„MARSJANIN” – „The Martian”

 

 

7701912.3 strzalka niebieska góra strzalka niebieska góra

 

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair.

Mamy okres świąteczny, a co za tym idzie jeszcze więcej czasu na to by zobaczyć coś ciekawego. Tym razem skłoniłem się ku nowej produkcji, którą wyreżyserował Ridley Scott. Każdy z nas zna tego reżysera, który co rusz raczy nas wielkimi produkcjami. Po „Prometeuszu” oraz „Exodusie” otrzymujemy kolejny film z tematyki Sci-Fi. Tym razem Scott przenosi nas na Marsa, jak dotąd planeta nie osiągalna dla człowieka. Jednak od czego mamy czarodziei ekranu 🙂 Film „Marsjanin” to Sci-Fi, które nie jest typowym blockbusterem świecącym na każde strony. Scott tym sposobem pokazuje, iż może nakręcić coś gatunkowego ale w inny sposób. Po pierwsze jest to niezwykle realistyczna opowieść o przetrwaniu na innej planecie. Cała forma obrazu przedstawiona jest tak, że mamy z czasem wrażenie, iż film został nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń. Za to wielki ukłon w stronę reżysera. Ani razu twórca nie zboczył z drogi i od początku do końca kieruje widzem tak, by nasza ciekawość sięgała zenitu. Siedzimy i wciągamy się w życie tego człowieka na czerwonej planecie. Można nawet napisać, iż na przekór współczesnemu kinu science fiction, autor „Obcego” oraz „Prometeusza” nakręcił film w duchu choćby Wellsa czy Verne’a. Przede wszystkim „Marsjanin” jest opowieścią o sile i potędze nauki oraz rozumu. To obraz o harcie ducha, o zacięciu człowieka w momencie zagrożenia życia. Oprócz tego co ważne, to film o solidarności. Czy możemy zrobić wszystko na co nas stać w momencie zagrożenia, nawet gdyby tylko chodziło o jedno ludzkie życie? Można, wystarczy tylko przeskoczyć przeciwności.  Owszem zgodzić się mogę z kimś, iż życie weryfikuje takie sytuacje i nie zawsze wszystko jest możliwe. Jednak pamiętajmy, że kino jest po to by wykraczać po za pewne granice. Ważnym elementem tego tytułu jest także sama postać astronauty w którego rewelacyjnie wciela się Matt Damon. Jego postać – Mark Watney, to człowiek z krwi i kości który stara się zapobiec swojej destrukcji na obcej planecie. Sam jak palec musi stworzyć takie warunki życia, by istnieć. W żadnym momencie nie odczuwamy przerysowania postaci, gdyż wszystko jest po prostu ludzkie.

„Marsjanin” To film dramatyczny z przesłaniem nadziei. Tytuł, który uważam iż warto zobaczyć. Na bank nie będziecie się na nim nudzić. Wbrew pozorom tutaj naprawdę wiele się dzieje 🙂 Przez te 2 godziny 20 minut realnie zostajemy przeniesieni w kosmos na obcą planetę. Nowa odsłona Scotta jest warta zobaczenia – Polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s