„Mission: Impossible – Rogue Nation”

 

 

7695904.3

 

 

Po rozwiązaniu IMF, Ethan  zostaje na lodzie, sam przeciw wysoko wyspecjalizowanej sieci agentów, Syndykatowi, który jest zdeterminowany, by zaprowadzić na świecie nowy porządek. Służyć ma temu eskalacja ataków terrorystycznych. Ethan, nie mając innego wyjścia, skrzykuje starą gwardię, by stawić czoła groźnemu Syndykatowi. Dołącza do nich zdyskredytowana agentka brytyjskiego wywiadu, która może, ale nie musi, stać po stronie IMF. Tak rozpoczyna się najbardziej nieprawdopodobna misja. Mission: Impossible.

1996 – tak się zaczęło, 2000 – kolejny krok, 2006 – stabilizacja, 2011 – pewnik i na koniec 2015 – nie ma siły na Ethana. Co tak naprawdę można powiedzieć o serii Mission: Impossible ? To po prostu zawsze jedna wielka rozróba i co najważniejsze, jest utrzymany wysoki poziom! Powiem tak, kino akcji nie jest moim konikiem i średnio za nim przepadam. Mam jednak słabość do tej jednej serii, a jest nim właśnie Misja Niemożliwa. To jest naprawdę wielka rzadkość, by kolejne części były na wysokim poziomie akcji i nie zanudzały. Zazwyczaj scenarzyści gdzieś przy trzeciej odsłonie tracą pomysły i szukają na oślep. W tym przypadku jest zawsze wszystko przemyślane. Przy każdym odcinku otrzymujemy porządny zastrzyk adrenaliny w postaci agenta Ethana Hunta. Nieustraszony agent, który wraz ze swoimi przyjaciółmi rozpracowuje kolejne niemożliwe sprawy. Kolejna piąta już odsłona gości na ekranach naszych kin. „Mission: Impossible – Rogue Nation”  to porządny kopniak, jaki otrzymujemy podczas oglądania tego co dzieje się na ekranie.  Przez 2 godziny 10 minut naprawdę nie mamy czasu na to by odpocząć. Burza mózgów, układanie planów i na koniec konkretna akcja, która zazwyczaj wydaje się naprawdę niemożliwa. Polityka, biznes, pieniądze, władza … wszystko ze sobą jest powiązane, takie to już uroki współczesnego świata. W tym kolejny filmie ponownie mamy naprawdę wszystko … samoloty, samochody, motocykle, walki wręcz, strzelaniny, nurkowanie …. co tylko chcecie. Ważne jest również to, iż podczas oglądania nie mamy wcale przesytu niczego na ekranie. Stawia się na człowieka, a nie tylko na efekty i przez to seria ma swoją siłę. Ponownie na ekranie widzimy znajome twarze: Tom Cruise, Jeremy Renner, Simon Pegg, Ving Rhames, są też nowe postaci grane przez Aleca Baldwina  czy Seana Harrisa. Można napisać: biała i ciemna strona, raz wygrywa jedna, raz druga.

Ktoś powie, że to typowe męskie kino, może i racja? Jednak w tym męskim świecie odnajdują się bardzo dobrze kobiety, które potrafią mocno namieszać. Taką kobietę o imieniu Ilsa na swojej drodze spotyka właśnie Ethan. To będzie nierozłączna para i nie chodzi mi o sprawy damsko/męskie 😉 Połączenie sił, zawsze daje dobre rezultaty, jednak pamiętajmy, iż kobiety chodzą swoimi ścieżkami o czym i tym razem agent Hunt się przekona.

Jestem po seansie i naładowało mnie kompletnie 🙂 to była niezła jazda bez trzymanki. Polecam jak lubicie dobre kino z adrenaliną 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s