„OBYWATEL ROKU” – „Kraftidioten”

 

 

Obywatel Roku strzalka niebieska góra

 

Norwegia, kraj porządnych ludzi. A najbardziej porządnym z porządnych jest Nils. W uznaniu ciężkiej pracy na rzecz społeczności oraz przepustowości lokalnych dróg zdobył właśnie tytuł Obywatela Roku. Radość Nilsa nie trwa jednak długo. Jego syn staje się przypadkową ofiarą w porachunkach przestępczego półświatka. Nils decyduje się na własne, amatorskie śledztwo. Porządek musi być. Jego niekonwencjonalne metody niezamierzenie wywołują wojnę wśród konkurujących gangów. Nawet w kraju tak porządnym i poukładanym jak Norwegia sprawy nie zawsze toczą się zaplanowanym torem

Kolejny raz się nie zawiodłem na kinie skandynawskim. Tym razem muszę powiedzieć, iż nawet zostałem zaskoczony formą tego filmu, która w jakimś stopniu odbiega od tego co do tej pory widziałem. „Obywatel Roku”, to jak by się zastanowić, gatunek zmieszany z trzech form – obyczajowość, dramaturgia, lekka farsa. Kino skandynawskie ma to do siebie, iż zawsze jest nakręcone spokojnie, ale za to dosadnie prawdziwie. Tym sposobem jest to kino specyficzne polegające na długich ujęciach, pięknych zdjęciach, w tempie stonowanym z muzyką kojącą. Zawsze tak mi się te produkcje kojarzą i przyciągają do siebie jak magnez. Sam osobiście nadał bym inny tytuł tej historii, a mianowicie – samotny mściciel. Taki właśnie jest nasz bohater, który chce uspokoić własną duszę. Człowiek, który nie miał nic wspólnego ze światem przestępczym, nagle w niego wkracza. Obywatel roku, człowiek doceniony przez społeczność przekracza granicę zła, by pomścić syna. Przy okazji swoich działań zaczyna dezorganizować grupy przestępcze z Serbii oraz Norwegii działające na tym terenie. Całość jest nakręcona w naprawdę wciągający i jak zawsze przyjemny dla oka sposób. Te piękne widoki zaśnieżonych gór koją nasze zmysły estetyczne. Rozpoczyna się gra w której wszyscy są zdezorientowani, oprócz oczywiście naszego bohatera, który działa tak jak to sobie zaplanował. Krok po kroku, szczebel po szczeblu dociera na samą górę. Przez tą 1 godzinę 56 minut uczestniczymy w osiąganiu celu i kibicujemy, gdyż cel musi zostać osiągnięty. Reżyser spokojnie i ze smakiem prowadzi akcje, która w żadnym stopniu mnie nie znudziła. Samo podejście do takiego tematu zostało pokazane z lekkim przymrużeniem oka, co powoduje, iż mimo tego, że bohater robi złe rzeczy to stoimy po jego stronie. Główną role gra Stellan Skarsgard, który po raz kolejny pokazuje na ekranie świetną kreację. Spokojny mężczyzna, żonaty, prowadzący firmę. To wszystko pryska jak bańka po stracie syna. Żona odchodzi i pozostaje przestrzeń do wypełnienia. Te spokojne emocje jakie widzimy w głównej postaci są filarem tego filmu. Pozostałe role, choćby jednego z szefów gangu o ksywie „Hrabia” to postaci, które wprowadzają w tą historię lekką histerię, niepokój oraz niezrównoważenie jednocześnie, ale to daje nam we wszystkim równowagę. Naprawdę dobra norweska produkcja, którą dobrze się ogląda. Czasu z pewnością nie straciłem. Trzymający wszystko w ryzach reżyser Hans Petter Moland odwala naprawdę kawał dobrej pracy. Polecam Wam ten film z czystym sumieniem, to świetne kino. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s