„EVEREST”

 

 

7703650.3 strzalka niebieska góra

 

 

Dramat oparty na jednej z najtragiczniejszych w historii wypraw na Mount Everest. Wszystko działo się w maju 1996 r., kiedy jednego dnia w śniegach Mount Everestu zginęło 15 wspinaczy. Film opowiada historię grupy ośmiorga himalaistów, którzy pod przewodnictwem Roba Halla próbują zmierzyć się z ekstremalnymi warunkami niedostępnego szczytu. Walka ze śmiertelnym zimnem, nawałnicami śnieżnymi, walka o tlen i przetrwanie.

Czekałem na ten film, po prostu chciałem zobaczyć coś co napisało życie. Bardzo tragiczna historia związana z górą. Everest, jak każdy z nas wie, dyktuje własne warunki i zdanie tej góry za każdym razem jest ostatnie. Bywa bardzo kapryśna, co kosztowało już nie jedno ludzkie życie. Reżyser filmu Baltasar Kormákur stworzył film pełen prawdziwych emocji. To obraz o granicach ludzkiej wytrzymałości fizycznej, ale i tej psychicznej. To na ile jesteśmy w stanie zdziałać, zależy tylko od nas samych. Niesamowitym atutem tej produkcji jest strona wizualna. Twórcom udało się uchwycić niesamowity majestat a zarazem piękno tej góry. Podczas oglądania, czujemy się jak uczestnicy tragicznej w skutkach wyprawy. Czujemy na skórze ten bezlitosny mróz bijący z mocną siłą z ekranu. Wiatr, który ogranicza całkowicie widoczność. Czujemy się samotni, zdani na siebie. Każdy krok, każdy nieprzemyślany krok, może zakończyć się śmiercią. Od samego początku do ostatnich minut filmu jesteśmy przykuci do tego lodowatego obrazu. Marzenia ludzi, którzy chcą postawić swoją stopę na szczycie, w jednym momencie kończą się tragicznie. Chwila szczęścia obraca się w tragedię.

„Everest” to nie jest typowy blockbuster amerykański, może dzięki temu, że jest to co-produkcja. Nie zobaczycie w filmie ekstra efektów specjalnych, gdyż są one niepotrzebne. Efektem jest sama góra, która dyktuje warunki – piękna, wspaniała a zarazem mordercza. Obserwujemy wiele historii pojedynczych osób, które z początku są dla siebie obcy, a z czasem zaczynają tworzyć zgraną grupę, która musi zadbać o siebie. Wszyscy mają swój cel, osiągnąć szczyt. Wszystkim się udaje, jednak co dzieje się potem? Grunt to przetrwanie i siła, która trzeba znaleźć w sobie. W grupie osób zdobywających szczyt był Jon Krakauer, dziennikarz, który napisał potem książkę dokumentalną „Wszystko za Everest”. Opisał cała ekspedycję dzień po dniu, myślę że warto prześledzić ten „dziennik”.

Nie zawiodłem się na tym filmie i przez te 2 godziny śledziłem tą historię z zaciśniętymi pięściami. Niestety to nie wymyślona historia i zakończenie nie mogło być inne. W owym 1996 roku, los tych ludzi był we władaniu Everestu. Polecam ta produkcję, jak tylko oczywiście lubicie tego typu filmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s