„BOYHOOD”

 

 

Boyhood

 

 

film opowiadający o 12 latach z życia pewnej rodziny. W centrum wydarzeń znajduje się Mason, który wspólnie z siostrą Samanthą zostaje zabrany w emocjonalną, transcendentną podróż przez lata dzieciństwa aż do dorosłości.

Możecie się ze mną nie zgadzać i przypuszczam, że tak może być. Mnie fala nie porwała i  nie rozumiem tego fenomenu Boyhooda. Jeżeli wyznacznikiem ma być realizacja tego filmu, która trwała aż 12 lat, to gratuluje. Jak dla mnie niczym szczególnym nie wyróżnia się ta fabuła. Zamiast charakteryzacji, reżyser postanowił kręcić swój film w okresie 2002-2013, by aktorzy naturalnie się postarzeli. Taki zabieg to tylko kaprys twórcy i tyle, a i chyba męczące w jakimś stopniu dla aktorów. Poprzez cały szum medialny, oczekiwałem czegoś wow. Zastanawiałem się, o czym tak naprawdę jest ten film. Wreszcie trzeba było zobaczyć, by zweryfikować tytuł. Niestety, straciłem 2 godziny 43 minuty, gdyż nie porwało mnie w tym obrazie nic. Dostałem typową amerykańską opowieść o zwykłej rodzinie i tyle. Niewyróżniający się niczym dramat obyczajowy jakich wiele powstaje w fabryce marzeń. Kobieta po przejściach, nie udane 3 związki, alkohol, powrót do szkoły, kolejna praca. Obok Niej dzieciaki z problemami swojego wieku, przechodzą kolejne etapy dojrzewania, pierwsze miłości, używki … itp. Jeszcze mamy ojca, który jak to w życiu bywa co weekend lub wakacje zabiera swoje dzieci, a oprócz tego buduje swoje życie na nowo z kimś innym. Pokazane zwykłe metamorfozy ludzi, którzy przez lata walczą o swoje ja, by funkcjonować. Jednak nie jest to pokazane w jakiś tam sposób powalający na kolana. Po prostu obserwujemy życie proszę państwa.

W tej prostocie, którą przypuszczam, chciał reżyser ukazać, nie ma nic chwytliwego i pociągającego. W filmie wybitnych ról także nie widzę. Ellar ColtranePatricia ArquetteEthan HawkeLorelei Linklater … po prostu odgrywają swoje role w sposób naturalny jak na doświadczonych aktorów przystało. Czy warte te role są nagród, to mi już nie oceniać. Ilu krytyków filmowych, tyle opinii. Ja po obejrzeniu tytułu „Boyhood” zaliczam się do osób, które przyjęły go jako kolejna amerykańską produkcję, która już widziałem w inne odsłonie i to nie raz dużo lepszej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s