„BIRDMAN”

 

 

birdman

 

 

Tragikomiczne perypetie aktora, który niegdyś zyskał sławę jako bohater serii hollywoodzkich filmów o komiksowym superbohaterze, a teraz próbuje wystawić na Broadwayu sztukę we własnej adaptacji i reżyserii, z sobą samym w roli głównej. Jeśli chce doprowadzić do premiery, musi stawić czoło licznym przeciwnościom losu i własnemu ego, odzyskać zaufanie bliskich, odbudować zrujnowaną karierę i odnaleźć siebie.

Spokojnie można rzec, iż ten reżyser Alejandro González Iñárritu stworzył istny majstersztyk. Na mnie w tym filmie robiło (jak naprawdę rzadko) wszystko wrażenie. Począwszy od pracy kamery, ujęcia, poprzez całą ścieżkę dźwiękową, która jest naprawdę uderzająca w obraz, wszystkie inscenizacje … całość podkreśla tego bohatera, którego poznajemy w filmie. Mamy na tacy to bagno kariery, które wciąga człowieka całkowicie. Najpierw daje Ci możliwość zabłyśnięcia i masz swoje 5 minut. Później spadasz z wielkich hukiem i pozostaje tylko twoje wielkie ego z którym sobie nie radzisz. Chcesz wziąć swój los jeszcze raz w swoje ręce i pokazać światu, że na wiele ciebie stać. Jednak czy to wystarczy, by ktoś zauważył te starania? Fantastycznie pokazana postać upadłego aktora, który za wszelką cenę zrobi wszystko, by tylko o nim mówiono. Marzenia są po to by je realizować. Główny bohater Riggan Thomson jest w stanie poświęcić wiele by ponownie stać się człowiekiem z pierwszych stron gazet. Gdzie jest granica smaku? gdzie jest granica sławy? gdzie jest granica bycia celebrytą? A może to wszystko jest jednym i tym samym?

„Birdman” to przede wszystkim  Michael Keaton. Po wielu latach nareszcie możemy ponownie zobaczyć tego aktora w czymś naprawdę mocnym. Keaton tworzy rewelacyjną kreację, która bije nas po twarzy. To mocna postać, która trzyma wszystko w tym filmie za pysk. Charyzma, determinacja, szaleństwo, głupota, złość … po prostu wszystko wychodzi z tego aktora z łatwością. Widzimy, że jeżeli jest dobry scenariusz to i potrafi powrócić Michael Keaton w wielkim stylu. Ta wieczna walka o przetrwanie, o ponowne wybicie się w świecie, który już może przepadł na zawsze, mocno podkreślona jest przez Michaela. Sen oraz iluzja wdziera się w życie codzienne. Przeszłość stara się dopaść teraźniejszość, tylko po to by przygnieść swoim ciężarem. Obok niego mamy jeszcze jedną rolę, która także dodaje barw temu tytułowi. Edward Norton w roli Mike. Człowiek, który ma pomóc w karierze Riggana nagle staje się kulą u nogi. Siejący zniszczenie, poprzez swoją wmówioną wielkość, działa jak bomba z opóźnionym zapłonem. W filmie pojawia się jeszcze Naomi Watts. Jednak aktorka chyba nie do końca potrafiła się odnaleźć w tego typu produkcji. Jak dla mnie, po prostu zaginęła po drodze i już nikt jej nie szukał.

Prostym językiem, można by rzec, iż film nie jest całkiem normalny. Wręcz czasem, to szalony performance w którym mamy możliwość uczestniczenia. Bezwzględne dążenie do celu, kosztem wszystkiego, może się opłacić, oj może.  „Birdman”  to rewelacyjna pozycja filmowa w tym roku, która naprawdę miesza na ekranach kin. Ja jestem zachwycony tym filmem. To jazda bez trzymanki w głowie Michaela Keatona !!!

Jedna myśl na temat “„BIRDMAN”

  1. Oglądałam ostatnio. Ciekawy sposób kręcenia, muzyka… ale tylko tyle jak dla mnie. Bez entuzjazmu. Może po prostu to nie moje klimaty. Ale film warto obejrzeć właśnie ze względu na sposób prowadzenia kamery… ma się w sumie wrażenie jakby się było w teatrze (a może to tylko moje wrażenie?).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s