepsze czasy ma już za sobą. Myślę, że bardzo uderzającą sceną jest ta początkowa, gdy wszyscy pozują do zdjęcia. Przyjrzyjcie się zachowaniom tej dwójki, wiele można wyczytać i to daje nam zalążek do całej historii. Punkt wyjściowy, który odsłania nam relacje w tym małżeństwie.

Reżyser znalazł idealne miejsce na to by osadzić swój temat, tworząc przy tym nieprawdopodobnie surowy klimat całości. Siła natury kontra mały człowiek powoduje, iż czuje się pewną wyższość trzymającą wszystkich w garści. Oglądałem ten film z wielką uwagą, gdyż chyba nie mógł bym inaczej. Wszystko idzie spokojnym tempem, co nie oznacza, że nudnym. Wręcz przeciwnie. Sytuacja, która narasta między kobietą a mężczyzną wciąga widza bezgranicznie. Problem, który widziany jest z dwóch różnych punktów widzenia powoduje szczelinę, która może doprowadzić do rozerwania tej rodziny na strzępy. Oprócz tego mamy dwójkę dzieciaków, które zaczynają przeżywać ten problem na swój sposób i odbierają go jako zagrożenie dla utraty stabilizacji w formie matki i ojca.

Wspólny wyjazd wypoczynkowy powoduje, że gdy przestajemy funkcjonować w świecie codziennym, z dala od pracy i zgiełku może zacząć odkrywać ukryte problemy. W takim momencie nie mamy się za czym schować. Jesteśmy tylko MY. Każdy moment spędzony jest razem. Nawet najmniejsza rysa, może w takich sytuacjach zacząć zmieniać się w szczelinę. Żal, strach, złość bezradność kontra tchórzostwo, bezmyślność. To jak na to spojrzymy zależy tylko od naszego stopnia zrozumienia tej dwójki. Podczas oglądania tego filmu można mieć odruchy myślowe, których bardzo często się nie uruchamia. Świetna konstrukcja fabuły wręcz naciska na nas, byśmy obrali stanowisko. Od samego początku, do ostatniej minuty, trzymani jesteśmy w ryzach sesji terapeutycznej, która trwa.

Wielka szkoda, że takie filmy można w Polsce tylko oglądać w kinach studyjnych. „Turysta”  jest obrazem, który powinien być dostępny ogólnie dla każdego, by zobaczyć, jak z niby dla wielu błahej sprawy może zrodzić się problem. Nie jest to problem, obok którego można przejść obojętnie. Nad nim trzeba się pochylić i zrozumieć co jest ważne w danym momencie życia.

5 myśli na temat “„TURYSTA”

      1. Właściwie ze skandynawskiego kina widzialam tylko 4 filmy: „Zło” i „Polowanie”, które mi się bardzo podobały – bardzo ciekawy klimat. „Kobieta, która pragnęła mężczyzny” – to film który obejrzałam tylko i wyłącznie dla Dorocińskiego 😉 No i zostałam namówiona na „Melancholię”, która była dla mnie jedną wielką klapą…

  1. Niesamowity film w swoim przesłaniu. Całe kino oglądało w milczeniu i skupieniu tą propozycję. Skandynawskie kino górą. Sama polecam!

  2. Naprawde fajna i madra recenzja. Film ten niestety wlasnie przegapilem tu, we francuskim kinie,
    na razie widzialem tylko trailer i to juz dosc dawno, faktycznie intrygujacy nieco.
    Natomiast polski tytul jest do bani, delikatnie okreslajac.

    Pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s