„CHÓR” – „Boychoir”

 

 

7714727.3 strzalka niebieska górastrzalka niebieska góra

 

 

Stet ma dopiero 11 lat, ale uzbierał już całkiem spory bagaż złych życiowych doświadczeń. Samotnie wychowująca go matka właśnie zginęła w wypadku samochodowym. Chłopiec nie może zamieszkać u ojca, ponieważ ten ukrywa przed swoją żoną i córkami fakt, że ma syna z innego związku. Stet trafia do elitarnej muzycznej akademii z internatem, gdzie ze względu na swój talent wokalny zwraca uwagę wymagającego dyrygenta chóru, mistrza Carvelle. Chłopiec nie może jednak odnaleźć się w nowej rzeczywistości, jest zbuntowany i rozżalony na los. Nie dogaduje się ani z kolegami ani z wychowawcami. Jednak surowy, a jednocześnie mądry Carvelle nie odpuszcza walki o duszę i talent Steta.

Miło od czasu do czasu zobaczyć film, który bazuje na innych emocjach, film który odbiega tematyką od tego co jest na czasie. „Chór” w reżyserii François Girard przenosi nas w świat muzyki, która płynie z gardła dziecka. Ten Kanadyjczyk wprowadził do swojego filmu tonację, która pochłania widza i pozwala mu uczestniczyć w historii naszego głównego bohatera o imieniu Stet. Wszystkim co nas otacza to jest muzyka i dzieciństwo, które musi zostać wypełnione tymi nutami, gdyż samo życie nie rozpieszcza bohatera. Historia wydawać się może prosta, po prostu życie. Jednak jak zazwyczaj bywa, samo życie nie jest proste i bardzo lubi się komplikować. Dorosły radzi sobie na różne sposoby, dziecko natomiast musi się uczyć jak poradzić sobie z przeszkodami. Jednak jak posiada się zaciętość, hardość ducha to wszystko jest możliwe.  „Chór”  to przede wszystkim dwie świetne kreacje aktorskie, które idealnie wpasowały się w całą historię. Głównego bohatera Steta gra młody aktor Garrett Wareing , to własnie na nim opiera się całość. Naprawdę świetnie wczuł się w postać zagubionego, ale zarazem ostro walczącego o swoje młodego chłopaka. U jego bogu stoi osoba, która wieży w niego i jego talent, który posiada i robi wszystko by chłopiec nie zmarnował szansy. W rolę opoki wciela się jak zawsze świetny Dustin Hoffman. Rzadko widujemy ostatnio tego aktora na ekranach, więc tym bardziej jest to wielka przyjemność. Hoffman wciela się w postać Mistrza Carvelle , który widzi w chłopcu potencjał, a zarazem stara się być po trochu dla niego ojcem, którego tak naprawdę nie posiada. Młodość kontra doświadczenie, porywczość kontra spokój, te zestawienie naprawdę powoduje ciekawe sytuacje jakie możemy obserwować na ekranie.

„Chór”  to film dla każdego bez względu na wiek. Jest to spokojny dramat o zabarwieniu muzycznym, który z dużą pewnością nie zanudzi nikogo. Mamy możliwość oderwania się na chwilę i wkroczenia w świat szkoły uczącej życia poprzez muzykę. Mimo, że film jest produkcji amerykańskiej, to reżyseria tego kanadyjskiego twórcy sprawia, iż film jest mało amerykański co jest wielkim plusem tego obrazu. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko napisać POLECAM!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s