„THE RUNNER”

 

 

7693868.3

 

 

Idealistyczny kongresmen stara się pomóc ludziom, których dotknęła katastrofa ekologiczna związana z wyciekiem ropy. Nieoczekiwanie zostaje zmuszony do zmierzenia się z własnymi słabościami, gdy na jaw wychodzi seksskandal z jego udziałem.

Pozostanę jeszcze przy amerykańskich produkcjach. Musze chociaż krótko napisać coś o tym filmie, gdyż nie był to zły tytuł. „The Runner” to kolejna produkcja w karierze aktorskiej Nicolasa Cage’a. Niestety ostatnie Jego filmy tak naprawdę były gniotami i ciężko już mówić o tym, że aktor podniesie się jeszcze na nogi. Jednak może i czasem cuda się zdarzają i Pan Cage zacznie dobierać scenariusze z większą powagą. Wróćmy jednak do samego tytułu. Hm, muszę napisać, iż nie był zły. Jest to gatunek kina cięższego, powodujące u nas większe skupienie oraz obserwacje. Wszystko się rozbija o człowieka jako jednostkę, o człowieka i jego wartości oraz wewnętrzną walkę z pytaniem – co tak naprawdę jest ważne?  Twórcy filmu otwierają nam pewne wrota, wrota polityki, zakulisowych gier. Pokazują przy tym, iż nawet najbardziej porządny człowiek, ktoś kto chce coś zdziałać, jeżeli chce „być” musi grać tak jak mu się zagra. To jest ta brudna polityka – jesteś, albo Ciebie nie ma. Wejdziesz w to raz, zasmakujesz i potem ciężko ci to po prostu odpuścić. Historia mocno ukazuje dwulicowość ludzi, nawet tych najbliższych. W dość ciekawy sposób przedstawia się nam otoczenie głównego bohatera, na którego naciska się z każdej strony. On i Jego żona, razem od wielu lat. Jednak gdy wkrada się polityka, biznes, to przestają się liczyć konwenanse. Żona … niesamowicie żądna władzy oraz pieniędzy, wieczna manipulantka i doradczyni. Jedno słowo się ciśnie na usta – osaczenie, tak właśnie to wygląda. To życie zaczyna się robić piekłem, to życie zaczyna się wymykać z pod kontroli.

Ta rola Nicolasa Cage’a osobiście mi się tym razem podobała. Aktor musiał z siebie wykrzesać naprawdę więcej, by pokazać nam na ekranie człowieka walczącego z sobą samym. Czy mu się udało? uważam, że tak. Przez cały ten film widzimy wiele stanów emocjonalnych tego człowieka. Od triumfu po upadek, a potem jeszcze niższy upadek czy tez poniżenie. Postać, która potrafi przeszyć swoim JA. Wydaje mi się , że Cage tym razem pokazał dobre aktorstwo, na które czekam wiele lat. Rola godna zobaczenia. Jednak muszę wspomnieć raz jeszcze, nie jest to film który relaksuje, bawi, emocjonuje. To ciężkie, snujące się kino, które  nie każdego zaciekawi. Czytałem już wiele opinii na temat tego filmu i osobiście się z nimi nie zgadzam. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od takiego kina. To jest bardziej wymagający film, który nie dam nam rozrywki, natomiast pozwoli wkroczyć w środek bagna polityki.

Po latach zobaczyłem także ponownie na ekranie aktora, którego już dawno nie widziałem. Peter Fonda , wciela się w rolę ojca głównego bohatera, które raczej jest dodatkowym obciążeniem emocjonalnym oraz psychicznym. Przeszłość dogania każdego. Rola dobra, która podsyca.

Nic więcej już nie dodam. Dla mnie był to film warty uwagi i nie straciłem czasu na oglądanie. Jeżeli Was takie kino interesuje, to zobaczcie i sami stwierdźcie czy warto było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s